piątek, 30 września 2016

Maria Cedro-Biskupowa - Niejedni mną pogardzają

Niejedni mną pogardzają,
Dlatego, żem ze wsi,
Ale by się gniewać o to
Nawet mi się nie śni.
Czyż nie warta jestem chleba,
Posłuchajcie, proszę,
Choć sczerniałe z pracy ręce,
Choć wiejski strój noszę.
Niechaj przyjdzie na mą rolę
Ktoś tam z miasta, młody,
To ja z sierpem czy z grabiami
Pójdę z nim w zawody.
Cóż poradzi wtedy taki,
Gdy zbóż pełne kłosy,
Jak nie będzie znał żniwiarki,
Sierpa ani kosy?
To niech sobie lepiej młody
Wróci do pisania,
Boby między rolnikami
Nie znalazł uznania.
A więc każdy niech pracuje
Według swojej woli,
Cześć ci, wiedzo i nauko,
Cześć pracy na roli.
*
Maria Cedro-Biskupowa (urodziła się 21 października 1912 r. , zm. 2013) poetka ludowa. przez całe życie związana z regionem świętokrzyskim, ukończyła trzy klasy szkoły podstawowej, przez dwa lata uczęszczała także do przyklasztornej szkoły gospodarstwa domowego prowadzonej przez siostry bernardynki w Świętej Katarzynie. Dość wcześnie została sierotą. Jej wiersze weszły w skład tomów „Wsi Tworzącej” oraz „Antologii współczesnej poezji ludowej” Jana Szczawieja.

14516333_365414330515102_2693598791813200177_n

czwartek, 29 września 2016

Sarah Clancy - Wotywa pogańska

modlę się o wiersz bez nazw własnych,

który zmieni moje miejsce, który wykorzeni

drobne nacjonalizmy z mojego umysłu

modlę się o koniec religii

i o zdania otwarte

z przestrzeniami słów

jak kamienie milowe chodników

modlę się o wiersze pełne talizmanów

dzięki którym mogę odgrażać się ciemności

modlę się o wiersz, który się wyrwie

i porwie mnie za sobą,

gdzieś, gdzie nie ma goryczy

modlę się by go nosić

jak szkaplerz wobec cynizmu

niech stanie się bodźcem

by przekuć gniew w działanie

modlę się o te dni, całkiem przecież ciepłe,

kiedy mam swój azyl, studnię świętej Brygidy,

wobec czyjeś młodej żałoby

bym potrafiła sprawić

bym potrafiła dostrzec

*

Tłum. Jakub Sajkowski

Sarah Clancy - poetka i performerka pochodząca z Galway. Wydała następujące tomy wierszy: „Stacey and the Mechanical Bull” (Lapwing Press, Belfast 2011), „Thanks for Nothing, Hippies” (Salmon Poetry 2012), „The Truth and Other Stories” (Salomn Poetry 2014). W roku 2013 wraz ze znajomą poetką z Galway, Elaine Feeney, opublikowała wielokrotnie nagradzaną płytę poetycką „Cinderella Backwards”. Sarah była nominowana do wielu prestiżowych nagród m.in.: The Ballymaloe International Poetry Prize, The Patrick Kavanagh Award i The Listowel Collection of Poetry Competition. W roku 2013 otrzymała indywidulane stypendium z Urzędu Miasta Galway. W tym roku została nagrodzona the Bogman's Cannon Irish Poeple's Poet 2015 Award. Jej utwory były publikowane w Słowenii i Meksyku. Kontakt: sarahclancygalway@gmail.com.
FB_IMG_1475158866520

Jakub Sajkowski – ur. w 1985 r., poeta, lektor języków, tłumacz, recenzent. Redaktor działu krytycznego w „sZAFie”. Wydał książki poetyckie: „Ślizgawki” (2010), „Google Translator” (2015). Wiersze publikował m.in. w „Pro Arte”, „Arteriach”, „Dwutygodniku”, „artPapierze”, na stronie internetowej Biura Literackiego oraz w lokalnym wydaniu „Gazety Wyborczej”. Finalista i laureat kilku konkursów poetyckich, ostatnio im. Klemensa Janickiego, „O Laur Czerwonej Róży”, oraz Konkursu Krytycznoliterackiego Pulsu Literatury w Łodzi. Laureat stypendium artystycznego miasta Poznania.

środa, 28 września 2016

Ewa Brzoza Birk - Nazaret

Moja cipka
jest czysta i złożona między nogami.
Sutki lśnią jak buty wypastowane na święta.

Miłość wymaga bliskości, ale nie wszystko
można opowiedzieć innemu księdzu ani zamknąć
wierszem.

Siedzę na skraju
materaca, pokazuję czułe
miejsca, które przez wieki przeklinali
śliniący kartki w mądrych księgach.

Pod sukienką ciało,
niby roztopione opiłki żelaza - gdy nie wspominam,
zasypiam jak dziecko
z lekko otwartymi ustami.

Śnię o dzikiej róży na prześcieradle,
pociętym ostrzem
brzytwy.

*

Ewa Brzoza Birk - Poetka. Mieszka w Danii, gdzie wyemigrowała w latach osiemdziesiątych z Warszawy. W roku 2009 zadebiutowała tomem wierszy "Krajobraz po meblach" .http://krajobrazpomeblach.blogspot.co.uk/ -
FB_IMG_1475074947647

wtorek, 27 września 2016

Debora Greger - Muzeum Brytyjskie

Debora Greger--Muzeum Brytyjskie

Waza Portlandzka

To był tylko rzymski przekład, nazbyt kwiecisty,
z dawno zaginionej Greki,
a jednak stałam przed wazą, przed którą
przedtem stał Keats,
czekając aż poczuję, co on czuł wtedy
lub później, na papierze—
nie byłam wymagająca. Nie byłam

nawet naukowcem, załamanym,
bo musi przyznać, przynajmniej w przypisach,
że nie potrafi udowodnić,
na której wazie, na pewno, Keats widział
"tę jałówkę ryczącą do nieba".
I jaki to ołtarz zielony, O tajemniczy kapłanie?
Gdzie była ta ofiara?

Mleczna bogini trzymała mleczno-białego węża
tuż przy piersi—
czy chciała, żeby Keats właśnie to zobaczył?
Studiował medycynę—
kiedy płuca niszczały z każdym krwawym oddechem,
posłano po cyrulika,
który przystawił błogosławioną pijawkę.

"Zimna sielanko! Zawsze gorąca . . ."
Stał przed kuźnią,
tęskniąc do ognia,
w czasie długiej drogi do domu. "Zawsze zdyszanej
i zawsze młodej—"
miał zaledwie dwadzieścia trzy lata. Będzie miał czas
na Amerykę Południową,

zaciągnie się jako chirurg na Indiaman,
spędzi rok w Kentucky,
jeśli gdzieś w pobliżu będzie biblioteka.
"Rozpalone czoło,
i spieczony język"—znał te objawy
i przypisywał je
jeszcze przez parę miesięcy miłosnej gorączce.

Marmury Elgina

Dużo mniejsze niż się spodziewałam,
stara sala operacyjna
przytulna—jedyne słowo, dające się użyć
jak kompres
na otwartą ranę pomieszczenia.
Nawet ci wrażliwi
w najwyższym rzędzie z tyłu, marzyciele,

nastoletni Keats,
gryzmolił zamiast notować,
widzieli, jak dziecko uśmiechnęło się
do doktora, a ten wybuchnął płaczem,
do operacji przystąpiono—
gdy tylko pacjentowi zawiązano oczy—
bez znieczulenia.

Plamy wżarte w podłogę,
piły wypolerowane,
zwyczajne szramy w topornym stole,
fartuch zawieszony
by jak przednie mięso czekał na rzeźnika,
skrzynka trocin
przygotowanych na krew –

ciało to tylko marmur.
Bogini ogniska domowego,
z kikutami ramion,
straciła głowę w jakiejś kłótni,
brutalnej lub błahej,
nikt już nie pamiętał. Jego matka nie żyje
od siedmiu lat.

Brat kaszle. Bóg rzeki
rozbudzony przez jakieś odgłosy,
uniósł się na jednym doskonałym ramieniu
by zobaczyć co się stało,
nie miał ani rąk ani stóp.
Koń to tylko głowa,
kamień wciąż drżał ze zmęczenia.

Tłum. Ewa Hryniewicz-Yarbrough

Wiersz po raz pierwszy opublikowany był w kwartalniku Fraza (Nr 64-65/2009).

*

Debora Greger, ur. w 1949 roku, Amerykańska poetka i artystka. Do przejścia na emeryturę wykładała literaturę i twórcze pisanie na University of Florida. Swoje prace plastyczne wystawiała w wielu galeriach i muzeach w USA. Jest laureatką licznych nagród poetyckich, stypendiów i wyróżnień. Od 1996 związana z wydawnictwem Penguin, gdzie wydała Desert Fathers, Uranium Daughters (1996), God (2001), Western Art (2004), Men, Women, and Ghosts (2008), By Herself (2012). Dzieli swój czas pomiędzy Gainesville na Florydzie i w Cambridge w Anglii.
FB_IMG_1475022434210

Ewa Hryniewicz-Yarbrough jest tłumaczką i pisarką mieszkającą aktualnie w USA. Przełożyła na angielski m.in. powieść Piotra Szewca Zagłada i tom wierszy Janusza Szubera, a na polski wydany w Znaku wybór wierszy Philipa Levine’a. Eseje i szkice publikowała w The American Scholar, Ploughshares, Poetry, Threepenny Review oraz innych czasopismach w Stanach Zjednoczonych.

poniedziałek, 26 września 2016

Anna Grabowska - koszerna grubość włosa

"Il y a une chose plus terrible que la calomnie, c'est la vérité".
- Talleyrand

babka mówi, że nie ma ogniotrwałych żydówek,
taką może rozpalić byle mąż, byle piec.
ledwie podrośnie i ktoś ciska iskrą

w piersi i usta, pokazuje palcem
podłogę i życie zaczyna się tlić.

wtedy trzeba zakryć włosy, palą się najszybciej.
babka pamięta żywy ogień, jest pewna
że bardziej od krocza, paliło gardło

coś, czego nie można dotknąć,
co z nas uchodzi. jak z komina.

*

Anna Soukane Grabowska - ur. 26.09.1969 roku w Paryżu. Studiowała na Sorbonie filozofię i politologię. Na trzecim roku podjęła również naukę na Uniwersytecie Pierre et Marie Curie na kierunku położnictwo. Po dyplomie podjęła pracę w Instytucie Pasteura, a później w Szpitalu Chorób Dziecięcych Necker, a obecnie - we własnym biurze nieruchomości. Mieszka nadal w Paryżu. Jest feministką, autorką wierszy, zebranych w tomie "Migotanie gwiazd i przedsionków".
FB_IMG_1474910562744

niedziela, 25 września 2016

Lyn Hejinian - Zdaje się że dopiero co zaczęliśmy a już tam się znaleźliśmy

Widzimy tylko liście oraz
gałęzie drzew gęstniejące
wokół domu. Te potulne
gry były zmysłowe. Nie
miałam więcej jak trzy lub
cztery lata, lecz kiedy byłam
zła wstrzymywałam oddech,
nie z wściekłości, lecz uporu
i aż do utraty przytomności. Cienie o jeden dzień głębsze. Każda
rodzina ma własny zbiór opowieści, lecz nie każda rodzina ma komu je opowiadać. W małej pracowni w wiejskim domu, jest to muzyczna
ekspresja pałającego optymizmu. Ptak sięgnąłby, lecz pozostałby tajemny. Brak aluzji: raz i pobrzmiewa samotnie. Telefon na dole był w małym pokoju, tak ciemnym jak szafa. Była różnica pomiędzy
bezzwɫocznym i nagłym w teatrze pełnym przemian. Bez czego
może istnieć osoba, tak jak morze istnieje beze mnie. Typowy zestaw błędów. Moja matka stała pomiędzy nami i trzymała nas za ręce, kiedy wchodziliśmy do szaro-błękitnej wody, pouczając nas na temat prądów, bardziej żeby przyprawić nas o dreszcze, niż żeby nas ostrzec przed prawdziwym niebezpieczeństwem, gdyż trzymała nas kurczowo za ręce, kiedy nadciągały fale, a my staraliśmy się przez nie skakać. Łuk deszczu, więcej, przelatuje z większą częstotliwością. Cztery pory roku okrążają kwadratowy rok. Lustro umieszczone w kroczu drzewa było jak dziura pod gołym niebem. Mogłam tak wiecznie jechać w tym samochodzie, a przynajmniej tak się zdawało, obserwując zmieniający się pejzaż, uważając na sen, i w takim spokoju. Wesołe miasteczko. Mgła podnosi późny wschód słońca. Są na tym ułożone kwieciste witki. Korzenie robinii unosiły kąt chaty. Nasz niepokój wzrasta przed nowo niespokojnymi. Jesteś i wiesz, że to dobrze, i zrób wszystko, żeby było lepiej. Pożeglował na wojnę. Życie nie bardziej wolne od życia zaginionego szczenięcia. Stało się popularne i zostaliśmy zasypani imitacją. Nasza stara ciotka zabawiała nas swoją zmyśloną opowieścią o zdarzeniu z jej dzieciństwa; katastrofie na żaglówce, która nigdy nie miała miejsca, lecz ponieważ w trakcie opowiadania sama w nią uwierzyła, pozostała niewinna i zwolniona z odpowiedzialności. Swego rodzaju bełkotanie w wodach inspiracji. W związku z ich powtarzaniem się, to co z początku zdawało się tylko szczegółami atmosfery stało się z czasem tematyczne. Tak jakby niebo plus słońce miały tworzyć liście. Lwia paszcza na ochotnika w ogrodzie rozwiera gardło pomiędzy palcami, a my szczypiemy pączki fuksji, tak, żeby trzaskały. Czy jest to umyślne. Skłania się. Od tych wzgórz mają duże łydki. Przekoziołkować przez kamienie, zasuszone błoto. Braliśmy mikę za złoto. Przerwa, róża, coś na papierze, w albumie przyrodniczym z wycinankami. Co następuje po surowej chronologii, jest bez pamięci. Jak dla mnie, musi istnieć treść tej nieobecnej rzeczywistości, przedmioty i okazje, które rozważyłam ponownie. Zapachy domu były teraz dziwną mieszanką powietrza rozchodzącego się nad krzakami róż, kamelii, hortensji, rododendronów oraz kęp azalii. Trudno rozpoznać głód od ochoty jedzenia. Moja babcia w kuchni z rękoma na biodrach, ubrana w coś co zwała domową kiecką, oglądała łańcuszki mrówek przesuwające się za kranem zlewozmywaka i rzekła do nas: „Rozpętuję wojnę.” W przeraźliwej oddali są struny. Są przeciwko błękitowi. Drzewa nieustannie otrzymują swoje własne cienie.

tłum. Ewa Chruściel

poemat prozą pochodzi z tomu "Moje życie"

*

Lyn Hejinian - amerykańska poetka, eseistka, tłumaczka, wydawca, pedagog. Wydała kilkanaście tomów poetyckich oraz książek z esejami.
FB_IMG_1474832578017

Ewa Chrusciel - poetka, tłumaczka, pedagog, autorka trzech tomików po polsku i dwóch po angielsku, ostatni tomik "Tobołek" wyszedł w czerwcu 2016 w Arteriach.

Fot. autor nieznany.

sobota, 24 września 2016

Justyna Bargielska - W tym kraju ludzie nadal jedzą mnóstwo wiewiórek

Wystarczyłby jeden telefon, ale jak wypada
zacząć taką rozmowę? Kto nie żyje?
Czy miałam dzieci? Którędy wyszły?
Czy je pozabijałam? Śniły mi się koszule
suszące się na wietrze, co ma oznaczać,
że zaczynam widzieć w obecnym partnerze
wady jego poprzednika. Miałam zatem
wspólników. Czy jestem hersztem bandy?
Czy to banda niedojd? Czy jedliśmy wiewiórki,
czy porywali dziewczynki i nimi wiewiórki karmili?

Prawda mnie wyzwoli, czyli obedrze do kości,
więc roboczo zakładam, że zostawiłam w dżungli
mój oddział, dzieci, wiewiórki, koszule na wietrze.
Po prostu będę z tym żyła.

*
Justyna Bargielska - pisze po polsku.
FB_IMG_1474742697762

piątek, 23 września 2016

Toyin Adewele-Gabriel - Olayimika

Pieśń pierworodnej
w rytmie gan-gana

Jestem pierwszym owocem twoich lędźwi.
Okraszona łaską.
Okraszona solą.
Kroczę w takt uderzeń bębna.
Z wiechciem rytualnym w ręce.
Jak bransoletki z mosiądzu na kostce, radość zatacza koło.

Jestem pocieszeniem,
zrodzonym na dzień cierpienia.
Jestem energią,
dziewiczym nasieniem,
zaczajonym pod okryciem z aso-oke.

Na końcu krętej drogi
pielęgnuję chusteczki
dla mistrzów, którzy płaczą...
Oto córka,
twoje błogosławione żniwo.
Twój koszyk pełen dojrzałych jamsów.
Twoje wonności.

Tłum. Anna Błasiak oraz Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska

*
Toyin Adewale-Gabriel – nigeryjska poetka i krytyczka literacka. Autorka ośmiu książek. Pisze po niemiecku i angielsku. Założycielka i prezeska Organizacji Pisarek Nigerii (WRITA), która działa na rzecz poprawy sytuacji pisarek w jej kraju. Nagradzana za poezję i krótką prozę.
FB_IMG_1474659741813

Anna Blasiak - tłumaczka, poetka http://annablasiak.com

Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska - poetka, dramatopisarka, miłośniczka kotów.

czwartek, 22 września 2016

Ewa Jarocka - Tej jesieni

to nie są wiersze o mnie, ja nie jestem niedoskonała. /do ideału brakuje mi tylko pół centymetra w talii, /a to tak, jakbym była po prostu piękna różnymi rodzajami urody. /to są wiersze o jakiejś innej dziewczynie. / to mapy jej zranień, które wyrysowała i pogniotła w kulki, /i uzupełniła nimi szpary między nią a obrazami do odrzucenia. /a wszystko to jest błyszczące, jak staniol, /od którego oślepłam tej jesieni. /ale to ona jest biedna, nie ja!

to są smutne wiersze. /szare, jak brak promieni słońca i uschły na wiór wieczny optymizm. /i ona, która chciałaby zakrzyknąć: /pragnęłabym być lubiana choćby przez wiatr. /jak dziura w serze przez ser. /tymczasem stworzona jestem do niczego. /czuję się tak, jakbym połknęła ognisko, /paznokcie wrastały mi w ciało /i nawet w ułamku nie nadawała się na bohaterkę twoich przytuleń. /nic.

*

Ewa Jarocka - poetka, absolwentka Edukacji Artystycznej w Zakresie Sztuk Plastycznych, autorka tomiku "nie ma dobrych ludzi" nagrodzonego w II Ogólnopolskim Konkursie im. Tymoteusza Karpowicza na autorską książkę poetycką.
FB_IMG_1474562587374

środa, 21 września 2016

Denise Duhamel - Dziecko które było prawie dzieckiem

Pewien gang braci nie pozwalał swej jedynej siostrze wyjść za mąż.
Chcieli, żeby była pod ręką, naprawiała buty
i suszyła ryby, które łapali. Siostra zaszła w ciążę,
jednak nie miała oficjalnego męża
i obawiała się konsekwencji, gdyby bracia poznali jej sekret.
Wywołała poród przed terminem,
ale tak wcześnie, że w zasadzie powiła samą krew.
Odrzucone dziecko odpłynęło w łodzi, którą wykonało
z czaszki psa, za wiosło mając kość ludzkiego ramienia.
Siostra nigdy nie dowiedziała się, że dziecko odwiedzało ją,
aby possać jej piersi, w czasie gdy spała.
Bracia, jeden po drugim, ginęli w tajemniczych okolicznościach.
Dziecko używało swoich mocy - chciało tylko odzyskać matkę.
Siostra udała się do szamana,
mówiąc mu, że to, czemu dała życie, nie było prawdziwym dzieckiem,
i że może mieć ono coś wspólnego ze śmiercią jej braci.
W końcu dziecko usłyszało prawdę i zrozumiało,
że nie jest przygotowane na ten świat. Urodziło się małą chwilę później
innej matce, która nie miała samolubnych braci.

Tłum. Tobiasz Sobczak

*
Denise Duhamel - amerykańska poetka urodzona w 1961 roku w Woonsocket, w stanie Rhode Island. Opublikowała łącznie 13 tomów wierszy. Jej wczesne utwory z: „Smile/Uśmiech” (1993), Girl Soldier/ Żołnierka (1996); „The Woman with Two Vaginas/Kobieta z dwiema waginami” (1995), propagowały treści feministyczne, a najpopularniejsza książka „Kinky” (1997), ośmieszała symbole popkultury np. lalki Barbie.
Poetka obecnie mieszka w Hollywood na Florydzie, gdzie wykłada literaturę oraz uczy kreatywnego pisania.
FB_IMG_1474484094937

Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!

 Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...