I
Albina Pozdniakowa
Zaakceptowanie
Wierzysz w budynki z wybitymi zębami,
Wierzysz w przetrącony kręgosłup mostu.
Wierzysz w sąsiadkę, którą w rosyjskiej grupie zbanowali
Za kilka słów, tak po prostu.
Wierzysz w żelazo doszczętnie stopione, wierzysz w szkoło rozbite.
Wierzysz w niemowlę, które rozstrzelano, rodziców, którzy nie chcą żyć.
Wierzysz, że mówią: sami zbombardowali szpitale i przedszkola.
Wierzysz w żołnierzyków, którzy suną nad „i” rozstrzelać kropki.
Wierzysz wielką i niewzruszoną, która płynie w ich żyłach.
Wierzysz, że chłopców jeszcze urodzą, żeby carowi służyli.
Wierzysz w ciszę, w której jest tak strasznie,
Gorszą niż syreny.
Wierzysz, że urodzone wczoraj sieroty ktoś sobie zabierze.
Wierzysz w matkę nad martwym synem wyjącą jak dzikie zwierzę.
Wierzysz w to wszystko, ale zarazem w wojnę zupełnie nie wierzysz.
Z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska
Albina Pozdniakowa (1983) – ukraińska poetka, tłumaczka, krytyczka i wydawczyni. Skończyła informatykę na Politechnice Lwowskiej, studiowała też kulturologię w Centrum Badań Humanistycznych przy Lwowskim Uniwersytecie Państwowym im. Iwana Franki. Autorka książek poetyckich: „Tiażinnia” (2012) i „Smakołyki” (2013). Współredaktorka antologii poezji queer „120 storinok Sodomu (Suczasna switowa lesbi/gej/bi literatura)”. Koordynatorka projektów „8 poetek na 8 marca”, „8 poetów na 8 marca”, „8 tłumaczek na 8 marca” i „Kobieta 3000”. Tłumaczka z języka polskiego (dramaty Artura Pałygi) i angielskiego (m.in. „Fale” Virginii Woolf). Prowadziła rubrykę „Trudności przekładu” w czasopiśmie „SZO”. Mieszkała we Lwowie, obecnie mieszka w USA. W Polsce jej wiersze były publikowane w „Radarze” (tłum. Ksenia Kaniewska), „Wakacie”, „Babińcu Literackim” oraz w antologii „30 wierszy zza granicy. Młoda poezja ukraińska” (tłum. Aneta Kamińska)
II
Sylwia Kanicka
dzieci pojawiają się z przypadku...
skąd się biorą dzieci? powiedz
nim znajdę kolejne na śmietniku
przecież to nie jest kapusta
w beczkach spłakane oczy*
wmawiasz że przynoszą je bociany
widziałam wypadające przez okno
tam nie było ptaka a na dole nie czekała
kołyska z wykrochmaloną pościelą
więc gdy ktoś powiedział rozmnażajcie się
zapomniał dodać rozsądnie
bo eco torby służą do noszenia chleba
a w reklamówce nie złapie się oddechu
strach w oczach i szybkość bijącego serca
gdy do kuchni na palcach skrada się głód
tylko kradnąc przetrwa do rana
a na wyprzedażach za niewielką cenę
ładny uśmiech na fotografii
pobudza zmysły starszych panów
skąd więc biorą się dzieci?
powiem że są z przypadku
te szczęśliwe z miłości
*wydarzenia z 2003, Czerniejów koło Lublina
Sylwia Kanicka – 1980. Autorka dwóch książek poetyckich: „Bez twarzy” (Miniatura, Kraków2016) oraz „Tańczące morały” (Miniatura).
Publikowała wiersze w: „Antologii Poetów Polskich 2017” i kilku antologiach wydawanych przez serwisy internetowe oraz w czasopismach: m.in. „Rzeczpospolita Kulturalna” (2008),
„Projektor - kielecki magazyn kulturalny”, „BezKres” „Wytrych”, „Ypsilon”, „AKANT”.
Od II.2020 do X.2021 redaktor Współczesnej Polskiej Poezji (FB). Od XII.2021 redaktor w Kwartalniku Literacko – Kulturalnym „LiryDram” oraz prowadząca dział recenzji serwisu PoeciPolscy.pl. Recenzje zamieszcza również w czasopismach: „LiryDram”, „Wyspa”, „AKANT” oraz w serwisie Pisarze.pl.
III
Hałyna Petrosaniak
Straty wojenne
W zeszłym tygodniu
w Charkowie
od rosyjskich bomb
zginęli
nie tylko charkowianie.
Wśród ofiar są
obywatele Rosji
Dostojewski i Tołstoj…
W Kijowie
rosyjskie rakiety
zadały śmiertelne rany
swoim obywatelom:
Bułhakowowi, Brodskiemu…
Od uderzeń rakiet w Charkowie i Kijowie
rozsypały się w proch
Teatr Bolszoj
i Rosyjska Akademia Sztuk Pięknych…
A Czajkowski i Rachmaninow,
Prokofjew i Strawinski
na wieki stracili słuch…
8.03.2022
Z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska
Hałyna Petrosaniak (1969) – ukraińska poetka. Urodziła się w ukraińskich Karpatach, a od 2016 roku mieszka w Szwajcarii. Absolwentka Wydziału Filologii Iwano-Frankiwskiego Instytutu Pedagogicznego. Autorka książek poetyckich: „Park na schyli” (1996), „Switło Okrasin” (2000), „Spokusa howoryty” (2008), „Polit na powitrianij kuli” (2015), „Ekzofonija” (2019) oraz zbioru opowiadań „Ne zaważaj meni riatywaty swit” (2019). Laureatka nagrody literackiej im. Iwana Franki oraz niemieckiej nagrody Huberta Burdy dla poetów ze Wschodniej Europy. Tłumaczka z języka niemieckiego.
IV
Iryna Szuwałowa
świeczka
co wieczór
kładąc się spać
nie zapominam zapalić
maleńkiej świeczki nienawiści
żeby nie gasła aż do rana
żeby paliła się w tej nocy tak strasznie tak czerwono
jak pali się w ostrzelanych miastach nasza przeszłość
meble książki dziecięce rysunki stare zdjęcia
nasze wczorajsze jeszcze ufne ciała
zapalam
żeby ziała w ciele nocy jak otwór po kuli
żeby rozpraszała sobą mrok tak nieprzerwanie
jak przesiąka nieprzerwanie prześcieradło gęstym czerwonym
żeby rozjaśniała sobą ciemność tak gwałtownie
jak gwałtownie ciało ucieka od duszy spada na ziemię
a dusza już leci zdziwiona nieważka roześmiana
zapalam
bo nasi zmarli nie umieją nienawidzić oni
chodzą teraz po kolana w mleku i kwiecie wiśni
podnoszą do ust pełne dłonie słońca porannego słońca wieczornego i piją
ich cienie leżą wśród traw jak trawy ciepłe jak trawy półprzezroczyste rozkołysane
ich włosy palce wiatru zaplatają palce wiatru rozplatają znowu troskliwie
nasi zmarli już nie umieją tęsknić już nie umieją cierpieć bać się płakać nie umieją
leżeć nieruchomo bez oddychania leżeć w zastygnięciu teraz
są całkowitym ruchem szelestem migotaniem jak trawa jak wiatr jak słońce teraz
tęsknić cierpieć bać się płakać zapominać oddychać
leżeć nieruchomo bić celnie
nienawidzić zapamiętale
pozostaje nam
żywym
i dopóki w naszych oknach
nie można zapalić światła miłości
żeby nie spadła nam na głowy
z góry nas przyuważywszy
okrutna latająca śmierć
niech chociaż ta maleńka świeczka
świeci mi pośród głuchej nocy
żebym zobaczyła wszystko co się dzieje
w tym śmiertelnym mroku
zobaczyła – i tego widoku
już nie zapomniała
nigdy
5 kwietnia 2022
Z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska
Iryna Szuwałowa (1986) – ukraińska poetka i tłumaczka. Absolwentka Wydziału Filozofii Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki oraz Kijowskiego Instytutu Tłumaczy. Jako stypendystka programu Fulbrighta uzyskała tytuł magistra z literaturoznawstwa porównawczego w USA, natomiast tytuł doktora na uniwersytecie w Cambridge. Autorka książek poetyckich: Ran (2011), Os (2014), Az (2014) oraz kamińsadlis (2020). Laureatka licznych nagród za twórczość poetycką i translatorską, m.in. Litakcentu oraz lwowskiej Nagrody Miasta Literatury UNESCO. Członkini ukraińskiego PEN Clubu. W Polsce jej wiersze były zamieszczane w Babińcu Literackim, „Wizjach”, „Teatrze” oraz „Gazecie Wyborczej” (tłum. Aneta Kamińska).
V
Julija Musakowska
***
Patrzyli
na nagie, rozdarte ciało mojej ojczyzny.
Robili oraz publikowali zdjęcia i nagrania
o wysokiej rozdzielczości.
Obawiali się, osądzali,
niepokoili się, cmokali.
Głośno kibicowali i dodawali otuchy,
dziwili się, że jeszcze żyje.
Zachwycali się wytrzymałością i odwagą.
Proponowali jedzenie i picie,
wilgotne chusteczki,
zakwaterowanie,
pozwolenie na pracę –
i to wszystko za darmo.
Podczas gdy wściekły pies
wyrywał z jej ciała krwawe kawałki mięsa,
już blisko tętnicy szyjnej.
Zebrał się cały tłum
ludzi w pełnym uzbrojeniu,
ale nikt nie nacisnął na spust,
żeby go przypadkiem nie kopnął
odrzut.
26.03.2022
Z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska
Julija Musakowska (1982) – ukraińska poetka i tłumaczka. Mieszka we Lwowie. Absolwentka stosunków międzynarodowych na Lwowskim Uniwersytecie im. Iwana Franki. Autorka książek poetyckich: Na wydych i na wdych (2010), Masky (2011), Poluwannia na tyszu (2014), Czołowiky, żinky i dity (2015) oraz Boh swobody (2021). Tłumaczka szwedzkiej poezji na język ukraiński, m.in. Tomasa Tranströmera oraz współczesnej poezji ukraińskiej na język angielski. Laureatka nagród poetyckich, m.in. Bohdana Ihora Antonycza (2009), Hranosłow (2010), DICTUM (2014) oraz wydawnictwa Smołoskyp (2014). Członkini ukraińskiego PEN Clubu. W Polsce jej wiersze weszły do antologii w przekładach Anety Kamińskiej: Wschód – Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy (2014) i Listy z Ukrainy. Antologia poezji (2016), były też publikowane w wydaniach internetowych: ArtPapier, Babiniec Literacki, Post Scriptum oraz w „Gazecie Wyborczej” (tłum. Aneta Kamińska).
VI
Marta Arent
nie ma nie ma już wierszy nie ma
łagodnych słów są tylko kruche ciała dzieci
solidne cielska czołgów
nie ma nie ma poezji są prozaiczne słowa
pierdol się przed śmiercią nie ma wierszy
nie ma już słów
nie ma nie ma poezji jest amunicja niema
nie ma słów które leciałyby tak wysoko spadały z taką mocą
nie ma już czasu na wiersze jest blask
wystrzałów wprost w serce tę ruinę
odbudujemy już inni my
*
Bucza
kupuję baton czekoladowy i myślę Bucza
mijam turystów w mieście i myślę Bucza
czytam wielkanocne życzenia i myślę Bucza
wysyłam listy i myślę Bucza
patrzę na kobiety i psy i rowery i myślę
Bucza
słyszę jak moje dziecko śmieje się
przez sen i myślę Bucza
myślę Bucza
tam już nie ma batonów ani nawet chleba nie ma nawet tych dla których możnaby go upiec
myślę Bucza
tam już nie ma turystów nie ma ludzi
ani miasta które możnaby odwiedzić
myślę Bucza
tam nie ma już świątecznych życzeń nie ma zmartwychwstania ciała żadnego wyznania
myślę Bucza
tam już nie ma listów nie ma już kto
do kogo pisać jedyne listy to te wypalane
w pergaminach ciał
myślę Bucza
tam nie ma już kobiet rowerów i psów są
tylko porzucone skóry i włosy rozpaczliwe wycie i złom
myślę Bucza
tam nie ma już snów nie ma kto się cieszyć nie ma już dzieci
kupuję baton
mijam turystów
czytam życzenia
wysyłam listy
patrzę
słyszę moje dziecko
spokojnie oddycha
i myślę Bucza
Marta Arent (1979) - poetka, redaktorka, autorka artykułów prasowych i sporadycznych publikacji poetyckich. Laureatka kilku konkursów poetyckich. Studiowała edukację plastyczną, edukację międzykulturową. Pracowała jako graficzka, redaktorka, opiekunka osób chorych, pracowniczka kancelarii. Urodzona na Dolnym Śląsku, wychowana na Górnym, związana ze Śląskiem Cieszyńskim i środowiskiem protestanckim. Mieszka w Warszawie z córką i wędrownym kotem.
VII
Livia Ştefan
Thanato Hotel
pokój 530. błyszczysz 13.
dzień szybko upływa noc jest objawieniem
surowe i krwiste jest to miasto zatrute zbrodnią i smogiem
przy barze proszę o kolejny kieliszek mocy i kto wie
czy będzie to ostatni kto to wie
widzę cię świat z którego przychodzisz mnie pociąga
nie mam czego ci zarzucić nie teraz
umysłem zmęczonym od alkoholu ciągnę się za tobą
postąpiłam tak źle, tak bardzo źle
odczuwałam tylko przyjemność
umysłem zmęczonym od takiej ilości alkoholu ciągnę się za tobą
i twoim niegrzeszącym pięknem
całą sobą poszukuję trochę wdzięku trochę gwałtu
postąpiłam tak źle tak bardzo źle
na nicostki wydałam całą wolność
otrzymałam tylko to czego mogłam się wyzbyć
proszę o kolejny kieliszek alkohol
spływa do wewnątrz
z nieoczekiwaną czułością
tak jakby miał pokochać bardzo biedną dziewczynę
postąpiłam tak źle
wysłuchałam wierszy wiersze były tragiczne
postąpiłam tak bardzo źle
naprawdę bardzo źle
chciałam lepszego życia
poczułam tylko koniec przyjemności
pokój 511. hiraeth. Sztokholm jest zimny.
jadłam mrożoną pizzę i niekiedy banany
ufałam swojej samotności
w ciepłe dni chodziłam na rynek
ze zgarbionymi plecami zmęczonym krokiem niedzielne
sandały chlupały w roztopionym asfalcie
czekałam na podróż której miałam nie odbyć
byłam, potajemnie, kimś ważnym
jadłam dużo słodyczy piłam wytrawne giny
ze słoika o pojemności 800 mililitrów
czasami dotykałam czyichś pleców
rozmemłane łóżko pościel wszędzie porozrzucana
bywały dni wymagające odosobnienia & autokontorla
deszcz i mroźne wieczory kiedy włączałam piekarnik
dom pachniał gazem, skóra pachniała gazem
wszystko pachniało gazem
ufałam w pełni swojej samotności
nie żądałam niczego skomplikowanego
uwodzenie było praktykowane na poziomie języka
zanurzałam się w technologii amorficznej
w panice papierosów na ukończeniu
w przewalających się hałasach przez dzielnicę
w szelestach ptaków
przybywających z nizin aby śpiewać wśród śmieci
rozrzuconych po całym mieście
milczałam niezmiernie w swojej samotności
bardzo dużo gotowałam dla jednej osoby
cierpiałam na bezsenność dla jednej osoby
wypijałam z siebie siłę
z lodem
czasami całowałam kogoś w twarz i uciekałam
byłam trędowata nie kochałam nikogo zapadałam
w rozmarzenie całymi dniami
oddawałam się ekscesom estetycznym
ufałam swojej samotności
czasami chodziłam tam gdzie coś się działo
gdzie gromadziły się
dziewczyny rozpaczliwie piękne
gdzie błyszczące zwierzęta
społeczne w nadzwyczaj niecodziennych strojach
tam chodziłam
wulgarna i niepowtarzalna byłam
jak spokój
który pozostaje
po każdej rzezi
byłam, potajemnie, kimś ważnym
ufałam swojej samotności
bolało mnie było aż tak pięknie
pokój 360. red ring of loneliness. glamour
zachodzi słońce na archipelagiem i jachtami
wypełnia się spektralnymi gestami
bądź szczera
kiedy patrzysz na to wszystko
co widzisz?
kokainę, szklanki pełne do połowy
i wysokogatunkowe mieszanki
lubieżnie indygowe jest niebo
ty co widzisz?
jeśli kiedyś na coś czekali,
chcieli luksusowych apokalips
szybko i hurtowo
zażytej wiary i nuklearnego pragnienia
wieczór po wieczorze
wszystko zostało oddane diabłu
w ciszy
odgrywamy sobie niszczące
scenariusze publiczności z wlepionymi oczami
co jest gorsze
od rozpoznania że jesteś sam
i że absolutnie nikt
cię nie słucha
ratings i zgroza Laura Palmer
5 gwiazdek i strach przed śmiercią
ukłony
głębokie ukłony
w kierunku szumu nocnego życia
przynieś mi coś dobrego
10 gramów kraku przywiezionych
z Watykanu
przeszczęśliwa chcę powiedzieć
gin and drugs, my dear lady, gin and drugs
stany erotyczne
i zły pocałunek osławiony w dzielnicy
podrzuć mi trochę wdzięku dla
dziewczynki z getta
ponieważ piję i myślę
o jej życiu
śmiertelnym i niedostępnym
o jej życiu
z gówna
upływa jeszcze noc Laura Palmer
podczas snów zawsze mam
bezsenność
wiem że cię nie przekonam
upowszechnia się coś nieprzetłumaczalnego
w systemie i
zawirusuje
w tej
rodzinie
wszyscy jesteśmy szaleni
nikt
się nie
wymknie
pokój 406. electroputas. manipulacje magiczne
nie możesz im powiedzieć że spojrzenie kompulsywnie skanuje noc w poszukiwaniu dziewczyn
i brudnych przestrzeni gdzie wiesz że się kryją. że miasto wykopuje w tobie głębokie kreski że tysiące neonów
obiecuje skondensowane utopie i dzikie uzależnienia że wszystko co wyznacza świecący kolor jest żądzą
perfidną i pustą. nie możesz o tym zwyczajnie porozmawiać. nie z każdym.
z tomu Lolita 32
powiedziała: siadaj przy stole i pij
usiadłam przy stole, otworzyłam piwo, wypiłam
teraz opowiedz mi co widzisz
w mojej głowie był już wieczór, siedziałam na ławeczce
& opowiedziałam:
widzę że w mojej głowie jest wieczór
widzę że czekasz żebym mówiła i piła
stół jest gładki, dywan czysty
na ścianie
bledną i gasną lampy
teraz powiedz mi co czujesz
& powiedziałam: czuję że w mojej głowie jest wieczór
czuję że chciałabym żebyś mnie ugryzła i żeby mnie bolało tam gdzie mnie całujesz
po angielsku lust
słowo to jest jak ślina która spływa mi
po plecach
na ścianie
bledną i gasną lampy
falowanie lust siniak
w kolanach lust
paznokcie lust coś
doskonałego lust niczym światło
w japońskim haiku
powiedziała: uczyń to szczerzej
& napisałam: szczęście jest pewnego rodzaju hasłem
szczęście jest wtedy gdy znajduję
na mydle twoje pojedyncze włosy
Tłumaczył Enormi Stationis
Livia Ştefan urodziła się w 1982 roku, w Giurgiu, mieście w południowej Rumunii, nad Dunajem, które graniczy z Bułgarią. Autorka trzech tomów poetyckich „re.volver” (2012), „Lolita32” (2016) „Thanato Hotel” (2019). Jej poezja, proza i fotografie ukazały się w wielu pismach rumuńskich i zagranicznych. Śpiewa z Edith Piaf. Mieszka w Bukareszcie. Jej wiersze można przeczytać w językach: angielskim, hiszpańskim, tureckim, niemieckim, szwedzkim i słoweńskim. Dla „Poesis International” przetłumaczyła wiersze Ai oraz Mii Axelsson. W 2017 roku uczestniczyła w warsztatach tłumaczeniowych organizowanych przez Rumuński Instytut Kultury w Sztokholmie oraz została zaproszona do Hiszpanii na festiwal Cosmopoetica Cordoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz