I
Marta Raczyńska-Kruk ‒ W cyklu
O brzasku ulegamy atrofii. Zrazu ubywa połączeń
między dźwiękiem a obrazem; ubywa też snów,
dryftem pokonujących polskie niże, wody rzeczne,
podziemne, płodowe. Ponownie uczymy się istnieć;
bez punktów odniesienia, głośniej wkraczamy w czas postny,
a ciszej w świąteczny, tłumiąc przy tym echa rozmów
rozsypanych jak śnieg po płaskowyżu ciała
(w strachu, że niebo spadnie nam na głowy, a półmrok
przeistoczy się w smętną, bezbarwną materię miasta).
Miasto zaś krzewi się wzwyż: przy cmentarzach topole
kiełkują z białego puchu i niepamięci, a domostwa zalegają zbyt płytko.
Tam, głęboko pod ziemią, istnieje cała plątanina przejść
prowadzących do kamiennych nadproży i piersi matek,
wilgoci drew i ognia gromnicznego. Wzniecam go i dławię
co noc, która zawsze jest rześka, majowa, skończona.
Marta Raczyńska-Kruk ‒ urodzona w 1990 w Żninie na Pałukach, obecnie mieszka w Krakowie. Etnograf i archeolog z wykształcenia, historyk-genealog z zawodu. Zakochana w "małych" historiach; zakopana w starych dokumentach, rodzinnych fotografiach, listach i pamiątkach. Pisząc, stara się pokazać zapomniany świat, który odkrywa poprzez pamiątki po przodkach i nadać mu nowe życie.
II
Emily Dickinson
732
Spełniła Jego Warunki —
Rzuciła Figle i Mrzonki
By wejść w zaszczytne Stosunki
Kobiety oraz Małżonki —
Jeśli Jej dniom brakowało
Rangi, Perspektyw, Zachwytu —
A ich Złoto — zmatowiało
Od codziennego użytku,
Nikt o tym nie pisnął słowa —
Tak Ocean w Wodorostach
Wyłacznie dla siebie chowa
Perłę — by w głębinie rosła —
Przełożył i przygotował Janusz Solarz
Emily Dickinson, po lewej stronie, w środku jej brat Austin, po prawej siostra Lawinia.
Mimo, że niemalże od samego początku krytycznych opracowań poezji Dickinson uważano jej wiersze za manifestację kobiecości, tylko kilka z jej wierszy podejmowało temat roli kobiety bezpośrednio. To jest właśnie jeden z takich wierszy. Należy ubolewać, że ta najwybitniejsza amerykańska poetka jest tak mało znana polskiemu czytelnikowi. Z dorobku liczącego 1775 odzyskanych wierszy z potwierdzonym autorstwem, przetłumaczono na polski i wydano drukiem tylko około 350 liryków, a na dodatek tłumaczenia te pozostawiają wiele do życzenia. Te spod pióra Kazimiery Iłłakowiczówny trącą myszką, te autorstwa Andrzeja Szuby, często bardzo ciekawe, skupiają się niestety na tych najkrótszych czterowersowych utworach poetki, te dokonane przez Ludmiłę Marjańską nie są zbyt liczne. Na koniec, wersje autorstwa Stanisława Barańczaka, mistrza nad mistrzami, są, moim zdaniem, najmniej ciekawymi przekładami poety, wyrazem dezynwoltury raczej niż pochylenia się nad oryginałem, które jest przecież, według samego Barańczaka, wykładnią i warunkiem translatorskiego rzemiosła.
III
Małgorzata Sobańska - pół kroku przed nowym
cicho jak strachem zasiał
niepokój
drżą ramiona brzozy
na wietrze zimno
patrzy księżyc jednym okiem
zacieśnia świat
do kropki
Małgorzta Sobańska - jej drogi życiowo-twórcze wiodły m.in. przez Polskie Radio, rozmaite muzyczne grupy i chóry, zespół rockowy, Operetkę Wrocławską, ośrodek baletowy Arabeska. Debiutowała w 2006 r. poetyckim pamiętnikiem w dwóch częściach. Później opublikowała jeszcze 4 tomy wierszy.
IV
Aphra Behn - Miłość uzbrojona (ze sztuki Abdelazar)
Oto miłość zasiadła na wyniosłym tronie,
Wokół niej się krwawiące serca zgromadziły,
Dla nich przygotowały nowy ból jej dłonie,
Im się jej tyraniczne ukazały siły.
Z twoich błyszczących oczu wielki ogień wzięła,
Którym się otaczała dla pustej zabawy,
Lecz pożądanie z serca mojego wyjęła,
Co jest silniejsze niźli tego świata sprawy.
Ode mnie otrzymała swe łzy i westchnienia,
Od ciebie okrucieństwo i pychę dostała;
Ode mnie wszystkie lęki, tęsknoty, pragnienia,
Od ciebie śmiercionośne groty odebrała.
W ten sposób uzbroiliśmy boginię wielką,
W ten sposób jej nadaliśmy rangę boskości,
Lecz tylko moje serce jest ranne, a wszelką
Korzyść odnosisz tylko ty z naszej miłości.
Przełożył Wiktor Jarosław Darasz
Aphra Behn ur. 10 lipca 1640 roku w Wye, w hrabstwie Kent , zm. 16 kwietnia 1689 – angielska pisarka, poetka i autorka dramatyczna. Była jedną z pierwszych powszechnie znanych wysoko cenionych i wpływowych angielskich literatek. Tworzyła w epoce restauracji monarchii, czyli początkowej fazie oświecenia, bezpośrednio po wojnie domowej.
Wiktor Jarosław Darasz, ur. 1975 – polski tłumacz literatury pięknej, zwłaszcza poezji. Z wykształcenia jest bohemistą. Przekładem literacki zajmuje się od dwudziestu lat. Tłumaczy głównie z czeskiego i angielskiego. Publikował w Przekładańcu i Frazie. Przełożył około pięciuset wierszy i epigramatów.
V
Beata Obertyńska - Dokładność
Nie żebym miała jakieś wątpliwości,
bo wiem, że w niebie będzie kiedyś wszystko,
tylko chcę wiedzieć - tak dla dokładności,
czy i kwitnące kartoflisko?
Czy kiedy wieczność - czas, co poruszał -
z zatrzymanego już zdejmie Zodiaku -
będzie pamięcią mogła wrócić dusza
do takich kwitnących ziemniaków?
Czy Boża wielkość, do Swych miar nawykła,
zechce uwzględnić ważąc nasze sprawy,
czym człowiekowi umiał być - Wszystkim -
koniecznie także: biała, młoda pełnia
nad takim letnim kartofliskiem...
Beata Obertyńska - ps. Marta Rudzka (ur. 18 lipca 1898 w Skolem, zm. 21 maja 1980 w Londynie) – polska poetka i pisarka.
Śladem poetki w Babińcu:
https://www.facebook.com/320233918366477/photos/a.320315781691624.1073741828.320233918366477/532482607141606/?type=3&theater
VI
Li Qingzhao - Smutek, rok 1129 n.e
Przystanął wiatr, a kurz nabrał zapachu więdnących kwiatów.
Robi się późno, a mnie zbyt wyczerpał dzień bym chciała rozczesać włosy.
Nic się nie zmienia, tylko jego już nie ma. I wszystko się zmienia.
Chciałabym przemówić, lecz jedynie napływają łzy.
Słyszałam, że w nad Dwoma Stawami wciąż wiosna.
Chciałabym też przepłynąć się łódką,
Lecz wątpię czy czółenko z sitowia zdoła poruszyć się,
Przygniecione tak wielkim ciężarem smutku.
Li Qingzhao, wiersz napisany po śmierci męża ok. 1129 roku n.e.
Li Qingzhao - ur. 1084, zm. 1155 – chińska poetka i pisarka z czasów dynastii Song, jedna z nielicznych szeroko znanych autorek Chin cesarskich, najwybitniejsza poetka tego okresu.
Urodzona i wykształcona w rodzinie urzędniczej, wcześnie zyskała uznanie jako poetka. Z mężem, Zhao Mingchengiem, uczonym-urzędnikiem, dzieliła zamiłowanie do książek, literatury i poezji. Szczęśliwe życie pary literatów przerwała inwazja Dżurdżenów, którzy obalili Północną Dynastię Song i w 1126 zniszczyli jej stolicę, Kaifeng, w tym także dom Li Qingzhao. Małżonkowie uciekli na południe, do Nankinu, ale Zhao Mingcheng umarł trzy lata później.
Źródła: Słownik pisarzy świata. Kraków: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2004.
VII
Teresa Bogusławska - W niedzielę
Myśli rozproszone, bezładne
Wybiegły na świat!
Niewierne i zaradne,
Nie chcą wrócić do właściciela.
Ach, to drobnostka! Takim rad!
Dzisiaj niedziela!
Trudno się myślom dziwić,
Że i one chcą trochę swobody;
Trudno im się sprzeciwić,
Każdy przecież, jak one, jest młody!
Każdy w każdym ma przyjaciela!
Dzisiaj niedziela!
Poszły moje myśli hen, daleko
I jestem sobie, jak ten boży dzień – bez troski.
Słońca blaski wszystkich, jak mnie pieką
I mój nastrój się wszystkim udziela:
Nikt nie myśli, lecz każdy jest… boski!
Dzisiaj niedziela!
(1943)
Teresa Bogusławska - 1] ps. „Tereska” (ur. 13 lipca 1929 w Warszawie, zm. 1 lutego 1945 w Zakopanem) – polska poetka, zwana najmłodszą polską poetką walczącą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogusławska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogusławska. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 maja 2018
niedziela, 4 lutego 2018
Nowak, Ponsot, Śliwińska, Bogusławska, Barbauld, Szymańska, Ceder
I
Katarzyna T. Nowak - Jest noc
i myślę o tym
czego nigdy nie zobaczę,
i o tym, co zobaczę,
nie pragnąc tego wcale,
i o tym, czego nigdy nie przeżyję,
i o tym, co przeżyć się boję,
a co będzie mi dane.
Myślę o ludziach,
którzy nigdy nie
zatrzymają na mnie wzroku,
i o tych, którzy zrobią to
na zbyt długo.
Myślę o obecności
mającej wypełnić nieobecność,
bez smutku, jednakże
o pragnieniu
zaspokajanym jedynie
częściowo,
a więc nigdy,
i o tym, że to dobrze,
bo zaspokojone pozbawiłoby mnie istnienia.
Myślę też o tym, co zdarza się pomiędzy,
zawisa na chwile w powietrzu i rozpływa się,
jak Uśmiech Kota z Cheshire.
Miejsca, w których nigdy nie będę.
Zapachy, których nie poczuję.
Białe mokre kamyki, których nie dotknę.
I to, co czeka na mnie,
na ten moment jedyny,
właściwy,
to dobre i to złe,
na które nie mam żadnego wpływu.
*
Katarzyna Nowak - ur.1964 w Krakowie. Mieszka w Krakowie.
W latach 1990-1995, związana z „Gazetą Krakowską”,między
1995 - 2000 z „Przekrojem”. w 2000 - 2005 z „Twoim Stylem”.
Od 2005 współpracuje z takimi czasopismami jak Wprost, wspomniany Twój Styl. Zajmuje się pisaniem książek.
Wydane pozycje:
2005 - „Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej” Wydawnictwo Literackie,
2007 - „Kobieta w wynajętych pokojach” WL,
2010 - „Kasika Mowka” WL,
2012 - „Owca w krzaku dzikiej róży” Szara Godzina,
2012 - ebook „Małżeństwo niemile widziane”.
II
Marie Ponsot - Analiza
Analiza ma słabość do jeziora w górach,
bez dopływów co proszą o wytłumaczenie.
Nie cierpi zbędnych plusków, nie wie jak dać nura
bez zdejmowania ubrań. Wierzy w dochodzenie
krok po kroku: najpierw patrzy, czeka aż jej mignie
sens całości, by później wracać tam spojrzeniem
dopóki toń zmarszczona jak lód nie zastygnie,
a piana brzeg obrębi przed znieruchomieniem.
A wtedy analiza tnie lód na kawałki,
dziesiątki lub tysiące, błysk jeziornej wody
odbity po części w każdym, a wszystkie kryształki
są wierne wizji mistrza gdy pękają lody.
W błogości mgły wymownej wzór za wzorem znika
i dzieło zwieńczy w nurcie nur analityka.
*
III
Joanna Śliwińska ‒ źli panowie
dawno ich nie było, od ślubu śnią mi się życzliwe
położne, pulchne bobasy, laktatory i zdrowe jaglanki,
to pewien rodzaj spokoju, już we mnie nie namieszają,
teraz tylko choroby wieku dziecięcego, upadki
z huśtawki i te pierwsze dni w przedszkolu, płacz dziecka
tak prawdziwy i głęboki, do jakiego nawet oni nie dali mi poznać.
ostatnio budzę się jednak często, to nie pory karmienia,
to ciężkie kroki z oddali. nie martw się po nas nie przyjdą mówisz
robią porządek z gadami, jestem dobry, jesteś dobra,
twoi rodzice dobrzy, dziadkowie chyba też (przypomnij jak
z nimi było?), mój ojciec upiekł miliard chlebów, ma bordowe
dłonie i przetrącony kręgosłup, a oni? spójrz na nich,
sprawiedliwość idzie.
śnią mi się fajne babki, już dorosłe, nie pasują tu trochę,
mają siłę stawiać opór, marzyć o tym co nieopisane
w dozwolonych książkach. panowie robią porządki,
Hania ściska dłoń ukochanej, Zosia przytula niemowlę
o skórze koloru palonego karmelu, dziadek też jest ich winą.
*
IV
Teresa Bogusławska
* * * (Dlaczego nie mam takiej mocy)
Dlaczego nie mam takiej mocy,
Żeby z człowieka stać się wiosną,
Pomagać kwiatom, kiedy rosną,
Woni i ciepła dodać nocy?…
Dlaczego nie mam takiej mocy,
Aby wydźwignąć świat z niedoli,
Żeby odeszło to, co boli,
Tak, jak odchodzą cienie nocy?…
Dlaczego nie mam takiej siły?
By zostać królem huraganów,
Zawładnąć mocą oceanów,
Aby przede mną pokłon biły.?.
Dlaczego nie mam takiej siły,
By skarby wiedzy skraść olbrzymie,
By wsławić kraju mego imię,
Aby mu światy pokłon biły?.
Słowa tego wiersza możemy usłyszeć w wykonaniu Mateusza Krautwursta z płyty „Nowe pokolenie 14/44”
https://www.youtube.com/watch?v=Ywha5wj7iCE
*
V
Anna Laetitia Barbauld - Życie
(fragment)
Życie, czym jesteś, życie, tego nie wiem przecież,
Ale wiem, że się ze mną na wieki rozstaniesz,
A to gdzie, jak i kiedy, byliśmy w tym świecie,
Tajemnicą wieczystą dla mnie pozostanie,
Wiem jednak, że gdy kiedyś zostawisz mnie samą,
To, gdziekolwiek położą to ciało, tę głowę,
Żadna gruda nie będzie ponad pochowaną
Bardziej marna niż szczątki te bezwartościowe.
Dokąd uciekasz, dokąd? Gdzie lecisz po niebie?
Gdzie zakrzywiasz swojego lotu trajektorię?
Zanim się rozstaniemy to jeszcze mi powiedz,
Gdzie będę mogła znaleźć znowu pełną siebie.
*
Przełożył W.J. Darasz
Katarzyna T. Nowak - Jest noc
i myślę o tym
czego nigdy nie zobaczę,
i o tym, co zobaczę,
nie pragnąc tego wcale,
i o tym, czego nigdy nie przeżyję,
i o tym, co przeżyć się boję,
a co będzie mi dane.
Myślę o ludziach,
którzy nigdy nie
zatrzymają na mnie wzroku,
i o tych, którzy zrobią to
na zbyt długo.
Myślę o obecności
mającej wypełnić nieobecność,
bez smutku, jednakże
o pragnieniu
zaspokajanym jedynie
częściowo,
a więc nigdy,
i o tym, że to dobrze,
bo zaspokojone pozbawiłoby mnie istnienia.
Myślę też o tym, co zdarza się pomiędzy,
zawisa na chwile w powietrzu i rozpływa się,
jak Uśmiech Kota z Cheshire.
Miejsca, w których nigdy nie będę.
Zapachy, których nie poczuję.
Białe mokre kamyki, których nie dotknę.
I to, co czeka na mnie,
na ten moment jedyny,
właściwy,
to dobre i to złe,
na które nie mam żadnego wpływu.
*
Katarzyna Nowak - ur.1964 w Krakowie. Mieszka w Krakowie.
W latach 1990-1995, związana z „Gazetą Krakowską”,między
1995 - 2000 z „Przekrojem”. w 2000 - 2005 z „Twoim Stylem”.
Od 2005 współpracuje z takimi czasopismami jak Wprost, wspomniany Twój Styl. Zajmuje się pisaniem książek.
Wydane pozycje:
2005 - „Moja mama czarownica. Opowieść o Dorocie Terakowskiej” Wydawnictwo Literackie,
2007 - „Kobieta w wynajętych pokojach” WL,
2010 - „Kasika Mowka” WL,
2012 - „Owca w krzaku dzikiej róży” Szara Godzina,
2012 - ebook „Małżeństwo niemile widziane”.
II
Marie Ponsot - Analiza
Analiza ma słabość do jeziora w górach,
bez dopływów co proszą o wytłumaczenie.
Nie cierpi zbędnych plusków, nie wie jak dać nura
bez zdejmowania ubrań. Wierzy w dochodzenie
krok po kroku: najpierw patrzy, czeka aż jej mignie
sens całości, by później wracać tam spojrzeniem
dopóki toń zmarszczona jak lód nie zastygnie,
a piana brzeg obrębi przed znieruchomieniem.
A wtedy analiza tnie lód na kawałki,
dziesiątki lub tysiące, błysk jeziornej wody
odbity po części w każdym, a wszystkie kryształki
są wierne wizji mistrza gdy pękają lody.
W błogości mgły wymownej wzór za wzorem znika
i dzieło zwieńczy w nurcie nur analityka.
*
Marie Ponsot urodziła się w 1921 roku w Nowym Jorku, gdzie spędziła większość swojego życia i gdzie wciąż mieszka. Po śmierci Richarda Wilbura w październiku ubiegłego roku, jest największą żyjącą mistrzynią tradycyjnych form literackich w języku angielskim. Debiutowała w 1957 roku (o, roku ów! — bo był to rok brzemienny w ważne publikacje także i u nas). Z jej debiutem wiąże się ciekawa historia. Otóż nieco przed wydaniem tej książki, w czasie transatlantyckiego rejsu z Nowego Jorku do Francji, Ponsot poznała na statku Lawrence’a Ferlinghetti’ego, sztandarowego przedstawiciela poezji “beat generation.” To on w końcu wydał jej pierwszy tom wierszy. Na następny trzeba będzie poczekać aż do 1981 roku (o roku ów! — są pewnie jeszcze tacy wśród czytelników Babińca, którzy pamiętają brzemienność tego roku!). W ponad dwudziestoletniej przerwie w obecności na rynky poetyckim, Ponsot wychowała siedmioro (!) dzieci, od 1970 roku sama, po rozwodzie z mężem. Cztery wybory wiersze, które wydała od tego czasu, razem z jej Collected Poems, które wyszły w ubiegłym roku, ugruntowały jej pozycję formalnej wirtuozerki, poetki metafizycznej, nowatorki. Ponsot “zmodernizowała” pisanie sonetu (przykładem jest dzisiejszy wiersz poetki w Babińcu), villanelli, sestyny. Wymyśliła też niezwykle misterną nową formę liryku, którą nazwała tritiną, a która jest skróconą wersją sestyny.
Przez lata zajmowała się również tłumaczeniem z języka francuskiego, między innymi bajek La Fontaine’a. Była też opiekunką, nauczycielką i inspiracją dla kilku pokoleń piszących wiersze kobiet. W Polsce zupełnie nieznana, co zmusza mnie do zadania pytania dlaczego mecenat translatorski spod egidy Literatury na świecie nie zarzuca swoich sieci poza przetrzebionym już akwenem, w którym oprócz szczupaków takich jak John Ashbery, Frank O’Hara, itd., mało co już pływa.
Przełożył i przygotował Janusz Solarz.
III
Joanna Śliwińska ‒ źli panowie
dawno ich nie było, od ślubu śnią mi się życzliwe
położne, pulchne bobasy, laktatory i zdrowe jaglanki,
to pewien rodzaj spokoju, już we mnie nie namieszają,
teraz tylko choroby wieku dziecięcego, upadki
z huśtawki i te pierwsze dni w przedszkolu, płacz dziecka
tak prawdziwy i głęboki, do jakiego nawet oni nie dali mi poznać.
ostatnio budzę się jednak często, to nie pory karmienia,
to ciężkie kroki z oddali. nie martw się po nas nie przyjdą mówisz
robią porządek z gadami, jestem dobry, jesteś dobra,
twoi rodzice dobrzy, dziadkowie chyba też (przypomnij jak
z nimi było?), mój ojciec upiekł miliard chlebów, ma bordowe
dłonie i przetrącony kręgosłup, a oni? spójrz na nich,
sprawiedliwość idzie.
śnią mi się fajne babki, już dorosłe, nie pasują tu trochę,
mają siłę stawiać opór, marzyć o tym co nieopisane
w dozwolonych książkach. panowie robią porządki,
Hania ściska dłoń ukochanej, Zosia przytula niemowlę
o skórze koloru palonego karmelu, dziadek też jest ich winą.
*
Joanna Śliwińska (1984) – laureatka kilkunastu ogólnopolskich konkursów literackich, wiersze publikowala m.in w „Arteriach”, „Tyglu Kultury”, „Cegle”. W 2011 roku ukazała się jej książka poetycka „Pędraki” wydana jako główna nagroda w III konkursie im. J. Różewicza. Mieszka i matkuje w Łodzi.
IV
Teresa Bogusławska
* * * (Dlaczego nie mam takiej mocy)
Dlaczego nie mam takiej mocy,
Żeby z człowieka stać się wiosną,
Pomagać kwiatom, kiedy rosną,
Woni i ciepła dodać nocy?…
Dlaczego nie mam takiej mocy,
Aby wydźwignąć świat z niedoli,
Żeby odeszło to, co boli,
Tak, jak odchodzą cienie nocy?…
Dlaczego nie mam takiej siły?
By zostać królem huraganów,
Zawładnąć mocą oceanów,
Aby przede mną pokłon biły.?.
Dlaczego nie mam takiej siły,
By skarby wiedzy skraść olbrzymie,
By wsławić kraju mego imię,
Aby mu światy pokłon biły?.
Słowa tego wiersza możemy usłyszeć w wykonaniu Mateusza Krautwursta z płyty „Nowe pokolenie 14/44”
https://www.youtube.com/watch?v=Ywha5wj7iCE
*
Teresa Bogusławska (ur. 13 lipca 1929 w Warszawie, zm. 1 lutego 1945) – polska poetka.
Podczas okupacji hitlerowskiej uczyła się na tajnych kompletach w warszawskim Gimnazjum im. Cecylii Plater-Zybek. W 1941 wstąpiła do konspiracji – należała do 6. Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerskiej Szarych Szeregów. Została aresztowana 23 lutego 1944 przez gestapo, osadzona w więzieniu na Pawiaku i tam torturowana na przesłuchaniach. Zwolniona 14 marca, chora na gruźlicę. Do lipca leczyła się w otwockim sanatorium. Wkrótce chciała wrócić do Warszawy.
Podczas powstania warszawskiego szyła mundury i opaski powstańcze. Tworzyła także ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej. Po kapitulacji powstania przebywała w szpitalu, później znalazła się w Zakopanem. Zmarła na gruźlicze zapalenie opon mózgowych. Miała 16 lat.
W 1946 ukazał się tomik jej poezji pt. Mogiłom i cieniom.
V
Anna Laetitia Barbauld - Życie
(fragment)
Życie, czym jesteś, życie, tego nie wiem przecież,
Ale wiem, że się ze mną na wieki rozstaniesz,
A to gdzie, jak i kiedy, byliśmy w tym świecie,
Tajemnicą wieczystą dla mnie pozostanie,
Wiem jednak, że gdy kiedyś zostawisz mnie samą,
To, gdziekolwiek położą to ciało, tę głowę,
Żadna gruda nie będzie ponad pochowaną
Bardziej marna niż szczątki te bezwartościowe.
Dokąd uciekasz, dokąd? Gdzie lecisz po niebie?
Gdzie zakrzywiasz swojego lotu trajektorię?
Zanim się rozstaniemy to jeszcze mi powiedz,
Gdzie będę mogła znaleźć znowu pełną siebie.
*
Przełożył W.J. Darasz
Anna Laetitia Barbauld, ur.1743 zm.1825 - poetka i eseistka angielska epoki oświecenia, jedna z pierwszych kobiet roszczących sobie prawo do zajmowania się w swojej twórczości poważnymi, "męskimi" sprawami, w tym polityką. Niesłusznie niemal całkowicie zapomniana, została doceniona przez środowiska feministyczne, które dostrzegły w niej emancypantkę.
Wiktor Jarosław Darasz, urodził się w 1975 roku, polski tłumacz literatury pięknej, zwłaszcza poezji. Z wykształcenia jest bohemistą. Ukończył studia w zakresie filologii słowiańskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiował też na Uniwersytecie Karola w Pradze. Tytuł magistra uzyskał w 1999 na podstawie pracy o twórczości czeskiego poety Jiříego Ortena. Opublikował kilkanaście prac teoretycznoliterackich z dziedziny wersologii i eufonologii. Przekładem literacki zajmuje się od dwudziestu lat. Tłumaczy głównie z czeskiego i angielskiego. Przełożył około pięciuset wierszy i epigramatów.
VI
Beata Szymańska – Znów jestem trochę sama
Znów jestem trochę sama na dobry początek
wśród sawanny i puszczy podmiejskiego lasku.
Brak tu wszelkiej rozmowy
i nic tu nie jeździ:
pełny rozwój duchowy.
Pochwalam tę samotność. Choćby za pokutę.
Ani się tu zakochać, ani naurągać.
Kos siedzi na gałęzi i chytrze spogląda,
czeka, żeby podać mu nutę do naśladowania.
Słońce kapie przez liście i łagodnie znika:
wypracowana czułość ku całej ludzkości.
Cichutko się roztapiam w mętnej samotności
w sam raz na moją miarę.
Nic tutaj nie jeździ.
*
Beata Szymańska – Znów jestem trochę sama
Znów jestem trochę sama na dobry początek
wśród sawanny i puszczy podmiejskiego lasku.
Brak tu wszelkiej rozmowy
i nic tu nie jeździ:
pełny rozwój duchowy.
Pochwalam tę samotność. Choćby za pokutę.
Ani się tu zakochać, ani naurągać.
Kos siedzi na gałęzi i chytrze spogląda,
czeka, żeby podać mu nutę do naśladowania.
Słońce kapie przez liście i łagodnie znika:
wypracowana czułość ku całej ludzkości.
Cichutko się roztapiam w mętnej samotności
w sam raz na moją miarę.
Nic tutaj nie jeździ.
*
Beata Szymańska urodziła się 28 stycznia 1938 roku w Puławach, jest poetką, prozaikiem, tłumaczką, była pracownikiem naukowym UJ z tytułem doktora habilitowanego filozofii. Ukończyła filologię polską i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Debiutowała wspólnie z Wincentym Faberem, Mieczysławem Czumą i Leszkiem A. Moczulskim tomem „Próba porównania” (WL, 1962). Jest autorką kilku tomów poetyckich, w 2014 roku otrzymała nominację do Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego – Orfeusz za tom „Złota godzina”.
Źródło: Beata Szymańska, Wiersze, WL, Kraków, 1983 oraz wikipedia
VII
Teresa Cader - Cesarzowa Shōtoku wynajduje druk w roku 770
Epidemia ospy, bunt. Czyż jej królestwo nie dość już zostało spustoszone?
Czyż bogowie zniszczenia nie zostali zaspokojeni?
Cesarzowa nie podda się, nie przyzna się do trudności.
Rada kapłanów, by nakazać modły w świątyniach wszystkich wiosek
wystarczyła, by pobudzić jej umysł:
Każe skonstruować milion miniaturowych pagód,
zleci architektom słowa pisanego,
żeby dla każdej z nich wydrukowali dhāranī,
które przepędzą demony zarazy i wojny.
Wzmocnione, powtarzane, modlitwy dotrą
do uszu Buddy jednym chórem,
tak, aby samotność modlącego się kapłana,
bezbronność pojedynczej modlitwy unoszącej się na czarnym tuszu,
nieprzewidywalność losów skrawka papieru wobec żywiołów
deszczu, wiatru i kapryśnego płomienia świecy
mogły ułożyć się w mistyczne chóry,
wznoszące się w powietrze z jednoczesną intencją.
Będzie się modliła za swój wynalazek, przekaże swym kapłanom wizję
wielości, żeby obdarzyli kamień, klocek, arkusz metalu
mocą szybkiego odbijania całych modlitw
aż zabrzmią jak śpiew gwiazd, jak szelest bambusowych liści.
Czyż milion dhāranī nie jest milion razy potężniejszy?
A jej własna modlitwa, jej pragnienie nieśmiertelności,
czy nie wzniesie się w górę milionem szepczących języków?
Przełożyła Joanna Banach
*
Epidemia ospy, bunt. Czyż jej królestwo nie dość już zostało spustoszone?
Czyż bogowie zniszczenia nie zostali zaspokojeni?
Cesarzowa nie podda się, nie przyzna się do trudności.
Rada kapłanów, by nakazać modły w świątyniach wszystkich wiosek
wystarczyła, by pobudzić jej umysł:
Każe skonstruować milion miniaturowych pagód,
zleci architektom słowa pisanego,
żeby dla każdej z nich wydrukowali dhāranī,
które przepędzą demony zarazy i wojny.
Wzmocnione, powtarzane, modlitwy dotrą
do uszu Buddy jednym chórem,
tak, aby samotność modlącego się kapłana,
bezbronność pojedynczej modlitwy unoszącej się na czarnym tuszu,
nieprzewidywalność losów skrawka papieru wobec żywiołów
deszczu, wiatru i kapryśnego płomienia świecy
mogły ułożyć się w mistyczne chóry,
wznoszące się w powietrze z jednoczesną intencją.
Będzie się modliła za swój wynalazek, przekaże swym kapłanom wizję
wielości, żeby obdarzyli kamień, klocek, arkusz metalu
mocą szybkiego odbijania całych modlitw
aż zabrzmią jak śpiew gwiazd, jak szelest bambusowych liści.
Czyż milion dhāranī nie jest milion razy potężniejszy?
A jej własna modlitwa, jej pragnienie nieśmiertelności,
czy nie wzniesie się w górę milionem szepczących języków?
Przełożyła Joanna Banach
*
Teresa Cader - jest autorką kilku tomików poetyckich i laureatką szeregu amerykańskich nagród literackich. Jej tomik Guests otrzymał Norma Faber First Book Award od Stowarzyszenia Poetów Amerykańskich oraz The Journal Award w dziedzinie poezji. Wiersze Teresy Cader były publikowane w prestiżowych pismach amerykańskich, takich jak Harvard Magazine, Poetry, Agni, Ploughshares, czy The Atlantic Monthly.
Joanna Banach - ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Wrocławskim, a potem na Uniwersytecie w stanie Wirginia (VPI&SU). Obecnie prowadzi zajęcia z pisania esejów na lokalnych uczelniach w San Jose, w stanie Kalifornia. Publikowała wiersze i przekłady w kwartalniku literackim Fraza, a w przeszłości również w kwartalniku Kresy. Jej przekłady wierszy brytyjskiej poetki Ruth Padel ukazały się w książce Sztuka Kintsugi, opublikowanej przez PIW.
fot. Teresa Cader na zdjęciu z Mani Iyer (głuchym i niewidomym poetą, urodzonym i wychowanym w Bombaju)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...
-
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...
-
Blask ma w oczach, ale gorzkie usta. Serce, rzekłbyś, otwarte, ale kochać nie umie. Dzisiaj oświadcza przyjaźń, jutro jej zaprzeczy... Nieró...













