I
Jana Putrle Srdić ‒ Znikania
Pół roku po twojej śmierci
zadzwoniłam do domu,
nikt nie podniósł słuchawki i
nagle z automatycznej sekretarki zaskoczył
mnie twój głos.
Jakby kaktusy z parapetu
rano okrążyły moje łóżko
Jakbyś odzywał się z plamy
różowego kisielu.
Twój głos był znajomy i obcy zarazem,
niezwykle zdecydowany jak głos
trzydziestolatka, którego nigdy
nie ma w domu i potrzebuje automatyczną sekretarkę,
bo właśnie wrócił z piłki ręcznej
i śpieszy się na ćwiczenia strzeleckie.
Jak wszyscy strzelcy wie, że w drodze na
strzelnicę musi patrzeć przez okno
autobusu zawsze w ten sam punkt,
księżyc na popołudniowym niebie,
by potem przed tarczą
serce zaczęło mu bić czarnymi okręgami,
dopóki, pulsując, nie połączy ich w punkt
i naciśnie na spust.
Znajomy głos
trzydziestolatka, który właśnie jest w podróży
poślubnej w Wenecji z kasetą Glenna Millera
w samochodzie. Damski kapelusz z szerokim rondem.
Lekkie, letnie spodnie - styl Gatsbiego -
podwijają się powyżej kolan, gdy przeskakuje
po dwa schody mostów.
Śmierdzące kanały, wilgotne mury,
gołębie, mówi jej, wszędzie gołębie,
jednocześnie odpalając z lekkością
uśmiechy na negatywie.
Przechodzę obok tego smukłego mężczyzny
w jasnej, letniej koszuli, a on mnie nie poznaje,
jeszcze mnie nie ma.
Myślę - gdy przegramy nagranie z sekretarki
i twój głos zacznie zacierać się w mojej głowie, stanę się
trochę bardziej porowata,
zacznie szykować się
moje znikanie.
Przełożyła Karolina Bucka
Jana Putrle Srdić urodzona w 1975 r. w Lublanie, poetka i tłumaczka. W roku 2003 wydała zbiór poezji Kutine (Pigwy), jej wiersze zostały przełożone na 8 języków i są zamieszczone w dwóch antologiach (niemiecko-słoweńska była wydana w roku 2005). Poza tłumaczeniem poezji z angielskiego, rosyjskiego i serbskiego Jana prowadzi również Studenckie wieczory literackie w klubie Daktari i pisze felietony (przemyślenia) o kinie artystycznym. Oprócz tego studiuje język rosyjski i bibliotekarstwo. Mieszka w Lublanie.
Karolina Bucka ur. 1981, mgr filologii słowiańskiej na Uniwersytecie Śląskim, specjalizacja w zakresie teorii translacji. Tłumaczenia publikowane były w: Arkadii, Opcjach, Studium oraz Antologii słoweńskiego haiku.
źródło: http://kwartalnik-pobocza.pl
II
Kinga Gabrych – Wariatka
Nie próbuję być szczęśliwa
Ale jestem
Zabijając smutek śmiechem
Jak niepoważna wariatka
Tak, powinnam wydorośleć
Dostrzec szarość
W kolorowych zabawkach
Zabraniać dzieciom
Tych przyjemnych zabaw
Które z zazdrości
Kryjemy w szufladzie
Z napisem: Niebezpieczne
Od dziś będę
Najpoważniejszą wariatką na świecie
Zacznę nosić gustowne stroje
Wyrażać się jak reszta mądrych pań
A gdy na starość
Wrócę do nienormalności
Powiedzą: zdziwaczała
W tym wieku nie wypada
Uśmiechać się i żyć
Kinga Gabrych ur. 1992 r. w Tucholi. Laureatka konkursów poetyckich. Publikowała wiersze w almanachach pokonkursowych oraz w piśmie literackim „Akant". Autorka książki poetyckiej„ Poezja pisana piórem anioła".
III
Amy Lowell ‒ Ombre chinoise
Czerwone naparstnice pod żółtą ścianą
Pręgowaną w fioletowe cienie.
Pani pod niebiesko-czerwoną parasolką.
Powolne uderzenia fal o falochron.
To wszystko. Nieistniejące – nieśmiertelne,
Trwałe jak wnętrze pierścienia z cienkiego złota.
Przełożyła Julia Hartwig
/ wiersz pochodzi z tomu „Dzikie Brzoskwinie. Antologia poetek amerykańskich.”
Amy Lowell (1874-1925) ‒ amerykańska poetka i krytyczka związana z nurtem imagizmu. Pośmiertnie (1926 r.) wyróżniona nagrodą Pulitzera za osiągnięcia w dziedzinie poezji. Spała w dzień, w nocy pracowała - robiła wszystko, aby odnieść sukces jako poetka, odkąd odkryła, że poezja jest jej "naturalnym sposobem ekspresji."
Julia Hartwing ‒ poetka, eseistka i tłumaczka literatury pięknej.
IV
Joanna Żabnicka ‒ Świty i szurania
Tym razem słońce wschodzi w pięknym
obcym mieście. Za chwilę odbędzie się jego
uroczyste wodowanie.
Zimno idzie od metalowej wody.
Na posiniałym skwerze dziewczynki robią
gwiazdy i łamią im ramiona.
Gęstnieje atmosfera nierdzewnej stali pozbawionej szansy
koloru lub skazy. Od morza wiatr przynosi szczęk
zębów zamarzających w wodzie ludzi.
Słońce jest tam niedaleko, płynie po nich.
Zrobiło się ciemniej – tego jednego nie udało się zepsuć.
Joanna Żabnicka - poetka, w duchu księgarka. Opublikowała arkusz poetycki „Tymczasem” w ramach almanachu „Połów. Debiuty poetyckie 2011” (2012, Biuro Literackie) oraz tomik "Ogrodnicy z Marly" (2016, WBPiCAK w Poznaniu), za który otrzymała nominację do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii debiut. Laureatka Medalu Młodej Sztuki w kategorii literatury (2017) oraz stypendium artystycznego Miasta Poznania (2018). Obecnie przygotowuje swój drugi tomik. Nie ma szczęścia w grach losowych.
V
Krystyna Czarnecka
#drugikonkursbabińca
#konkursowypiątek
Sari
dojrzałe kolory są bardziej intymne
chroni je dym z wielu ognisk
zapach kaw i pszennych placków
dojrzałe kolory nie spierają się
to co przemija niech przeminie
nitka po nitce
w mojej porze roku
wszystko jest zielone
jak pola w głębi żyznych dolin
Krystyna Czarnecka – arteterapeutka i trenerka umiejętności społecznych, słuchaczka Studium Literacko-Artystycznego UJ.
fot. Jagoda Graboś
VI
Elżbieta Zechenter-Spławińska – Orfeusz i Eurydyka
Ten Orfeusz się nudzi
jego Eurydyki
tańczą w piosence wdzięcznie
z nastawionej płyty
Tylko ta jedna
zwykła
nie tańczy
nie śpiewa
Ugotowała obiad
nakrajała chleba
On by dla niej nie zstąpił
nawet do piekarni
co dopiero do piekieł
(i to dla umarłej!)
On by się nie obejrzał
za nią
ani razu
Eurydyko kuchenna
nakryj do obiadu
Elżbieta Zechenter-Spławińska, ur. 17 lipca 1935r. – poetka, tłumacz, prozaik, doktor nauk humanistycznych. Urodziła się i mieszka w Krakowie. Córka poety, satyryka i dziennikarza, współzałożyciela krakowskiego "Dziennika Polskiego", Witolda Zechentera, wnuczka dziennikarza krakowskiego "Czasu" Edmunda Zechentera. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim.
VII
Wisława Szymborska ‒ Koniec i początek
Po każdej wojnie
ktoś musi posprzątać.
Jaki taki porządek
sam się przecież nie zrobi.
Ktoś musi zepchnąć gruzy
na pobocza dróg,
żeby mogły przejechać
wozy pełne trupów.
Ktoś musi grzęznąć
w szlamie i popiele,
sprężynach kanap,
drzazgach szkła
i krwawych szmatach.
Ktoś musi przywlec belkę
do podparcia ściany,
ktoś oszklić okno
i osadzić drzwi na zawiasach.
Fotogeniczne to nie jest
i wymaga lat.
Wszystkie kamery wyjechały już
na inną wojnę.
Mosty trzeba z powrotem
i dworce na nowo.
W strzępach będą rękawy
od zakasywania.
Ktoś z miotłą w rękach
wspomina jeszcze jak było.
Ktoś słucha
przytakując nie urwaną głową
Ale już w ich pobliżu
zaczną kręcić się tacy,
których to będzie nudzić.
Ktoś czasem jeszcze
Wykopie spod krzaka
przeżarte rdzą argumenty
i poprzenosi je na stos odpadków.
Ci, co wiedzieli
o co tutaj szło,
muszą ustąpić miejsca tym,
co wiedzą mało.
I mniej niż mało.
I wreszcie tyle co nic.
W trawie, która porosła
przyczyny i skutki,
musi ktoś sobie leżeć
z kłosem w zębach
i gapić się na chmury.
Wisława Szymborska ‒ poetka, eseistka, krytyczka literacka, tłumaczka, felietonistka, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie Literatury, a także członkini oraz założycielka Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, członkini Polskiej Akademii Umiejętności, wielokrotnie nagradzana przez różnego typu instytucje, w tym odznaczona Orderem Orła Białego.
Specjalne podziękowania kierujemy do Fundacji im. Wisławy Szymborskiej za zgodę na publikację utworu w tym szczególnym dniu oraz w stronę fotografa Jana Hubricha za użyczenie fotografii specjalnie do dzisiejszej publikacji (http://janekhubrich.blogspot.com/).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szymborska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szymborska. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 listopada 2018
niedziela, 5 sierpnia 2018
Ciłyk, Szymborska, Lipińska, Radziewicz, Świrszczyńska, Szabes, Sieget
I
Iryna Ciłyk
***
Wszystko jak zawsze.
Podryguje młynek do kawy.
Podwórko dudni Lapisem.
Pachną grusze.
Brzęczą osy.
Na sznurku poważnie
suszy się koszulka z napisem
We support Ukrainian army forces.
I pstrym paskiem ślisko
pełzną wiadomości –
gdzieś daleko
naście rannych, naście zabitych...
strzelają Gradami...
w Doniecku walka...
Sierpień roztapia mózgi
upałem
i poczuciem winy.
Ukraińska Prawda
niesamowicie
eksportuje ból.
Wszystko jak wczoraj.
Obcierają japonki
i roboty, roboty kupa.
Cieknie pot.
Gdzie podział się skype w moim makintoszu,
jakoś nie mogę sobie przypomnieć.
Czarna duchota
nami mlaszcze,
a terminal Prywat Banku
głupieje,
nie chce
przelewać pieniędzy na wojnę.
Wszystko jak jutro.
W zwyczajnym zamkniętym kręgu.
Dziecię na wsi ulokowane.
Ja zmęczona.
Nowe cacko się muli.
Trzeba nastawić bojler,
podlać kwiaty wreszcie!
Są żywe...
Ale nagle
spotkasz gdzieś na Padole
przystojnego chłopaka z amputowaną nogą,
o kulach
i znienacka skręci cię
z nieprzytomnego bólu
i w milczeniu zawyjesz
sobie do brzucha.
06.08.2014
Przełożyła Aneta Kamińska
*

Iryna Ciłyk (1982) – poetka, prozaiczka i reżyserka. Urodziła się i mieszka w Kijowie. Absolwentka Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Teatru, Kina i Telewizji. Pracuje jako reżyserka oraz asystentka reżysera. Zrealizowała dwa krótkometrażowe filmy: Wdoswita (Blue Hour; 2008) i Pomyn (2012). Autorka książki poetyckiej Ci (2007) oraz dwóch prozatorskich: Pislawczora (2008) i Rodymky (2012).
Fot. Tania Ruda
II
Wisława Szymborska - W biały dzień
Do pensjonatu w górach jeździłby,
na obiad do jadalni schodziłby,
na cztery świerki z gałęzi na gałąź
nie otrząsając z nich świeżego śniegu
zza stolika pod oknem patrzyłby.
Z bródką przyciętą w szpic,
łysawy, siwiejacy, w okularach,
o pogrubiałych i znużonych rysach twarzy,
z brodawką na policzku i fałdzistym czołem,
jakby anielski marmur oblepiła ludzka glina -
a kiedy to się stało, sam nie wiedziałby,
bo przecież nie gwałtownie, ale pomalutku
zwyżkuje cena za to, że się nie umarło wcześniej
i również on tę cenę płaciłby.
O chrząstce ucha ledwie draśnietej pociskiem
- gdy głowa uchyliła się w ostatniej chwili -
"cholerne miałem szczęscie" mawiałby.
Czekając aż podadzą rosół z makaronem
dziennik z bieżącą datą czytałby,
wielkie tytuły, ogłoszenia drobne,
albo bębnił palcami po białym obrusie,
a miałby używane od dawna dłonie
o spierzchłej skórze i wypukłych żyłach.
Czasami ktoś od progu wołałby:
"panie Baczyński, telefon do pana"
i nic dziwnego w tym nie byłoby,
że to on i że wstaje obciągając sweter
i bez pośpiechu rusza w stronę drzwi.
Rozmów na widok ten nie przerywanoby,
w pół gestu i w pół tchu nie zastyganoby,
bo zwykłe to zdarzenie, a szkoda, a szkoda,
jako zwykłe zdarzenie traktowanoby.
*
Wisława Szymborska - poetka, eseistka, laureatka literackiej nagrody Nobla. Jedna z najbardziej popularnych polskich poetek na świecie, chociaż jej dorobek poetycki mógłby wydawać się skromny (14 książek poetyckich, w tym dwie pośmiertnie), wszystkie publikacje znajdował uznanie zarówno wśród krytyków, jak i czytelników.
Od 2012 roku przyznawana jest Nagroda im. Wisławy Szymborskiej za najlepszy tom poetycki w Polsce.
*

Fot. Krzysztof Kamil Baczyński jako maturzysta w 1939 r, ur. 22 stycznia 1921 w Warszawie, zm. 4 sierpnia 1944 tamże) – polski poeta czasu wojny, podchorąży Armii Krajowej, podharcmistrz Szarych Szeregów, jeden z przedstawicieli pokolenia Kolumbów, w czasie okupacji związany z pismem „Płomienie” oraz miesięcznikiem „Droga”. Zginął w czasie powstania warszawskiego jako żołnierz batalionu „Parasol” Armii Krajowej.
III
Elżbieta Lipińska - Wydrapywanie
Stara kobieta poskrzypuje przy chodzeniu
jak nowe buty, stary zegar
albo potrząsana przez dziecko makówka.
Kobieta była kiedyś pełna i twarda jak skała.
Latami wydrapywano z niej miąższ.
Gdyby ją przenicować, zobaczylibyście ślady od noża.
W dzieciństwie uczono kobietę, jak hartować skórę
myślą, mową i uczynkiem bez zaniedbania.
Wewnątrz jest miękka i delikatna, wciąż nie daje się byle zdrapce.
Pustka powiększa się z każdym dniem,
rezonuje szelestem z suchą skórą.
Posłuchajcie, jak skrzypi wydrążona kobieta.
Tylko cienka warstwa dzieli ją od doświadczenia,
że wszystko jest iluzją.
Niebo jest niebieskie, kobieta jest stara.
*

Elżbieta Lipińska. Wydała pięć książek poetyckich: „Pożegnanie z czerwienią”, „Maj to łagodny miesiąc”, „Rejestry”, „Na końcu języka”, „Kamienie”. Laureatka kilku konkursów poetyckich, w tym Tyskiej Zimy Poetyckiej. Wiersze Elżbiety Lipińskiej zamieszczone zostały także w antologiach „Wschód-Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy”, „Przewodnik po zaminowanym terenie” i „Anthologia#2” (2009). Publikowane były również w prasie literackiej. Strona autorska: www.elkaone.lipinscy.net.
fot. Marek Kołodziejski
IV
Teresa Radziewicz - nabieram się
Wciąż zdarzają nam się dobre chwile.
M. Południak
budzę się w mlecznym blasku sierpniowego
poranka, który powoli przekształca się w jasność
słońca na lipowych liściach. światło
ogarnia mnie, światłem oddycham, nabieram
światła na jutro, nabieram się godziną spokoju,
pracowitym dobrym dniem, wieczorem
wypełnionym śmiechem i ciepłymi słowami.
na nic to, na nic, na krótko – już skrada się
zapach nieszczęścia, chwyta w swoje więzy,
a moje stopy kieruje w ciemną stronę czasu.
chwytam się, jak mogę, dni, blasku i liści
– dobrych chwil, póki jeszcze przychodzą
z tomu "pełno światła"
*

Teresa Radziewicz – poetka, autorka książek: „lewa strona” (SLKKB, Łódź 2009 – Literacka Nagroda Prezydenta Miasta Białegostoku im. W. Kazaneckiego), „Sonia zmienia imię” (KWADRATURA, Łódź 2011), „Samosiejki” (Galeria Literacka BWA i Biblioteka FRAZY, Olkusz 2011 – nominacja do w/w Nagrody), „rzeczy pospolite” (Stowarzyszenie Salon Literacki, Warszawa 2014, również nominacja do w/w Nagrody), „pełno światła” (Białostocka Kolekcja Filologiczna – Instytut Filologii Polskiej, Uniwersytet w Białymstoku, 2016 – nominacja do nagrody Orfeusza Mazurskiego).
V
Anna Świrszczyńska - Budując barykadę
Baliśmy się budując pod ostrzałem
barykadę.
Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca
dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
wszystko tchórze –
dozorca, straganiarka, emeryt.
Upadł na ziemię aptekarz
wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchórze.
Upadł chłopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem,
więc baliśmy się naprawdę.
Choć nikt nas nie zmuszał,
zbudowaliśmy barykadę
pod ostrzałem.
*

Anna Świrszczyńska (ur. 7 lutego 1909 w Warszawie, zm. 30 września 1984 w Krakowie) – polska poetka, dramatopisarka, prozaiczka, autorka wielu utworów dla dzieci i młodzieży. Świrszczyńska była córką malarza Jana Świerczyńskiego - jej nazwisko jest wynikiem metrykalnej pomyłki, której nigdy nie sprostowała.
Świrszczyńska wzięła udział w powstaniu warszawskim (1944) jako sanitariuszka. Po jego upadku przedostała się do Sochaczewa, skąd na początku 1945 wyjechała do Krakowa, w którym mieszkała do końca życia.
Fotografia: Wojciech Marczyński
Zdjęcie powstało w sierpniu na barykadzie przy ulicy Hożej. Uwiecznieni na nim zostali żołnierze z oddziałów walczących w rejonie Placu Trzech Krzyży. Głównie sanitariuszki z 1. plutonu 'Kłosa' 3. kompanii 'Redy' batalionu 'Miłosz' w towarzystwie żołnierza tego samego oddziału. Na prawo od niego siedzi Barbara Rau 'Basia'. Bardzo ciekawe jest też tło fotografii. W głębi po lewej widać stojące jeszcze, dwie wieże kościoła św. Aleksandra. Bliżej żelbetowa konstrukcja gmachu, którego budowa zaczęła się tuż przed wojną, i która zamarła we wrześniu 1939 r. Budynek ten zaczęto realizować w miejscu zlikwidowanego bazaru. Resztki tego bazaru dostrzeżemy na zdjęciu. To z konstrukcji tego budynku 2 sierpnia 1944 r. nalot niemieckich sztukasów na Plac Trzech Krzyży fotografować będzie Sylwester Braun 'Kris'.
VI
Sore Szabes (Sara Szabat) - Mężczyźni powiadają
Mężczyźni powiadają,
że kobiety wciąż mówią.
Mężczyźni przemawiają, mężczyźni perorują,
mężczyźni wychodzą na scenę,
mężczyźni głoszą kazania i apelują,
wysyłają młodych na wojnę.
Kobiety stoją przy drogach w smutku,
ze łzami w oczach.
Milczą, przełykając łzy –
ich dzieci idą na front.
Czemu stoicie w milczeniu, kobiety?
Wołajcie na całe gardło.
Niechaj drogą tą popłynie
donośny głos matek:
To nie wojen dzieciom,
lecz przyszłości trzeba.
Krzyczcie w głos, kobiety.
Niechaj zaleje drogi
głośny sprzeciw matek.
Mężczyźni powiadają,
ale wy – mówicie.
przeł. Bella Szwarcman-Czarnota (na zdjęciu, fot. J. Bakalarz)
*
Sore Szabes - poetka urodzona w Polsce w roku 1913. W 1934 przeprowadziła się na tereny dzsiejszego Izraela. W swojej twórczości porusza przede wszystkim o kobiecej sile i energii, wojnie i żydowskich matriarchiniach.

Bella Szwarcman-Czernota - pisarka, tłumaczka, filozofka. Współtworzy czasopismo "Midrasz". Autorka książek o kobietach żydowskich i żydowskiej tradycji - "Cenniejsze niż perły", "Mocą przepasały swe biodra" oraz "Znalazłam wczorajszy dzień".
VII
Eliza Segiet - Wir
Wciągnięci w wir nienawiści
próbujemy zrozumieć,
dlaczego świat tak się zmienia.
Każdego dnia,
jakaś wojna komuś zabiera jutro.
Rano powiedział:
Kimkolwiek jesteśmy,
dobrze jest móc
być radością dla innych.
Życia nie powtórzymy.
Będziemy próbować
istnieć mimo ich woli.
Wieczorem przestał mówić,
uciszyli go!
*

Eliza Segiet – absolwentka studiów magisterskich Wydziału Filozofii, studiów podyplomowych – Wiedza o Kulturze i Filozofia, Prawo Karne Skarbowe i Gospodarcze, Studiów Literacko Artystycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prawo Karne Skarbowe oraz Studium Realizacji i Eksploatacji Telewizyjno-Filmowej w Łodzi. Opublikowała cztery tomiki poetyckie „Romans z sobą”, Myślne miraże”, „Chmurność",
“Magnetyczni” oraz monodram „Prześwity” i farsę „Tandem”.
Jej twórczość można znaleźć w antologiach i czasopismach literackich w kraju i poza granicami (m.in. Albania, Australia, Bośnia i Hercegowina, Chile, Filipiny, Hiszpania, Indie, Kanada, Kosowo, Portugalia, Rumunia, Singapur, Szkocja, Szwecja, USA, Wielka Brytania, Zambia).
Iryna Ciłyk
***
Wszystko jak zawsze.
Podryguje młynek do kawy.
Podwórko dudni Lapisem.
Pachną grusze.
Brzęczą osy.
Na sznurku poważnie
suszy się koszulka z napisem
We support Ukrainian army forces.
I pstrym paskiem ślisko
pełzną wiadomości –
gdzieś daleko
naście rannych, naście zabitych...
strzelają Gradami...
w Doniecku walka...
Sierpień roztapia mózgi
upałem
i poczuciem winy.
Ukraińska Prawda
niesamowicie
eksportuje ból.
Wszystko jak wczoraj.
Obcierają japonki
i roboty, roboty kupa.
Cieknie pot.
Gdzie podział się skype w moim makintoszu,
jakoś nie mogę sobie przypomnieć.
Czarna duchota
nami mlaszcze,
a terminal Prywat Banku
głupieje,
nie chce
przelewać pieniędzy na wojnę.
Wszystko jak jutro.
W zwyczajnym zamkniętym kręgu.
Dziecię na wsi ulokowane.
Ja zmęczona.
Nowe cacko się muli.
Trzeba nastawić bojler,
podlać kwiaty wreszcie!
Są żywe...
Ale nagle
spotkasz gdzieś na Padole
przystojnego chłopaka z amputowaną nogą,
o kulach
i znienacka skręci cię
z nieprzytomnego bólu
i w milczeniu zawyjesz
sobie do brzucha.
06.08.2014
Przełożyła Aneta Kamińska
*

Iryna Ciłyk (1982) – poetka, prozaiczka i reżyserka. Urodziła się i mieszka w Kijowie. Absolwentka Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Teatru, Kina i Telewizji. Pracuje jako reżyserka oraz asystentka reżysera. Zrealizowała dwa krótkometrażowe filmy: Wdoswita (Blue Hour; 2008) i Pomyn (2012). Autorka książki poetyckiej Ci (2007) oraz dwóch prozatorskich: Pislawczora (2008) i Rodymky (2012).
Fot. Tania Ruda
II
Wisława Szymborska - W biały dzień
Do pensjonatu w górach jeździłby,
na obiad do jadalni schodziłby,
na cztery świerki z gałęzi na gałąź
nie otrząsając z nich świeżego śniegu
zza stolika pod oknem patrzyłby.
Z bródką przyciętą w szpic,
łysawy, siwiejacy, w okularach,
o pogrubiałych i znużonych rysach twarzy,
z brodawką na policzku i fałdzistym czołem,
jakby anielski marmur oblepiła ludzka glina -
a kiedy to się stało, sam nie wiedziałby,
bo przecież nie gwałtownie, ale pomalutku
zwyżkuje cena za to, że się nie umarło wcześniej
i również on tę cenę płaciłby.
O chrząstce ucha ledwie draśnietej pociskiem
- gdy głowa uchyliła się w ostatniej chwili -
"cholerne miałem szczęscie" mawiałby.
Czekając aż podadzą rosół z makaronem
dziennik z bieżącą datą czytałby,
wielkie tytuły, ogłoszenia drobne,
albo bębnił palcami po białym obrusie,
a miałby używane od dawna dłonie
o spierzchłej skórze i wypukłych żyłach.
Czasami ktoś od progu wołałby:
"panie Baczyński, telefon do pana"
i nic dziwnego w tym nie byłoby,
że to on i że wstaje obciągając sweter
i bez pośpiechu rusza w stronę drzwi.
Rozmów na widok ten nie przerywanoby,
w pół gestu i w pół tchu nie zastyganoby,
bo zwykłe to zdarzenie, a szkoda, a szkoda,
jako zwykłe zdarzenie traktowanoby.
*
Wisława Szymborska - poetka, eseistka, laureatka literackiej nagrody Nobla. Jedna z najbardziej popularnych polskich poetek na świecie, chociaż jej dorobek poetycki mógłby wydawać się skromny (14 książek poetyckich, w tym dwie pośmiertnie), wszystkie publikacje znajdował uznanie zarówno wśród krytyków, jak i czytelników.
Od 2012 roku przyznawana jest Nagroda im. Wisławy Szymborskiej za najlepszy tom poetycki w Polsce.
*

Fot. Krzysztof Kamil Baczyński jako maturzysta w 1939 r, ur. 22 stycznia 1921 w Warszawie, zm. 4 sierpnia 1944 tamże) – polski poeta czasu wojny, podchorąży Armii Krajowej, podharcmistrz Szarych Szeregów, jeden z przedstawicieli pokolenia Kolumbów, w czasie okupacji związany z pismem „Płomienie” oraz miesięcznikiem „Droga”. Zginął w czasie powstania warszawskiego jako żołnierz batalionu „Parasol” Armii Krajowej.
III
Elżbieta Lipińska - Wydrapywanie
Stara kobieta poskrzypuje przy chodzeniu
jak nowe buty, stary zegar
albo potrząsana przez dziecko makówka.
Kobieta była kiedyś pełna i twarda jak skała.
Latami wydrapywano z niej miąższ.
Gdyby ją przenicować, zobaczylibyście ślady od noża.
W dzieciństwie uczono kobietę, jak hartować skórę
myślą, mową i uczynkiem bez zaniedbania.
Wewnątrz jest miękka i delikatna, wciąż nie daje się byle zdrapce.
Pustka powiększa się z każdym dniem,
rezonuje szelestem z suchą skórą.
Posłuchajcie, jak skrzypi wydrążona kobieta.
Tylko cienka warstwa dzieli ją od doświadczenia,
że wszystko jest iluzją.
Niebo jest niebieskie, kobieta jest stara.
*

Elżbieta Lipińska. Wydała pięć książek poetyckich: „Pożegnanie z czerwienią”, „Maj to łagodny miesiąc”, „Rejestry”, „Na końcu języka”, „Kamienie”. Laureatka kilku konkursów poetyckich, w tym Tyskiej Zimy Poetyckiej. Wiersze Elżbiety Lipińskiej zamieszczone zostały także w antologiach „Wschód-Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy”, „Przewodnik po zaminowanym terenie” i „Anthologia#2” (2009). Publikowane były również w prasie literackiej. Strona autorska: www.elkaone.lipinscy.net.
fot. Marek Kołodziejski
IV
Teresa Radziewicz - nabieram się
Wciąż zdarzają nam się dobre chwile.
M. Południak
budzę się w mlecznym blasku sierpniowego
poranka, który powoli przekształca się w jasność
słońca na lipowych liściach. światło
ogarnia mnie, światłem oddycham, nabieram
światła na jutro, nabieram się godziną spokoju,
pracowitym dobrym dniem, wieczorem
wypełnionym śmiechem i ciepłymi słowami.
na nic to, na nic, na krótko – już skrada się
zapach nieszczęścia, chwyta w swoje więzy,
a moje stopy kieruje w ciemną stronę czasu.
chwytam się, jak mogę, dni, blasku i liści
– dobrych chwil, póki jeszcze przychodzą
z tomu "pełno światła"
*

Teresa Radziewicz – poetka, autorka książek: „lewa strona” (SLKKB, Łódź 2009 – Literacka Nagroda Prezydenta Miasta Białegostoku im. W. Kazaneckiego), „Sonia zmienia imię” (KWADRATURA, Łódź 2011), „Samosiejki” (Galeria Literacka BWA i Biblioteka FRAZY, Olkusz 2011 – nominacja do w/w Nagrody), „rzeczy pospolite” (Stowarzyszenie Salon Literacki, Warszawa 2014, również nominacja do w/w Nagrody), „pełno światła” (Białostocka Kolekcja Filologiczna – Instytut Filologii Polskiej, Uniwersytet w Białymstoku, 2016 – nominacja do nagrody Orfeusza Mazurskiego).
V
Anna Świrszczyńska - Budując barykadę
Baliśmy się budując pod ostrzałem
barykadę.
Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca
dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
wszystko tchórze –
dozorca, straganiarka, emeryt.
Upadł na ziemię aptekarz
wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchórze.
Upadł chłopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem,
więc baliśmy się naprawdę.
Choć nikt nas nie zmuszał,
zbudowaliśmy barykadę
pod ostrzałem.
*

Anna Świrszczyńska (ur. 7 lutego 1909 w Warszawie, zm. 30 września 1984 w Krakowie) – polska poetka, dramatopisarka, prozaiczka, autorka wielu utworów dla dzieci i młodzieży. Świrszczyńska była córką malarza Jana Świerczyńskiego - jej nazwisko jest wynikiem metrykalnej pomyłki, której nigdy nie sprostowała.
Świrszczyńska wzięła udział w powstaniu warszawskim (1944) jako sanitariuszka. Po jego upadku przedostała się do Sochaczewa, skąd na początku 1945 wyjechała do Krakowa, w którym mieszkała do końca życia.
Fotografia: Wojciech Marczyński
Zdjęcie powstało w sierpniu na barykadzie przy ulicy Hożej. Uwiecznieni na nim zostali żołnierze z oddziałów walczących w rejonie Placu Trzech Krzyży. Głównie sanitariuszki z 1. plutonu 'Kłosa' 3. kompanii 'Redy' batalionu 'Miłosz' w towarzystwie żołnierza tego samego oddziału. Na prawo od niego siedzi Barbara Rau 'Basia'. Bardzo ciekawe jest też tło fotografii. W głębi po lewej widać stojące jeszcze, dwie wieże kościoła św. Aleksandra. Bliżej żelbetowa konstrukcja gmachu, którego budowa zaczęła się tuż przed wojną, i która zamarła we wrześniu 1939 r. Budynek ten zaczęto realizować w miejscu zlikwidowanego bazaru. Resztki tego bazaru dostrzeżemy na zdjęciu. To z konstrukcji tego budynku 2 sierpnia 1944 r. nalot niemieckich sztukasów na Plac Trzech Krzyży fotografować będzie Sylwester Braun 'Kris'.
VI
Sore Szabes (Sara Szabat) - Mężczyźni powiadają
Mężczyźni powiadają,
że kobiety wciąż mówią.
Mężczyźni przemawiają, mężczyźni perorują,
mężczyźni wychodzą na scenę,
mężczyźni głoszą kazania i apelują,
wysyłają młodych na wojnę.
Kobiety stoją przy drogach w smutku,
ze łzami w oczach.
Milczą, przełykając łzy –
ich dzieci idą na front.
Czemu stoicie w milczeniu, kobiety?
Wołajcie na całe gardło.
Niechaj drogą tą popłynie
donośny głos matek:
To nie wojen dzieciom,
lecz przyszłości trzeba.
Krzyczcie w głos, kobiety.
Niechaj zaleje drogi
głośny sprzeciw matek.
Mężczyźni powiadają,
ale wy – mówicie.
przeł. Bella Szwarcman-Czarnota (na zdjęciu, fot. J. Bakalarz)
*
Sore Szabes - poetka urodzona w Polsce w roku 1913. W 1934 przeprowadziła się na tereny dzsiejszego Izraela. W swojej twórczości porusza przede wszystkim o kobiecej sile i energii, wojnie i żydowskich matriarchiniach.

Bella Szwarcman-Czernota - pisarka, tłumaczka, filozofka. Współtworzy czasopismo "Midrasz". Autorka książek o kobietach żydowskich i żydowskiej tradycji - "Cenniejsze niż perły", "Mocą przepasały swe biodra" oraz "Znalazłam wczorajszy dzień".
VII
Eliza Segiet - Wir
Wciągnięci w wir nienawiści
próbujemy zrozumieć,
dlaczego świat tak się zmienia.
Każdego dnia,
jakaś wojna komuś zabiera jutro.
Rano powiedział:
Kimkolwiek jesteśmy,
dobrze jest móc
być radością dla innych.
Życia nie powtórzymy.
Będziemy próbować
istnieć mimo ich woli.
Wieczorem przestał mówić,
uciszyli go!
*

Eliza Segiet – absolwentka studiów magisterskich Wydziału Filozofii, studiów podyplomowych – Wiedza o Kulturze i Filozofia, Prawo Karne Skarbowe i Gospodarcze, Studiów Literacko Artystycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prawo Karne Skarbowe oraz Studium Realizacji i Eksploatacji Telewizyjno-Filmowej w Łodzi. Opublikowała cztery tomiki poetyckie „Romans z sobą”, Myślne miraże”, „Chmurność",
“Magnetyczni” oraz monodram „Prześwity” i farsę „Tandem”.
Jej twórczość można znaleźć w antologiach i czasopismach literackich w kraju i poza granicami (m.in. Albania, Australia, Bośnia i Hercegowina, Chile, Filipiny, Hiszpania, Indie, Kanada, Kosowo, Portugalia, Rumunia, Singapur, Szkocja, Szwecja, USA, Wielka Brytania, Zambia).
niedziela, 3 czerwca 2018
Daszkiewicz, Boćkowska-Cisek, Szymborska, Błońska, Hillar, Korun, Fruzińska
I
Kathryn Daszkiewicz - Komar w bursztynie
Tylko dla koneserów
- powiedział jubiler.
Trzymany w szufladzie.
Nie do wystawienia
z agatowymi przyciskami do papieru
czy ametystowymi podpórkami.
Komary to coś dla ciebie.
Wypisałam czek,
zabrałam do domu tę czarną plamkę
w żółtym mauzoleum.
To nie jest tylko dekoracyjny
odcisk szkieletu w skale,
ale coś uwięzionego
gdy lepka żywica kapała
w dół pnia i łodygi.
Wyobrażam to sobie
na twoim regale, obok,
skandynawskich przypraw
w wystudiowanym braku zdjęć.
Przełożyła Kamila Kostrzewska - urodzona na Kujawach w 1991 r., socjolog.
*

Kathryn Daszkiewicz - ur. w 1961 r. w Wielkiej Brytanii, debiutowała w 2006 r zbiorem Dangerous Cloakroom, wcześniej publikowała w czasopismach i antologiach. Mieszka i pracuje w Lincolnshire.
II
Joanna Boćkowska-Cisek
Od tego trzeba było zacząć
od tego trzeba było zacząć
oderwać palce od stołu
otworzyć drzwi
dotknąć szorstkiej ulicy
w tym miejscu nie powstanie
trasa szybkiego ruchu
przekonałam się o tym
gdy o mało
nie spadłam
w dół Niagary
wypiętrzone fale
tylko się uśmiechały
na widok mrówki
która próbuje zostawić
odbicie wielkości słonia
na dłużej
niż na chwilę
*

Joanna Boćkowska-Cisek. Rocznik 1985. Studiowała na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Debiutowała w Oleśnicy w 2008r., gdzie otrzymała Nagrodę Konfraterni Kulturalnej w II Turnieju Jednego Wiersza „Poetycki Lombard”. Utwory publikowała w zbiorowych tomikach poetyckich: w pokonkursowym tomiku „Poetycki Lombard”, Oleśnica 2008, „Rzeszów w poezji” wydany przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Rzeszowie w roku 2010,wielokrotnie w „Nasz Dom Rzeszów” oraz w „Kurierze Sokołowskim”. Brała udział w czternastu wystawach zborowych , zorganizowała trzy wystaw indywidualne.Wyróżniona w II Ogólnopolskim Konkursie Grafiki im. Ludwika Meidnera Oleśnica 2009. Mieszka w Górnie na Podkarpaciu.
III
Wisława Szymborska - Pierwsza fotografia Hitlera
A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?
Toż to Adolfek, syn państwa Hitlerów!
Może wyrośnie na doktora praw?
Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?
Czyja to rączka, czyja, oczko, uszko, nosek?
Czyj brzuszek pełen mleka, nie wiadomo jeszcze:
drukarza, konsyliarza, kupca, księdza?
A dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?
Do ogródka, do szkoły, do biura, na ślub
może z córką burmistrza?
Bobo, aniołek, kruszyna, promyczek,
kiedy rok temu przychodził na świat
nie brakło znaków na niebie i ziemi:
wiosenne słońce, w oknach pelargonie,
muzyka katarynki na podwórku,
pomyślna wróżba w różowej bibułce,
tuż przed porodem proroczy sen matki:
gołąbka we śnie widzieć-radosna nowina,
tegoż schwytać-przybędzie gość długo czekany.
Puk puk, kto tam, to stuka serduszko Adolfka.
Smoczek, pieluszka, śliniaczek, grzechotka,
chłopczyna, chwalić Boga i odpukać, zdrów,
podobny do rodziców, do kotka w koszyku,
do dzieci z wszystkich innych rodzinnych albumów.
No, nie będziemy chyba teraz płakać,
pan fotograf pod czarną płachtą zrobi pstryk.
Atelier Klinger, Grabenstrasse Braunau,
a Braunau to niewielkie, ale godne miasto.
solidne firmy, poczciwi sąsiedzi,
woń ciasta drożdżowego i szarego mydła.
Nie słychać wycia psów i kroków przeznaczenia.
Nauczyciel historii rozluźnia kołnierzyk
i ziewa nad zeszytami.
*

Wisława Szymborska - poetka, eseistka, laureatka literackiej nagrody Nobla. Jedna z najbardziej popularnych polskich poetek na świecie. Chociaż jej dorobek poetycki może wydawać się skromny (14 książek poetyckich, w tym dwie pośmiertnie), wszystkie publikacje znajdował uznanie zarówno wśród czytelników, jak i krytyków.
Od 2012 roku przyznawana jest Nagroda im. Wisławy Szymborskiej za najlepszy tom poetycki w Polsce.
Dziękujemy Fundacji Wisławy Szymborskiej za wyrażenie zgody na publikację tekstu.
Fot. Adolf Hitler jako dziecko
IV
Małgorzata Błońska - Erekcjato pożegnalne
Wyrzucę cię, wywalę na bruk.
Nie chcę cię wcale już dłużej znać.
Każdy dzień z tobą zwala z nóg,
tylko byłeś w stanie mi dać.
W tobie samo zło, diabelski swąd.
Toksyczna miłość zniewala mnie.
Boże dopomóż, każ mu iść stąd,
z nim tylko mogę skończyć na dnie.
Koniec i kropka, mam tego dość.
Nie chcę cię widzieć, idź sobie precz.
Wystarczy, basta, dajesz mi w kość,
zbyt cię kochałam - to inna rzecz.
I choć pamiętam cudny ten czas,
gdy moje usta muskały cię.
Było nam dobrze, i to nie raz,
dziś do widzenia, dziś mówię - nie.
Tak będzie lepiej, to we mnie tkwi.
Dlatego teraz wskazuję drzwi.
Mam naprawdę po dziurki w nosie,
daj mi już spokój...
papierosie.
*

Dzień bez Papierosa (ang. World No Tobacco Day) – zainicjowane przez Światową Organizację Zdrowia święto obchodzone 31 maja, mające na celu zwrócenie uwagi na szkodliwość palenia tytoniu.
Małgorzata Błońska - urodziła się pięćdziesiąt sześć lat temu w Polsce, od dwunastu lat mieszka w Irlandii.
Mówi, że: "Jest szczęśliwą mężatką, że pisała, ponieważ cierpiała. Nie pisze, bo jest szczęśliwa, the end."
Nie wiadomo, czy rzuciła palenie ;-)
V
Małgorzata Hillar - [Czy mogę]
Czy mogę
Mówisz
słowa nie wyrażą
Patrzę na ciebie
ze smutkiem
Ja znam słowa
które jak atropina
rozszerzają źrenice
i zmieniają kolor świata
Po nich
nie można już odejść
Czy mogę dać ci siebie
jeżeli nie umiesz powiedzieć
co czujesz
kiedy oddaję ci usta
*

Małgorzata Hillar, właśc. Janina Krystyna Helena Hillar (ur. 19 sierpnia 1926 w Piesienicy, zm. 30 maja 1995 w Warszawie) – polska poetka.
Kathryn Daszkiewicz - Komar w bursztynie
Tylko dla koneserów
- powiedział jubiler.
Trzymany w szufladzie.
Nie do wystawienia
z agatowymi przyciskami do papieru
czy ametystowymi podpórkami.
Komary to coś dla ciebie.
Wypisałam czek,
zabrałam do domu tę czarną plamkę
w żółtym mauzoleum.
To nie jest tylko dekoracyjny
odcisk szkieletu w skale,
ale coś uwięzionego
gdy lepka żywica kapała
w dół pnia i łodygi.
Wyobrażam to sobie
na twoim regale, obok,
skandynawskich przypraw
w wystudiowanym braku zdjęć.
Przełożyła Kamila Kostrzewska - urodzona na Kujawach w 1991 r., socjolog.
*

Kathryn Daszkiewicz - ur. w 1961 r. w Wielkiej Brytanii, debiutowała w 2006 r zbiorem Dangerous Cloakroom, wcześniej publikowała w czasopismach i antologiach. Mieszka i pracuje w Lincolnshire.
II
Joanna Boćkowska-Cisek
Od tego trzeba było zacząć
od tego trzeba było zacząć
oderwać palce od stołu
otworzyć drzwi
dotknąć szorstkiej ulicy
w tym miejscu nie powstanie
trasa szybkiego ruchu
przekonałam się o tym
gdy o mało
nie spadłam
w dół Niagary
wypiętrzone fale
tylko się uśmiechały
na widok mrówki
która próbuje zostawić
odbicie wielkości słonia
na dłużej
niż na chwilę
*

Joanna Boćkowska-Cisek. Rocznik 1985. Studiowała na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Debiutowała w Oleśnicy w 2008r., gdzie otrzymała Nagrodę Konfraterni Kulturalnej w II Turnieju Jednego Wiersza „Poetycki Lombard”. Utwory publikowała w zbiorowych tomikach poetyckich: w pokonkursowym tomiku „Poetycki Lombard”, Oleśnica 2008, „Rzeszów w poezji” wydany przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Rzeszowie w roku 2010,wielokrotnie w „Nasz Dom Rzeszów” oraz w „Kurierze Sokołowskim”. Brała udział w czternastu wystawach zborowych , zorganizowała trzy wystaw indywidualne.Wyróżniona w II Ogólnopolskim Konkursie Grafiki im. Ludwika Meidnera Oleśnica 2009. Mieszka w Górnie na Podkarpaciu.
III
Wisława Szymborska - Pierwsza fotografia Hitlera
A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?
Toż to Adolfek, syn państwa Hitlerów!
Może wyrośnie na doktora praw?
Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?
Czyja to rączka, czyja, oczko, uszko, nosek?
Czyj brzuszek pełen mleka, nie wiadomo jeszcze:
drukarza, konsyliarza, kupca, księdza?
A dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?
Do ogródka, do szkoły, do biura, na ślub
może z córką burmistrza?
Bobo, aniołek, kruszyna, promyczek,
kiedy rok temu przychodził na świat
nie brakło znaków na niebie i ziemi:
wiosenne słońce, w oknach pelargonie,
muzyka katarynki na podwórku,
pomyślna wróżba w różowej bibułce,
tuż przed porodem proroczy sen matki:
gołąbka we śnie widzieć-radosna nowina,
tegoż schwytać-przybędzie gość długo czekany.
Puk puk, kto tam, to stuka serduszko Adolfka.
Smoczek, pieluszka, śliniaczek, grzechotka,
chłopczyna, chwalić Boga i odpukać, zdrów,
podobny do rodziców, do kotka w koszyku,
do dzieci z wszystkich innych rodzinnych albumów.
No, nie będziemy chyba teraz płakać,
pan fotograf pod czarną płachtą zrobi pstryk.
Atelier Klinger, Grabenstrasse Braunau,
a Braunau to niewielkie, ale godne miasto.
solidne firmy, poczciwi sąsiedzi,
woń ciasta drożdżowego i szarego mydła.
Nie słychać wycia psów i kroków przeznaczenia.
Nauczyciel historii rozluźnia kołnierzyk
i ziewa nad zeszytami.
*

Wisława Szymborska - poetka, eseistka, laureatka literackiej nagrody Nobla. Jedna z najbardziej popularnych polskich poetek na świecie. Chociaż jej dorobek poetycki może wydawać się skromny (14 książek poetyckich, w tym dwie pośmiertnie), wszystkie publikacje znajdował uznanie zarówno wśród czytelników, jak i krytyków.
Od 2012 roku przyznawana jest Nagroda im. Wisławy Szymborskiej za najlepszy tom poetycki w Polsce.
Dziękujemy Fundacji Wisławy Szymborskiej za wyrażenie zgody na publikację tekstu.
Fot. Adolf Hitler jako dziecko
IV
Małgorzata Błońska - Erekcjato pożegnalne
Wyrzucę cię, wywalę na bruk.
Nie chcę cię wcale już dłużej znać.
Każdy dzień z tobą zwala z nóg,
tylko byłeś w stanie mi dać.
W tobie samo zło, diabelski swąd.
Toksyczna miłość zniewala mnie.
Boże dopomóż, każ mu iść stąd,
z nim tylko mogę skończyć na dnie.
Koniec i kropka, mam tego dość.
Nie chcę cię widzieć, idź sobie precz.
Wystarczy, basta, dajesz mi w kość,
zbyt cię kochałam - to inna rzecz.
I choć pamiętam cudny ten czas,
gdy moje usta muskały cię.
Było nam dobrze, i to nie raz,
dziś do widzenia, dziś mówię - nie.
Tak będzie lepiej, to we mnie tkwi.
Dlatego teraz wskazuję drzwi.
Mam naprawdę po dziurki w nosie,
daj mi już spokój...
papierosie.
*

Dzień bez Papierosa (ang. World No Tobacco Day) – zainicjowane przez Światową Organizację Zdrowia święto obchodzone 31 maja, mające na celu zwrócenie uwagi na szkodliwość palenia tytoniu.
Małgorzata Błońska - urodziła się pięćdziesiąt sześć lat temu w Polsce, od dwunastu lat mieszka w Irlandii.
Mówi, że: "Jest szczęśliwą mężatką, że pisała, ponieważ cierpiała. Nie pisze, bo jest szczęśliwa, the end."
Nie wiadomo, czy rzuciła palenie ;-)
V
Małgorzata Hillar - [Czy mogę]
Czy mogę
Mówisz
słowa nie wyrażą
Patrzę na ciebie
ze smutkiem
Ja znam słowa
które jak atropina
rozszerzają źrenice
i zmieniają kolor świata
Po nich
nie można już odejść
Czy mogę dać ci siebie
jeżeli nie umiesz powiedzieć
co czujesz
kiedy oddaję ci usta
*

Małgorzata Hillar, właśc. Janina Krystyna Helena Hillar (ur. 19 sierpnia 1926 w Piesienicy, zm. 30 maja 1995 w Warszawie) – polska poetka.
VI
Barbara Korun
*
Chciałam mówić czyściej,
nie było to jednak możliwe. Taka jestem:
skrzywiona. Nie ma we mnie
żadnej równości, same krzywizny.
Wciąż szeptałam do siebie:
to niemożliwe, że urodziłam się w tak złej chwili,
w tak złym miejscu, muszę przejrzeć na oczy,
popatrzeć z perspektywy, której jeszcze nie znam.
Własny szept towarzyszy mi niczym bańki mydlane.
(Antygona)
(fragm. utworu „Antygona, okruchy”)
Przełożyła Agnieszka Będkowska
*

Barbara Korun - (ur.1963) - słoweńska poetka, eseistka, redaktorka, dramaturżka, reżyserka i moderatorka spotkań literackich. Autorka trzech tomików poetyckich: „Ostrina miline” (1999), „Razpoke” (2004), „Pridem takoj” (2011) oraz zbioru prozy poetyckiej „Zapiski iż podmizja” (2003). Tłumaczona na ponad dwadzieścia pięć języków.
Agnieszka Będkowska (ur.1972) - slawistka, językoznawczyni, tłumaczka i poetka.
VI
Justyna Fruzińska ‒ jest
she is black
astronauta zapytany, czy widział Boga
jest czarna. czuję na ustach jej oddech,
bo kiedyś nie czułem. walczyłem o wiele, ścierałem się
ze światem, ale coś we mnie szukało smukłości, ciało
chciało opaść, wypuścić mnie i pokazać.
wszystko miało być nowe, od początku, który nie dąży do końca,
miałem nic nie budować, żeby nic nie stracić, nieśmiertelność
w jednej zamkniętej chwili. teraz wiem,
prawda była w każdym mokrym neuronie
i jest tutaj, w braku neuronów, który nie jest brakiem
i nie jest tutaj. szukałem Go w każdej
muzyce, w napięciach mięśni, literach alfabetu, a im bliżej,
tym głupiej. jest czarna.
*

Justyna Fruzińska, ur. 1984. Autorka tomu poezji "Jest czarna" (Biblioteka Arterii, 2012). Poetka, tłumaczka. Absolwentka Instytutu Studiów Żydowskich Paideia w Sztokholmie. Opublikowała książkę Emerson Goes to the Movies: Individualism in Walt Disney Company's Post-1989 Animated Films (2014) oraz liczne artykuły naukowe na temat amerykańskiej kultury popularnej, transcendentalizmu oraz poezji polskiej.
fot. Instytut Anglistyki Uniwersytetu Łódzkiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...
-
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...
-
Blask ma w oczach, ale gorzkie usta. Serce, rzekłbyś, otwarte, ale kochać nie umie. Dzisiaj oświadcza przyjaźń, jutro jej zaprzeczy... Nieró...






