niedziela, 13 września 2020

Ka Klakla, Lauterbach, Budzyńska, Bohdan, Niedziejko, Kovacik

 I

Ka Klakla - do wydawcy płci męskiej
(w wieku średnim i starszym)

to nic osobistego zwykła statystyka sprawdzam
ile kobiet zostało laureatami laureatkami (język
mnie zdradza męskie końcówki wydają się bardziej
sprawcze i mieć większy prestiż dziś już wiem dlaczego)
w jakich proporcjach płci wydawane są powieści
tomiki i reportaże skoro to nie jest kwestia płci
(mężczyźni nieustannie próbują mnie do tego
przekonać) to może kobiety wciąż nie nauczyły się
posługiwać wyrazem równie biegle jak słowem

a słowem posługują się na co dzień znakomicie
dogadują się z niemowlętami zwierzętami
alzheimerem i skrzeczącą codziennością

czyżby braki w wykształceniu sięgały szkół
jezuickich i łacińskiej dyscypliny skryptoriów i
liturgii pod wezwaniem męskiego imienia
patrylinearność też zapewne ma znaczenie

tak na chłopski rozum wydaje mi się
że nie mamy troskliwych żon

*

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Ka Klakla - urodzona w Krakowie. Studia magisterskie i doktoranckie na Wydziale Architektury PK, studia pedagogiczne, nauczyciel przedmiotów technicznych, rysunku, plastyki i fotografii, literackie studia podyplomowe UJ, studia z życia niecodziennego.

Poezja: Publikacje w Babińcu Literackim i w Wierszach na Murach. Nominacja w kategorii debiut w 7 Konkursie Poetyckim Fundacji Dużego Formatu 2019. Nominacja w Ogólnopolskim Konkursie na Autorską Książkę Literacką Świdnica 2019. Wyróżnienie w konkursie poetyckim Babińca Literackiego 10.2019 Wyróżnienie W XV konkursie im. K. Ratonia 2019. Antologia poezji 111 Babiniec Literacki i DF.

Proza: Powieść „Łotrzyca” – 1 miejsce w IV edycji konkursu im. M. Słomczyńskiego 2019 Księgarnia Akademicka 2020
Antologia „Następni” – Księgarnia Akademicka 2019.
Antologia „SLApidarni” – Księgarnia Akademicka 2019

Śladem autorki - https://business.facebook.com/…/a.320315…/1138287983227729/…


III

Ann Lauterbach

Szum

Dni są pełne piękna.
Dni są pełne piękna.

Ja wiem czym są dni.
Pogoda jest inna.

Wiem czym jest pogoda.
Dni są pełne piękna.

Rzeczy są na chwilę.
Ktoś płacze w tej chwili.

Opłakuję chwilę.
Dni są pełne piękna.

Gdzie jest dzień jutrzejszy?
Każdy będzie płakać.

Jutro było wczoraj.
Dni są pełne piękna.

Jutro było wczoraj.
Dzisiaj jest pogoda.

W odgłosach pogody
słychać płacz każdego.

Każdy jest na chwilę.
Każdy łka i płacze.

Łzy dnia dziesiejszego
Wygaszą jutrzejszy.

Deszcz to są popioły.
Dni są pełne piękna.

Deszcz pada i pada.
Dźwięki opadają.

Niebo jest obłokiem.
Dni są pełne piękna.
Niebo to kłąb kurzu.
Pogoda jest wczoraj.

Pogoda jest wczoraj.
Dźwięki pochlipują.

Czymże jest ten kurz?
Pogoda jest niczym.

Dni są pełne piękna.
Te wieże są wczoraj.

Wieże są na chwilę.
Czym są te popioły?

Oto jest nienawiść,
Co nie rusza w podróż.

Oto jest sukienka,
Która pachnie nocą.

Oto zapas słów
Odłożony w książkach.

Oto są kamienie
Wyrwane ze skały.

Oto przęsła mostu
Ponad taflą wody.

Oto jest to miejsce,
W którym wzeszło słońce.

Oto pora roku
Wyschła w palenisku.

Oto są popioły.
Dni są pełne piękna.

*

Hum

The days are beautiful.
The days are beautiful.

I know what days are.
The other is weather.

I know what weather is.
The days are beautiful.

Things are incidental.
Someone is weeping.

I weep for the incidental.
The days are beautiful.

Where is tomorrow?
Everyone will weep.

Tomorrow was yesterday.
The days are beautiful.

Tomorrow was yesterday.
Today is weather.

The sound of the weather
Is everyone weeping.

Everyone is incidental.
Everyone weeps.

The tears of today
Will put out tomorrow.

The rain is ashes.
The days are beautiful.

The rain falls down.
The sound is falling.

The sky is a cloud.
The days are beautiful.
The sky is dust.
The weather is yesterday.

The weather is yesterday.
The sound is weeping.

What is this dust?
The weather is nothing.

The days are beautiful.
The towers are yesterday.

The towers are incidental.
What are these ashes?

Here is the hate
That does not travel.

Here is the robe
That smells of the night

Here are the words
Retired to their books

Here are the stones
Loosed from their settings

Here is the bridge
Over the water

Here is the place
Where the sun came up

Here is a season
Dry in the fireplace.

Here are the ashes.
The days are beautiful.

Przełożył Janusz Solarz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba

Ann Lauterbach (ur. 1942) jest rodowitą mieszkanką Nowego Jorku. Jednak gdy wyjechała na krótkie wakacje do Londynu w 1967 roku, została tam aż sześć lat, pracując w Instytucie Sztuki Współczesnej. Po powrocie do Nowego Jorku pracowała w galeriach i muzeach. Jest emerytowną profesorką Bard College. Dzisiejszy wiersz został napisany po ataku terrorystycznym na Światowe Centrum Handlu w Nowym Jorku, choć opublikowano go dopiero w 2005 roku.


IV

Agata Budzyńska

Szpital psychiatryczny wcale nie jest biały

W naszym czystym świecie
Nic nam nie grozi
Ty nie nakarmisz mnie śmiercią
Ja nic nakarmię cię śmiercią

Herbatę nam podają
Złotowłose anioły
A chińska porcelana
Dymi ciepłem i snem
Ślicznie jest
Cudnie jest

W naszym białym świecie
Jest spokojnie i dobrze
Blady smutny poeta
Czyta ciągle ten sam wiersz

W wierszu już na początku
Ona umiera
On do trumny rzuca klucz
Prosi przyjdź kiedy chcesz
Tylko wróć
Wróć

W naszym białym świecie
Płaczą tylko świece
I tkliwy staruszek
Który zawsze ma gest

On bardzo niegrzecznie
Zaczepia smukłe anioły
I z czerwoną różą w zębach
Walca ciągle tańczyć chce
A ja nie

Tu w tym białym świecie
Jest mi bardzo dobrze
To nic że czasami
Długo w oknie tkwię

I proszę cię serdecznie
Ty często tak nie przychodź
Bo wtedy mój anioł stróż
Bardzo o mnie boi się
Bo on wszystko wie
On wie

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, dziecko i zbliżenie

Agata Budzyńska (ur. 10 lutego 1964 - zm. 22 września 1996) – polska poetka, piosenkarka, kompozytorka. Była absolwentką filologii polskiej na KUL i studium zawodowego, w którym uzyskała tytuł instruktora teatralnego.Debiutowała w 1984 roku na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, gdzie otrzymała wyróżnienie za "pierwiastek kobiecości". Śpiewała na dużych scenach i w małych kościołach.
Pozostawiła po sobie wiele wierszy i piosenek znanych i śpiewanych do dziś.

Fot. Prywatne zdjęcie poetki z wyjazdów wakacyjnych, udostępnione przez jej męża – Andrzeja Trąbkę.


V

Switłana Bohdan

***

Z szacunku do lata, które odchodzi,
warto by było chociaż przez dzień ponosić żałobę,
popłakać, potęsknić,
pobić głową o ścianę,
powspominać wszystkie ciepłe dni, które były,
uronić po łezce za każdą szczęśliwą chwilę,
oddać po bezsennej nocy za każdy miniony pocałunek.

A po odchorowaniu
i wykaszleniu ostatniego bólu
pewnego ranka obudzić się,
włożyć najlepszy strój
i wyjść z domu na spotkanie klonowej jesieni –
swojej nowej cichej miłości,
która cierpliwie czekała na ciebie pod oknem,
a teraz na twoją cześć wymachuje liśćmi z radości.

Przełożyła Aneta Kamińska

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Switłana Bohdan (1985) – ukraińska poetka. Absolwentka filologii Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, tam również obroniła doktorat z twórczości Mykoły Winhranowskiego. Autorka tomów poetyckich: „Koły szcze awtomobili buły lud’mi (2006), „Toj, chto baczyt’ mene” (2015) oraz książki dla dzieci „Wykradenyj persteń” (2020). Współtworzy poetycko-muzyczną grupę „Se-Bo Swit”.


VI

Julia Niedziejko – domki z betonu, ludziki z plasteliny

myślałam że przyszłam na świat we wrześniu
ale okazuje się że urodziny miałam w Szwecji

tak było z całą pewnością bo mocno wtedy padało a
nikt nie przemókł i nie zmarzł od jesiennego powietrza

to kwestia zimnokrwistości – nie jest dziedziczna ale
można ją mieć od dziecka jeśli się szczepi na śnieg a

jamę ustną ręce i oczy odpowiednio często naświetla
lepiej narodzić się z czegoś innego niż ciało ludzkie

choć to nie zawsze możliwość legalna lub bezpieczna
w zależności od preferencji można sobie wybrać sierść

nie pamiętam czy mogę powiedzieć jak byłam szczęśliwa
gdy okazało się że jestem z drewna i że nie muszę się bać

chorób głodu i biedy a resztę poukładam w zależności
od wybranego przez siebie kształtu i miejsca

Źródło: Zamek Czyta

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Julia Niedziejko (ur. 1993) ‒ Laureatka V Ogólnopolskiego Konkursu na Tomik Wierszy Duży Format 2017 w kategorii przed debiutem. Za tomik Niebieska godzina (Fundacja Duży Format, Warszawa 2017) nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius” 2018 w kategorii debiut. Swoją pierwszą książkę poetycką pt. "Niebieska godzina" napisała w Budapeszcie. Obecnie mieszka w Poznaniu, z którego pochodzi.

Śladem poetki w Babińcu: https://www.facebook.com/…/a.32031578169…/1033086347081227/…


VII

Karen Kovacik

Mój ostatni okres

Przez trzydzieści lat wpychałeś się do mojego kalendarza
w czerwonym tuszu. I zawsze tydzień przed twoim przyjściem
źle spałam, zawieszona w bezświetlnej mgle,
do czasu aż się zjawiłeś by poskręcać moje kiszki w supły.

Co miesiąc strzelałeś tym czerwonym batem,
a ja, kochany, skakałam jak na zawołanie.

Tyle razy chciałam z sobą skończyć
na długo zanim wpadłeś, ale teraz sądzę, że cię przetrzymam:

to zemsta wdowy. I kiedy znikniesz na dobre,
zrobię porządek w szafie, będę obnosić białe spódnice, popijać

czerwone wino, nie roniąc ani kropli, i marzyć o soku z granatów,
o pocałunkach z szafranu i maku—ale już nigdy o tobie.

My Last Period

For 30 years you muscled onto my calendar
in red ink. And always the week before your arrival
I slept badly, adrift in a lightless fog,
till you showed up and twisted my guts into knots.

Each month you cracked that red whip,
and, baby, I never failed to jump.

So many times I wanted to do myself in
days before you dropped by, but now I guess I’ll outlast you:

the widow’s revenge. And when you’re gone for good,
I’ll clean out my closet, flaunt a white skirt and sip

red wine without spilling. I’ll dream of grenadine,
kisses of saffron and poppy—but never you.

Przełożył Janusz Solarz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba

Karen Kovacik jest poetką i tłumaczką polskiej poezji ze stanu Indiana. W połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, spędziła kilka lat w Warszawie, ucząc się polskiego i poznając polską poezję. Jak sama wyznaje, jej własne pisanie wyrosło pod wpływem czytania Miłosza i Zagajewskiego. Wydała dwa zbory poezji, drugi, zatytułowany Burning Metropolis, poświęcony jest Warszawie, feniksowi powstającemu z popiołów. Kovacik jest profesorką litaratury angielskiej na Indiana University/Purdue University w Indianapolis. W latach 2012-2014 była oficjalną poetką stanu Indiana. Spotkaliśmy się kilkakrotnie na różnych spotkaniach poetyckich. Kovacik ma oddane grono polskich przyjaciół, tłumaczyła na angielski Agnieszkę Kuciak i Jacka Dehnela, zna dobrze Marcina Orlińskiego i Krystynę Lenkowską. Jest ciepłą, oddaną, wtajemniczoną propagatorką polskiej poezji za oceanem.

#poniedziałkizJanuszemSolarzem

niedziela, 6 września 2020

Lebda, Zajączkowska, Jo Bang, Pawłowska, Chersonska, Szymborska, Loy

 I

Małgorzata Lebda

wypis: łuk karpat

w paryje wsi przyciągały nas przede wszystkim
podłużne rurki niecierpka pospolitego chociaż wtedy
nie znałyśmy tej nazwy mówiło się: drażliwiec

i kiedy pod palcami zielone owocolistki zwijały się jakby
były dotkniętym co owadem to gdzieś tam dalej może
w innej wsi położonej w łuku karpat ktoś na pewno
dziewczynka musiała przecież robić to samo

czy myślała podobnie jak my o mechanizmie bomby
o której marzyli chłopcy z naszego beskidu?
niecierpek przy pękaniu wyrzucał nasiona na odległość
dwóch metrów marzyłyśmy że w ten sposób metr
po metrze zajmie całą wieś żeby później zająć
pobliskie miejscowości i miasta: nawojową
porębę popowice stary i nowy sącz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie i na zewnątrz

Małgorzata Lebda – (ur. 1985), dorastała w beskidzkiej wsi Żeleźnikowa Wielka. Autorka pięciu książek poetyckich – ostatnie trzy z nich składają się na wydane właśnie Sprawy Ziemi (WBPiCAK). Tom Sny uckermärkerów został nominowany w 2019 roku do Wrocławskiej Nagrody Silesius w kategorii Książka Roku oraz nagrodzony Nagrodą Literacką Gdynia. Jej książki ukazały się w przekładzie na język czeski (tł. Bogdan Trojak), włoski (tł. Marina Ciccarini) i serbski (tł. Biserka Rajčić). Doktorka nauk humanistycznych. Nauczycielka akademicka. Ultramaratonka. Fotografuje. Mieszka w Krakowie. Pracuje nad debiutem prozatorskim.

Śladem autorki - https://business.facebook.com/…/a.320315…/1114294312293763/…

Fot. Jacek Kordus


II

Urszula Zajączkowska

ułamki

każdy bieg
to zawsze
momentami
rzeczywisty lot,
bicie komór to
ciągłe komór
zmartwychwstania.
i prawdziwa noc jest
w mrugnięciu oka.
w każdej chwili też
spadają wrony,
a zawilce żyją na zawsze.
śniegu aureola zamraża się
wokół miasta,
jak krople fal
zastygłe iskrzą tuż nad taflą.
i wszystko się tu dzieje
naprawdę,
wszystko tylko
kwestia czasu.

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary

Urszula Zajączkowska ‒ poetka, botanik, adiunkt w Samodzielnym Zakładzie Botaniki Leśnej SGGW Absolwentka Akademii Filmu i Telewizji na kierunku montaż. Mieszka w Wołominie.

Śladem autorki - https://business.facebook.com/creatorstudio/…


III

Mary Jo Bang - Budząc się w Antibes

U naszych stóp oszołomione morze, a my rozłupujemy
skały, mając nadzieję znaleźć skamielinę: ojciec

stary jak trylobit, matka-skorpionica z owłosionymi nogami.
Gdziekolwiek idziemy, podąża za nami morze. Wspinamy się

na wzgórza i odnajdujemy je w oddali – sploty sreberka,
stara nieobecność. Czytamy w gazecie, że w północnych
Indiach urodził się chłopiec o długim nosie,
nie miał górnej wargi, lecz dwa sterczące zęby.

Są tacy, którzy wierzą, że jest Ganeszą,
hinduskim bogiem o głowie słonia. Później w muzeum,

mijamy obrazy, na których gołębioskrzydłe głowy aniołów
szybują nad Madonną o zielonym obliczu.

Poniżej są jeziora wielkości luster z domków dla lalek.
I, jak zwykle, dziewica jest niewytłumaczalnie jasnowłosa.

Jutro wrócimy, do tego, co jest nasze, do graffiti,
które znamy: Nut House, Weasel, Chucky Love.

Ale najpierw obudzimy się ostatni raz w pokoju w stylu
lat pięćdziesiątych, z jasnymi meblami i zielonymi zasłonami,

morzem łomoczącym nieprzerwanie jak mechaniczne serce.
Nas dwoje leżących w wydrążonym bezruchu, gotowych,

żeby przyjąć tace gęstej kawy i parującego mleka,
słoiczków dżemu, krwistoczerwonego w porannym świetle.

Kiedyś widziałam tablicę cmentarną z nazwiskiem osoby,
po którym następowały słowa p o g r ą ż o n y w e ś n i e.

Jutro przybędzie ubrane w białą sukienkę, będzie miało
ciemne włosy i czyste ręce. Zostaniemy mu przekazani pukaniem.

Wstaniemy, nie zostawiając za sobą nic, żadnego brudu,
żadnych żałobników. Morze będzie takie, jakim je zostawiliśmy.

(z tomu Apology for Want, 1997)

Przełożył Paweł Marcinkiewicz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, noc, zbliżenie i w budynku

Mary Jo Bang (ur. 22 października 1946) – amerykańska poetka i tłumaczka, laureatka wielu nagród poetyckich, jedna z najciekawszych i najoryginalniejszych współczesnych poetek. Urodziła się i mieszka w stanie Missouri. Studiowała literaturę, socjologię, fotografię, wykładała i uczyła poezji na kilku uniwersytetach, była też jurorką wielu poetyckich konkursów.


IV

Katarzyna Pawłowska

***

W złotym świetle kruszeją spięcia,
miękną w środku jak masło.
Nadchodzi wrzesień
obejmując ciepłym ramieniem
wlewa ciszę do wnętrza,
słońce skradając się przez liście
układa znaki na skórze w kojącą mozaikę.

Staram się zapamiętać ten stan
nierozedrgania i rozciągnięcia
w przyjemnej przestrzeni bycia.

Wpisać go w swoje geny i krew
potem powtarzać do znudzenia
w chaotyczne zimnem, smutne
wieczory w które zwinięta w kłębek
będę pobierać nauki u kota.

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Katarzyna Pawłowska – urodzona w Krakowie. Z wykształcenia pedagog społeczno-opiekuńczy, muzykoterapeuta metodą
muzykoterapii dogłębnej-komórkowej. Zadebiutowała w 2016 r. tomikiem pt. Zapiski z Gwiazd (Miniatura), w 2017 r. pojawił się kolejny tomik Strofy erogenne. Do tej pory jej wiersze ukazały się w kilku antologiach. Publikowała w Szufladzie, Kurierze Poetyckim, Nowych Myślach, Angorze, Radostowej. Jej wiersze można również znaleźć na facebookowym profilu: Kasia Pawłowska – zapiski z gwiazd. Laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Erotyk na krechę” im. T. Stirmera oraz Konkursu Poetyckiego „Wiersz o jesieni” zorganizowanego przez Ryszarda Mierzejewskiego.


V

Ludmyła Chersonska

Właściwie, jeśli przykryć się kołdrą, o tak, z głową,
wtedy na sto procent nie będzie drugiej wojny światowej,
najważniejsze to leżeć, nie oddychać, nie wysuwać spod kołdry nogi,
albo wysuwać, ale po trochu.
Czasem można w ten sposób zatrzymać wojnę –
ostrożnie wysunąć nogę, potem jeszcze drugą,
potem przewrócić się na bok, twarzą do ściany,
plecami wypiąć się na wojnę –
niech za plecami robi, co zechce,
trzeba tylko zacisnąć powieki, na głowę naciągnąć kołdrę,
zrobić zapasy chleba i kiedy pokoju bronić nie będzie się już dało,
odłamywać po kęsku i jeść całą noc.

Z języka rosyjskiego przełożyła Aneta Kamińska

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, zbliżenie

Ludmyła Chersonska – ukraińska poetka i tłumaczka. Mieszka w Odessie. Ukończyła filologię romańsko-germańską na Odeskim Uniwersytecie Narodowym. Autorka książek poetyckich: „Wsie swoi” (2011), „Tylnaja-licewaja” (2014), „Pierieszagnut’ row” (2019). Przekłada poezję angielską. W Polsce jej wiersze były publikowane w „Wizjach” (tłum. Tomasz Pierzchała), weszły też do antologii „Listy z Ukrainy” (tłum. Marcin Gaczkowski).


VI

Wisława Szymborska ‒ Dłoń

Dwadzieścia siedem kości,
trzydzieści pięć mięśni,
około dwóch tysięcy komórek nerwowych
w każdej opuszce naszych pięciu palców.
To zupełnie wystarczy,
żeby napisać „Mein Kampf”
albo „Chatkę Puchatka”.

(Wystarczy, 2011)

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz i zbliżenie

Wisława Szymborska ‒ poetka, eseistka, krytyczka literacka, tłumaczka, felietonistka, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie Literatury, założycielka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, członkini Polskiej Akademii Umiejętności, wielokrotnie nagradzana przez różnego typu instytucje, w tym odznaczona Orderem Orła Białego.

Fot. Wisława Szymborska – Zakopane 1996 r. Fot. PAP/J. Bednarczyk

Śladem poetki w Babińcu:


VII

Mina Loy

Nie ma Życia lub Śmierci

Nie ma Życia lub Śmierci,
Tylko ciąg czynności,
A to co absolutne
Nie zna upadłości.
Nie ma Miłości lub Żądzy,
Jedynie skłonności,
A ten, co wszystko posiadł,
Jest władcą marności.
Nie ma Pierwszych lub Ostatnich,
Są zręby równości,
A ten, co chciałby rządzić
Dba o głos większości.
Nie ma Przestrzeni lub Czasu
Prócz intensywności,
A w rzeczach poskromionych
Nie znajdziesz wielkości.

There is no Life or Death

There is no Life or Death,
Only activity
And in the absolute
Is no declivity.
There is no Love or Lust
Only propensity
Who would possess
Is a nonentity.
There is no First or Last
Only equality
And who would rule
Joins the majority
There is no Space or Time
Only intensity,
And tame things
Have no immensity.

Przełożył Janusz Solarz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba

Mina Loy (1882-1966) była córką żydowskiego krawca z Budapesztu, który schronił się przed antysemityzmem w Londynie, i skromnej angielskiej protestantki. Jej rodzice pobrali się gdy matka była w siódmym miesiącu ciąży. A to dopiero początek fascynujacej biografii tej autorki. Studiowała malarstwo w Monachium, potem przeniosła się do Paryża, gdzie podrzędny angielski malarz ponoć zahipnotyzował ją, a efektem tej hipnozy była ciąża. Skończyło się to małżeństwem, a gdy Loy rodziła dziecko, jej mąż spędził noc z kochanką. “Szczęśliwa” para przeniosła się wkrótce do Florencji. Choć pierwsze dziecko, córka, zmarło wcześnie, mieli jeszcze trójkę dzieci. We Włoszech Loy poznała włoskich futurystów, ale rozczarowana ich zwrotem ku faszyzmowi jak i romansami męża, zostawiła dzieci pod opieką mamki i wyjechała do Nowego Jorku. Cały czas pisała, wiersze, prozę, sztuki teatralne, eseje. W 1914 napisała, niewydany za życia, Manifest Feministyczny. Trudno jej było wyżyć z literatury, więc zaczęła projektować lampy, a Peggy Guggenheim, milionerka i patronka artystów, pomogła jej otworzyć własny sklep w Nowym Jorku. Poetka umarła w Aspen w Kolorado, w mieście-kurorcie w Górach Skalistych.

Jej poezja była podziwiana przez T.S. Eliota, Ezrę Pounda, Williama Carlosa Williamsa i Gertrudę Stein. Była jedną z ostatnich przedstawicielek pierwszego pokolenia modernistów. Piękna, utalentowana, nieposkromiona i dziś już całkiem zapomniana.

#poniedziałkizJanuszemSolarzem


niedziela, 30 sierpnia 2020

Witkowska, Kaźmierczak / Kuttig, Graham, Bogusławska, Huch, Sochoń, Afanasjewa

 I

Ilona Witkowska

psychodeliczna papużka

nie mogłem spać w nocy, więc wstałem,
zjadłem ziemniaki z cebulą,
a później pieściłem twoje piersi i łono.
rozłożyłaś nóżki jak piesek;

bardzo cię kocham.

nie czuje się wygrana,
czuje się oszukana.

nie czuję się wygrana,
czuję się oszukana.

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi

Ilona Witkowska (1987) – polska poetka, laureatka Nagrody Specjalnej XVI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bieriezina 2010 za projekt tomu Splendida realta. Laureatka Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2013 w kategorii debiut roku za tom Splendida realta. W 2018 nominowana do tej nagrody w kategorii książka roku za tom Lucyfer zwycięża, również nominacja do Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej 2018 i Poznańskiej Nagrody Literackiej. Poetka projektu Sfotografuj wiersz – Zwierszuj fotografię. Mieszka w Sokołowsku (województwo dolnośląskie).


II

Łukasz Kaźmierczak / Łucja Kuttig

uprawa powietrza drogimi filtrami na nowo
zdziwienie zaczyna od teorii uprawy eteru jak to oczyścić
ze złogów roz-twórczych pyłów:napomykam o aparatach szparkowych:
urywamy zatem igłę idziemy pod mikroskop oglądać elektronami moje
pozalepiane zielone w pewnych sprawach szparki zielone przykładowo
w zdrowym otoczeniu na umytych włosach osiada kurz kłębki na
szczotce topię w sedesie dlatego nazywają mnie topielicą owadem
o anorektycznych umiejętnościach chodzenia po tafli wody:zasuwam
mu kurtkę: nie może wytrzymać zwłaszcza przy dolnych guzikach
wychodzimy na powietrze na świeżo pobudzone punkty we wspólnych
oddechach w biegu mówię oto jedna z metod rolnictwa
na przezroczystej mieszaninie wokół

stupor nie pozwala mu odprowadzić mojego pociągu stukot to jedyna
punktualność na kolejach: rosyjska elektronika rozpędza elektrony
nabuzowane w romantyzmie prądem o wysokim natężeniu

w elektronicznych rytmach na wschód od hamburga ostatnia
scena nie zostaje nakręcona przez rozbieżne kierunki naszych
tramwajów „to mogliśmy być my” skakać z żelaznego mostu do
rzeki bez zasad z jakiegokolwiek metalu moje włosy ze złota
topiłyby znów łaskotki na peronach i zawadzałyby o zarost
jednak ja nie palę papierosów a na jutro mam dzień na rano
„noto no nie”niby wdychamy tak samo lecz wcześniej
ruszam z miejsca i marznę przez parę niedobrych godzin
wyłączam maszynyrolne w przeciwności do ciebie lubię
chlapę latem inaczejżaden zapach nie wyrasta na dłużej
na hydrofobowej tęczy

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Łukasz Kaźmierczak / Łucja Kuttig - autorze próz poetyckich „Kokosty” (Łódź, 2018) z kolażami Marty Motyl , wydanych w ramach nagrody głównej w konkursie im. J. Bierezina, a także tomiku „Agresty” (Poznań, 2019), który ujrzał światło dzienne dzięki nagrodzie głównej w konkursie im. K. Janickiego. Okładki do obydwu książek zaprojektowała Joanna Łańcucka . Publikowało również w antologiach, czasopismach i w zinach. Tłumaczone było na język bułgarski przez KrumaKrumova. Obecnie pracuje nad tomikiem „Orzechnia. Orzechnini - Orzechnica–Orzechniczka”, który powstanie dzięki wsparciu z nagrody im. A. Włodka. Chętnie uczestniczy w feminariach Wspólnego Pokoju w Staromiejskim Domu Kultury.

Fot. Marta Motyl


III

Jorie Graham – Notatki na temat realności „ja”

Zamykają wielką bramę świątyni.
Słychać skrzypienie.
Jesienny wieczór.

Nikogo nie ma.
Dziecko zmorzone śpi
za moskitierą.

Dwa domy!
Dwa domy gdzie wypiekają ciasta ryżowe.
Jesienny deszcz.

Wieje jesienny wiatr.
Żyjemy i widzimy się nawzajem,
Ty i ja.

Właściciel pola
Idzie doglądnąć strachu na wróble
I wraca.

Jesienny wiatr
Poruszył stracha
I powiał dalej.

Rozległ się szmer:
Strach na wróble
Upadł sam z siebie.

Proszę wejść! – krzyczałam
Lecz ktoś ciągle stukał
W zaśnieżoną bramę.

Przełożyła Renata Gorczyńska

Źródło: Dzikie brzoskwinie. Antologia poetek amerykańskich, Julia Hartwig, Wydawnictwo: Sic!

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, noc i zbliżenie
Jorie Graham (1950) – poetka amerykańska, jedna z najbardziej znanych poetek pokolenia powojennego. Autorka kilkunastu tomików. W 1996 otrzymała nagrodę Pulitzera za "The Dream of Unified Field: Selected Poems 1974-1994".

Fot. Mariana Cook

Śladem poetki w Babińcu: https://www.facebook.com/…/a.320315781691624/817871615269369


IV

Teresa Bogusławska

Dlaczego nie mam takiej mocy

Dlaczego nie mam takiej mocy,
Żeby z człowieka stać się wiosną,
Pomagać kwiatom, kiedy rosną,
Woni i ciepła dodać nocy?...

Dlaczego nie mam takiej mocy,
Aby wydźwignąć świat z niedoli,
Żeby odeszło to, co boli,
Tak, jak odchodzą cienie nocy?...

Dlaczego nie mam takiej siły,
By zostać królem huraganów,
Zawładnąć mocą oceanów,
Aby przede mną pokłon biły?...

Dlaczego nie mam takiej siły,
By skarby wiedzy skraść olbrzymie,
By wsławić kraju mego imię,
Aby mu światy pokłon biły?...

1941

*

Obraz może zawierać: 1 osoba
Teresa Bogusławska, ps. „Tereska” (ur. 13 lipca 1929 w Warszawie, zm. 1 lutego 1945 w Zakopanem) – polska poetka, zwana najmłodszą polską poetką walczącą.


V

Ricarda Huch

Ty

Od chwili, gdyś daleko,
Cierpienie jeno znam,
Tęsknotę nadaremną
I bezradosny czas.

W dzień każdy bezustannie
O tobie tylko śnię,
Zaś kiedy noc nastanie
Poduszka nie schnie z łez.

A kiedy oczy już otula
Przepaska snu,
Czuję jakoby dłoń twa czuła
Odjęła ból.

Przełożył Andrzej Turczyński

*

Obraz może zawierać: 1 osoba
Ricarda Huch (ur. 18 lipca 1864, Brunszwik - zm. 17 listopada 1947, Kronberg im Taunus) – niemiecka poetka, pisarka, historyczka i filozofka, dramatopisarka. Siedmiokrotnie nominowana do Literackiej Nagrody Nobla. Na jej cześć nazwano Asteroidę Richarda 879.


VI

Małgorzata Sochoń

* * *
pewność i niepewność
to siostry
które piszą do siebie listy

mieszkają na dwóch krańcach
twojego miasta

listonosze
codziennie pukają do drzwi
i głaszczą psy
które już
przestały szczekać

RZĘSA

a jednak zdążyłam odnaleźć
twoją rzęsę
wśród kartek
zdmuchnęłam ją a potem
szukałam na kolanach

jeszcze zostały wiersze wplątane w kalendarz
nad nimi kiedyś się pochylę
i twoja rzęsa
zabłyśnie między słowami
jak zakładka
albo zapałka

ZA BRAMĄ

parka przepiórek
truchtem przez dukt

poranek – chłód

kret wyrył norę
górka z grud

poranek – chłód

ze sterty złomu
w niebo drut

poranek – chłód

*

Małgorzata Sochoń jest zjawiskiem niezwykłym. Znamy się od jakichś dziesięciu lat, ale jedynie korespondencyjnie. Spotkaliśmy się na nieistniejącym już portalu literackim Fatamorgana, ona z polskiego ubocza, z Białegostoku, ja z antypod, w dolinie rzeki Hudson, na preriach w Kansas, czy ostatnio w uroczym Bloomington. Stała się, w czasie naszej korespondencji, jedną z moich ulubionych polskich poetek. A dlaczego jest zjawiskiem niezwykłym? Bo łączy pisanie wierszy z pracą na zmiany w fabryce, bo wychowała czwórkę dzieci, bo mimo tylu obowiązków, które ograniczają jej czas, jest oczytana, świetnie rozeznaje się w tym co się dzieje w polskiej poezji i wykształciła swój osobny sposób pisania. Jej wiersze to wiersze drobne na wielkie tematy. Zaskakują metaforą, urzekają słuchem dla muzyki języka, mają sobie właściwy styl. Dowodzą też, że można pisać świetne wiersze, doskonalić swój warsztat daleko od zgiełku zmieniających się mód. Co jest równie ważne, to fakt, że jest poetką, która świetnie czyta wiersze innych. Sam byłem beneficjentem jej odczytań moich prób literackich. Ponadto, jej zapał do czytania poezji jest, jak mi się zdaje, czymś co powinno charakteryzować wszystkich poetów. Nie wystarczy przeżywać, trzeba też czytać, bo z tego łatwiej wysnuć swoją własną drogę przemieniania przeżyć na wiersze.

Janusz Solarz


VII

Anastasija Afanasjewa

Czy da się pisać wiersze po
Jasynowatej
Gorłówce
Sawur-Mohyle
Nowoazowsku
po
Krasnym Łuczu
Doniecku
Ługańsku
po posortowaniu ludzi
na odpoczywających i ginących
głodujących i bawiących się
po tym jak poezja dawno się stała
jak powiedział pewien poeta
po prostu autystycznym bełkotem
poruszaniem ustami w ciemności
powiedziałabym
w półśnie
Czy da się pisać wiersze
w momencie kiedy historia się obudziła
kiedy od jej kroków
wzdryga się każde serce
nie da się rozmawiać o niczym z przyjacielem
ale i mówić się nie da

Kiedy to piszę
zupełnie blisko
wszelkie możliwości zostają odwołane

Z języka rosyjskiego przetłumaczyła Aneta Kamińska

*

Obraz może zawierać: 1 osoba

Anastasija Afanasjewa (1982) – ukraińska rosyjskojęzyczna poetka i tłumaczka. Ukończyła Charkowski Narodowy Uniwersytet Medyczny, pracuje jako psychiatra i biegła sądowa z zakresu psychiatrii. Autorka książek: „Biednyje biełyje ludy” (2005), „Gołosa goworiat” (2007), „Biełyje stieny” (2010), „Sołdat biełyj, sołdat czornyj” (2010), „Połyj szar” (2012) „Otpieczatki” (2014). Laureatka wielu nagród poetyckich. Tłumaczy poezję z języka ukraińskiego i angielskiego.

#ukraińskiDzieńNiepodległości

niedziela, 23 sierpnia 2020

Blandiana, Tuwim, Obertyńska, Senik, Manel, Sarton

 I

Ana Blandiana

W upadku

Najpierw zrzucam z siebie
Jedno po drugim
Słowa;
Zręcznie upuszczane,
Kojarzą się w upadku.
Potem zrzucam lata,
W równych odstępach,
Z subtelnym wyczuciem gradacji.
Zaczynam się potem śpieszyć,
Zrzucać jak na tonącym okręcie
Wszystko, co jest balastem,
Co mnie ciągnie na dno:
Wspomnienia, tęsknoty, namiętności,
Wreszcie samą miłość.
A gdy już nic nie zostaje
Do zrzucenia,
Żadna suknia, choćby najcieńsza,
Zrzucam zmiętą skórę
I drętwe ciało okrywające kości.
Oto wielki strip-tease,
Robię go niemal
Z własnej woli.

Przełożyła Irena Harasimowicz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary przeciwsłoneczne i zbliżenie
Ana Blandiana, właściwie Otilia Valeria Coman (ur. 25 marca 1942 r. w Timişoarze) – rumuńska poetka, eseistka i polityczna osobowość. W roku 2002 została laureatką Nagrody Vilenica, a w 2016 uhonorowano ją nagrodą Europejski Poeta Wolności.


II

Irena Tuwim

Spotkanie

Czasami, jak dziewczynce słodkiej i naiwnej,
Marzy mi się, że kiedyś, gdy czas wszystko zatrze,
Spotkamy się w stolicy o nazwie przedziwnej
Na paradnej premierze w królewskim teatrze.

Będę rzucała z loży znużone spojrzenia,
W włosach mych chwiać się będzie paradis zielony…
Poznamy się natychmiast. I mimo wzruszenia
Zamienimy ze sobą dwa sztywne ukłony.

Ściemni się; w górę pójdzie kurtyna ze szlakiem,
Znajdziemy się oczyma, gdy światła pogasną –
I pomyślę: To dziwne – pod tym czarnym frakiem
Jest serce, które niegdyś czułam dłonią własną.

Później – czarny samochód, w wieczór zimny, mglisty
Zawiezie mnie do domu. Przed pałacu bramą
Zobaczę cię przez okno. I na twoje listy
Nie odpowiem ci wcale: będę wielką damą.

Lecz wiem, że tak nie będzie.
Gdy po latach wreszcie
Spotkamy się po długim, długim niewidzeniu,
Jak dziecko, co zbłądziło w dużym, obcym mieście
Rozpłaczę się bezradnie na twoim ramieniu.

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie
Irena Tuwim (ur. 22 sierpnia 1898 - zm. 7 grudnia 1987) – polska poetka związana z kręgiem Skamandra, tłumaczka i autorka literatury dla dzieci i młodzieży, prozaiczka, młodsza siostra Juliana Tuwima. Debiutowała w 1921 roku tomem "24 wiersze" i zyskała duże uznanie krytyki. Najbardziej znana do dziś jest jej praca translatorska, gdyż przybliżyła polskim czytelnikom postać Kubusia Puchatka, dokonywała przekładów także z j. rosyjskiego.

Źródło wiersza: Antologia Poezja polska 1914 -1939, Warszawa 1962


IV

Beata Obertyńska

Dokładność

Nie, żebym miała jakie wątpliwości,
bo wiem, że w niebie będzie kiedyś wszystko,
tylko chcę wiedzieć – tak – dla dokładności,
czy i kwitnące kartoflisko?

Czy kiedy wieczność – czas, co go poruszał –
z zatrzymanego już zdejmie Zodiaku –
będzie pamięcią mogła wrócić dusza
do takich kwitnących ziemniaków?

Czy Boża wielkość, do Swych miar nawykła,
zechce uwzględnić ważąc nasze sprawy,
czym człowiekowi umiał być – na przykład
skrzyp przydrożnego świerszcza z trawy?

Bo – skoro szczęścia czeka nas tam pełnia,
to poza tamtym – Niepojętym – Wszystkim –
koniecznie także: biała, młoda pełnia

nad takim letnim kartofliskiem...

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie
Beata Obertyńska, ps. Marta Rudzka (ur. 18 lipca 1898 w Skolem, zm. 21 maja 1980 w Londynie) – polska poetka i pisarka, córka Maryli z Młodnickich Wolskiej (poetki młodopolskiej, córki Wandy Monne – rzeźbiarki) oraz przedsiębiorcy naftowego inż. Wacława Wolskiego, żona ziemianina Józefa Obertyńskiego. Pierwsze jej wiersze opublikowane zostały w 1924 w Słowie Polskim. Studiowała w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej. W latach 1933-1937 występowała na scenach teatrów lwowskich. Po agresji ZSRR na Polskę, została aresztowana przez NKWD. Była osadzona w areszcie w osławionych lwowskich Brygidkach, następnie więziona kolejno w Kijowie, Odessie, Charkowie, Starobielsku, wreszcie zesłana do łagru Loch-Workuta. Po ataku Niemiec na ZSRR uwolniona w konsekwencji układu Sikorski-Majski, wstąpiła do Armii Polskiej w ZSRR pod dowództwem gen. Władysława Andersa. W 1942 ewakuowała się wraz z Armią Andersa do Iranu, przeszła cały szlak bojowy Armii Polskiej: Iran, Palestyna, Egipt i Włochy. Służyła w randze porucznika w kwaterze Oświaty II Korpusu w Rzymie. Na okres kilku miesięcy została odkomenderowana w celu napisania wspomnień "W domu niewoli", którego to zadania dokonała w Johannesburgu.
Po wojnie pozostała na uchodźstwie, osiadła w Londynie. Publikowała w Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza, Orle Białym, Polsce Walczącej, Ochotniczce, Wiadomościach, Życiu, Przeglądzie Polskim.
Otrzymała wiele nagród literackich.


V

Jewhenija Senik

Niebo nad Donbasem

Ta ziemia nie może zadać bólu
ni swoim, ni obcym, ni mnie, ni tobie.
Ta ziemia jest łagodna i czuła,
trzyma na swoich dłoniach niebo.
Trzyma niebo w sobie.
Bzowe, różowe, waniliowe, twoje.
Patrzysz na nie w nocy,
przez dziurki w namiocie widzisz gwiazdy.
Nie dają ci zasnąć.
To niebo nie daje ci snu.
Nisko spada na ziemię,
kładzie ci się na piersi,
przykrywa cię sobą.
A tymczasem nad niebem, za niebem i ponad nim
przelatują piekielne grady.
Patrzysz na nie spokojnie,
jak na spadające gwiazdy czy latające komety.
Wyczuwasz ciałem, jak wzdryga się ziemia.
Boli ją, ale ona nie może zadać bólu.
Weź więc niebo,
załóż je na kamizelkę kuloodporną,
zapnij na nim gwiazdy zamiast guzików.
Przykryj tym niebem, jak brezentem, ziemię,
ochroń ją od gradów, huraganów, tornad.
Ona nie zada ci bólu,
ale ty jej też nie zadawaj.

Przełożyła Aneta Kamińska

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, noc i zbliżenie

Jewhenija Senik (1986) – ukraińska poetka i prozaiczka. Pochodzi z Donbasu, z Ługańska. Absolwentka filologii ukraińskiej Ługańskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki. W 2008 roku przebywała na stażu na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie pod kierownictwem prof. Janusza Riegera pracowała nad słownikiem ukraińsko-polskim. Autorka książek: „Przepraszam, nawczy mene mowczaty” (2008), „Pyśmowyj stił” (2015), „Krajina U, abo kazky czużym ditiam” (2016), „Budynok iz sirnykiw, uziatych iz riznych korobok” (2019).

#środyzAnetąKamińską


VI

Nina Manel

Transerotyk z akcją w Katowicach

Jakie było miasto, kiedy byłam chłopcem,
kościstym i niemym? Patrzyłam przez ludzi,
ciemną szybkę na słońce. Wychodziłam z pokoju
małego jak nów, ciasnego jak dziewica
o pośladkach wąskich i twardych.
Taki był też pancerz wciskany na siłę,
na suche, gołe ciało. Za każdym rogiem człowiek
o wzroku strzelca i dłoni chirurga; miękkich wargach,
co tłoczą kamienie.
Chciałam świata głębszego niż bezdenne niebo.

Miasto łasi się i ociera – kotka pierwszą rują,
bruk, co odpychał trampek, ugina się szpilce.
Ludzie, tak bezbronni, wręcz anielskie płody,
że odsłaniam ciało, zdartą, ostrą skórę,
popękaną, bezczelną – i taka jest zmiana,
pompowane usta, wydrążony srom.
Miasto tuli kocem grubym i mięsistym
rozespaną córkę, po ciepłej kąpieli.
Kiedyś w ofercie miało tylko całun.

Źródło: Ślaska Strefa Gender, 14 lutego 2014 http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=359/

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, noc, niebo i zbliżenie

Nina Manel – mieszka w Krakowie. Napisała książkę „Transparty”, która ukazała się nakładem Biura Literackiego w sierpniu 2019 r.

Fotografia autorki ze strony Biura Literackiego.
Zapraszamy również do przeczytania wywiadu:


VII

May Sarton

Nieznajomi

Były raz dwie nieznajome,
Które w lesie się spotkały
By spojrzeć raz w swoją stronę
Dokładnie z miejsc, w których stały.

Inna para nieznajomych
Zeszła się na wrzosowisku
I nie patrząc sobie w oczy
Położyła się w uścisku.

Było też dwóch obcych, którzy
Spotkali się w dzień kwietniowy
I patrząc na siebie dłużej,
Rozeszli się w różne strony.

Strangers

There have been two strangers
Who met within a wood
And looked once at each other
Where they stood.

And there have been two strangers
Who met among the heather
And did not look at all
But lay down together.

And there have been two strangers
Who met one April day
And looked long at each other,
And went their way.

Przełożył Janusz Solarz

*

Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary i zbliżenie

May Sarton urodziła się w 1912 roku na przedmieściach Ghent w Belgii. Jej ojciec był profesorem historii, a matka, Angielka, rzeźbiarką. Po ataku Niemiec na Belgię, w 1914 roku, rodzina przeniosła się do Anglii, a wkrótce potem do Bostonu, gdzie ojciec Sarton objął katedrę historii nauki na Harwardzie. Sarton wydała pierwszy zbiór wierszy w 1937 roku, rozpoczynając bujną i owocną karierę literacką, która będzie trwała aż do śmierci pisarki w 1995 roku. Sarton pisała wiersze, powieści, eseje, dzienniki. Pisała na tematy tak zróżnicowane jak przyroda, natura poetyckiego natchnienia, rzemioło pisarskie, miłość, w tym miłość między przedstawicielami tej samej płci, starość i choroba, czy meandry wiary. Jeden z jej wyborów wierszy poświęcony jest jej długoletniemu związkowi z Judy Matlack. Dziś raczej zapomniana, przez większość życia niedoceniana, spotkała się jednak z odrobiną krytycznego uznania w ostatnich latach życia. Ilościowo, a często też jakościowo, jej dorobek był imponujący. Tyle tylko, że czas okazał się niezbyt łaskawy dla tego typu wrażliwości.

#poniedziałkizJanuszemSolarzem


Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!

 Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...