niedziela, 24 czerwca 2018

Pawlik, Hansen, Wielgosz/Mojko/Kuder - Polskie Stowarzyszenie Haiku, Purpura, Markowska-Budniak, Wiktorowska-Chmielewska, Oparek

I
Joanna Pawlik - Testament

a kiedy już zaczną pleśnieć ci ręce
i zostaniesz sama wśród obcych, złych ludzi
przez bruzdy uwalniaj skażone powietrze. nie płacz.
mnie nie starczy. nie starczy.
przechodzimy razem te same chodniki
stopom nie wolno dotknąć linii, ona parzy
wiesz, grałam tam w klasy (ty już nie potrafisz),
myśląc, że rozpad to chwilowe pęknięcie błota.
od nadmiaru światła płowiały nam oczy,
trawa, kubki na jagody i jezioro w lecie. nie patrz,
jesteś zbyt mała, żeby zrozumieć,
że bez całej tej miłości byłoby nam lepiej.

wcale nie przywiązuj się do rzeczy martwych,
(choć śmierć jest najwierniejszym przyjacielem człowieka),
mów oszczędnie, bądź jednak hojna w wersach, puencie
świat i tak w spadku po mnie skaże cię na wiersze.
może powinnam wtedy powiedzieć raz jeszcze,
że przez szpary w oknach wpadną ćmy nie motyle,
że w tej partyturze tylko smuga spalin,
a z kołysanek wyrzucili melodyjne refreny.
mury czasami mają serce. pamiętaj,
ten kamień czuje. uporczywie zostaje. zostaje.
miłość bez rozstań przytrafia się niewielu.
chłoną ją wariaci, znają psy i matki.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Joanna Pawlik (ur. 1978) - absolwentka Studium Literacko-Artystycznego UJ, muzykolog, wiolonczelistka, biegaczka maratonów i biegów górskich. Mieszka w Żywcu.

II
Linn Hansen

Niebo gwieździste.
I moralne prawo.
Tęsknota powiedział Immanuel Kant siedząc w Królewcu ze
zmarszczonym czołem i donikąd nie tęsknił.
Chyba że do środka.
Immanuel Kant jako pierwszy powiedział że tęsknota nie jest tam
tylko wtedy.
Wielu tęskni ale najczęściej pamięta się Kanta.

Ile jest innych historii.
To nie jest pytanie historii.
Jesteście sami nie nie jesteście.
Czy to początek historii każdy trakt wołał o własną historię.
Fakt że mamy historię nie jest przypadkiem.
Ale kim jesteśmy my.

Przełożyła Justyna Czechowska

*
Wiersz pochodzi z książki poetyckiej "Przejdź do historii", autorstwa Linn Hansén, w przekładzie Justyny Czechowskiej, opublikowanej w wydawnictwie Lokator. Książka została kilkanaście dni temu uhonorowana Nagrodą im.Wisławy Szymborskiej za tom obcojęzyczny.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Linn Hansen (ur. 1983) - szwedzka poetka i redaktorka. Zadebiutowała w 2008 tomem poezji Ta i Tra, za który otrzymała tytuł autora roku od Stowarzyszenia Pisarzy Zachodniej Szwecji. Członkini kolektywów literackich Sharks i G=T=B=R=G. Współpracuje z Festiwalem Poezji w Goteborgu i Festiwalem Literatury Queer. Naczelna redaktorka magazynu kulturalnego Glanta.

W tomie z 2013 roku Ga till historien autorka rozprawia się z historią, zarówno z samą przeszłością, jak i pojęciem „historii” jako opowieści o tym, co było.

Justyna Czechowska (ur. 1979) - tłumaczka literatury szwedzkiej i norweskiej, literaturoznawczyni, koordynatorka projektów literackich, autorka wielu wywiadów i antologii. Współzałożycielka, członkini zarządu, od 2017 r. prezeska Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury, współtwórczyni Gdańskich Spotkań Tłumaczy Literatury.

III
Polskie Stowarzyszenie Haiku// LATO

*

zauroczenie
sukienka łopocząca
na letnim wietrze

~ Małgorzata Wielgosz

*

fala przypływu
porywa ślady stóp
muszle wracają

~ Alicja Mojko

*
zdeptany rumianek
pod końską grzywą
chrupią jabłka

~ Azi Kuder

*

Wiersze pochodzą z tomu „Ptaki wędrowne” (Wydawnictwo Kontekst, 2018), stanowiącego Almanach Nr 1 Polskiego Stowarzyszenia Haiku.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Małgorzata Wielgosz - Autorka książki "Haiku o Lublinie. Lublin w wierszach i na fotografii". Uczestniczka 27 konferencji naukowych, w tym 14 międzynarodowych, także dotyczących haiku. Absolwentka filologii polskiej na UMCS w Lublinie oraz Szkoły Aktorskiej i Telewizyjnej SPOT w Krakowie.

Alicja Mojko - Autorka tomików poetyckich, instalacji, spektakli teatralnych, tłumaczka języka niemieckiego, współautorka antologii haiku, malarka i podróżniczka.

Azi Kuder - Autorka powieści, opowiadań i wierszy. Jej haiku i haigi publikowane są w magazynach międzynarodowych. Laureatka wyróżnień i nagród w krajowych i międzynarodowych konkursach haiku i haiga.

IV
Lia Purpura - Pewien rodzaj piękna

Ma bezlitosny
charakter, nie da się
uprościć do tego,
że utrata równa się ruinie;
te niezaprzeczalne tęcze
w wyciekach oleju, nagła
promienność siarczanych kałuż
(jak złotawe czyże, jak cytryny);
i co na to poradzić
jeśli paskudne upierzenie
tego piękna
sprawia, że nie przestajesz patrzeć
i zakłóca twoją rozpacz?

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Lia Purpura urodziła się na Long Island, w podmiejskiej sypialni Nowego Jorku po wschodniej stronie miasta. Ukończyła prestiżowe studia z „twórczego pisania” na University of Iowa. Tam też spotkała i zaprzyjaźniła się z polskim poetą i stypendystą Iowa Writers’ Workshop, Grzegorzem Musiałem. Owocem tej przyjaźni był wybór wierszy Musiała przetłumaczonych na angielski przez Purpurę. Często nagradzana. poetka wydała kilka wysoko cenionych książek poetyckich i zbiorów esejów krytyczno-literackich. Krytycy podkreślają filozoficzny charakter jej wierszy, skrótowość i kondensację przekazu, wykorzystywanie wieloznaczności słownictwa. Jej wiersze przypominają mi niektóre z liryków Emily Dickinson, do której Purpura była porównywana w krytycznych opracowaniach jej poezji. Purpura, jak wielu amerykańskich adeptów poezji, jest nauczycielem akademickim. Mieszka w Baltimore i uczy na University of Maryland.

Przygotował Janusz Solarz

V
Halina Markowska-Budniak

przy kim moc przy tym prawo

dni tygodnie coraz trudniejsze oszronione chłodem
rozsypane w bezładzie jak okruchy rozbitej filiżanki
zbieram te szkiełka sklejam i wzorem tysięcy mrówek

usypuję kolejne kopczyki przetrwania ochronny namiot
z oazą ładu spokoju i ciszy lekki szmer strumyka piach
przepływa przez palce zasypuje w ustach ślady niepokoju

to tylko mrzonki żadna oaza żadna cisza udawanie
nic się nie stało a tylko wyblakło straciło zapach smak
trzeba przecedzić przeczekać nabrać wody wybaczyć

daleki początek bliski kres a kuglarskie sztuczki
to tylko pomysł na zamianę ról na pomieszanie żółci
z piołunem czerwieni z bielą tak do ciebie mówię

teraz ty zagrasz zająca a ja będę myśliwym stary las
jest pełen wilczych dołów możemy się ukrywać
pod tysiącletnim dębem wykopać tunele zamaskować

wyjście. trwać jak stalaktyty w jaskini wolności i mijać się
z prawdą w mrocznych korytarzach labiryntu nasączać
obłędem i nienawiścią rozdzielać każdy włos własną racją

aż do końca świata a może i jeden dzień dłużej

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Halina Markowska-Budniak, ur. 1950. Autorka tomików: "Poszukiwania" (1992) i "Pomiędzy ostem a nagietkiem" (2014). Jej wiersze publikowały liczne czasopisma i antologie, w tym m.in. Wiatr w szuwarach (1993), Dojrzewanie w miłości (2000) czy Antologia Poetów Polskich 2016 i 2017.

VI
Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska - Bogini

To jest hymn pochwalny
dla szczelnie wtulonej od środka,
ulepionej z warstw podskórnych
gdzie tętni nieprzerwanie źródło.
dla tej, co dostrzega drgania
powietrza nad zroszoną trawą.
przez codzienne rytuały,
od dziecięctwa, wyczulanej
by nastawiać uszu na szept
z miejsc niewidocznych
dla szkiełka mikroskopu.
świst skryty w kruchej piersi.
tej, która gdy zabrnie w zaułek,
zaciska zęby i krzyczy
do wewnątrz, w poduszkę,
donikąd, gdzieś, by nazajutrz
pozwolić prowadzić się rytmowi.
która krwawi, podążając ścieżką
wytyczoną w ciszy stopami
przez inne, podobne jej kobiety,
śnieżne ptaki wędrowne
co nie zatrzymały się w drodze
wyznaczonej przez ojców,
synów czy ducha doktryny.

to hymn pożegnalny
dla uwięzionej w sprzecznościach
świata zewnętrznego – nieustającym
pośpiechu, świecidełkach, bryłach
oczekiwań na różowych planszach -
tej co oplotła korzeniami
rdzeń pierwotnej siły.

tamtego ranka ujrzała twarz swoją
w tłumie zwiędłych kobiet,
następnie prawdziwą siebie.
i zachwyciła się
potencjałem
z głębi oceanu.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska - poetka, dramatopisarka, redaktorka. Autorka poemiku „i tu, i tu” (2014) nagrodzonego w konkursie Miasta Krakowa na Książkowy Debiut Poetycki 2014 oraz nominowanego do nagrody Złoty Środek Poezji 2015, „Szczęściodołów" (2016), „Trójki” oraz "Kręgu ochronnego". Autorka scenariuszy i sztuk teatralnych.

Redaktorka Babińca Literackiego.

VII
Joanna Oparek - Palermo

Gdy oswoiłam już brzegi płycizny i głębię
gdy słońce pierwszą skórę łatwo zdjęło ze mnie
zachwycająca jasność przeciwieństwa myśli
oto jest drewno paleta po prostu zbite deski
wszystko
odbija ci się na tyłku
ale siedzisz czujesz
niezłomność deski nad którą twój tyłek panuje
mam teraz oczy cielęce i rozgrzane ciało
lubię jasne pojęcia błękit morze niebo
lubię worki na śmieci bo też są niebieskie
przyjemnie wypełniać kosze pozbywać się resztek
tarzać się w tym co wypada a wypada z kosza
ile brudnego piachu tyle jest wolności
na starej plaży w Palermo
zamkniętej dla turystów
gdzie sparszywiały kraken wyłania się z piany
jak wieloręka bogini jak królowa syfu
dla was Sycylijczyków i dla nas przypadkowych
południowców ze Wschodu nigdy dosyć brudu
niedziela jest dniem letnim dniem kiedy leżymy
wśród śmieci wsłuchując się w łaskawy szelest
i przesypując ten piasek zrobiony z kamienia
cieszę się tak
jakbym to ja sama
miażdżyła ten kamień szlifowała ziarna
nieruchomości odebrane mafii
otacza się siatką legalnych dostawców
kto pragnie odkupienia ten wie doskonale
że próba odkupienia nie rożni się od licytacji
lecz tutaj na południu brud jest taki czysty
możesz lizać tę rękę a potem ją odgryźć
dla wegetarian propozycja jest taka
wbić zęby się w mdłe serce palmy
wyssać jej wysokość
ale mi dobrze z tobą
ale mi tu dobrze
Palermo Palermo bruka bruki spermą
myje owoce w pocie dojrzewa w martwych rybach
w półkonaniu w półżyciu w tym pięknym śmietniku
wszystko co kocham rozkłada się przede mną
patrzę w morze
błękitny worek na pozostałości
nie myślę już ani o śmierci ani o miłości
okręt
obraca się bokiem nim wpłynie do portu
sprytny biały sukinsyn
dziecko ciemnej łodzi
wielokrotny triumf deski na żywiołem wody

zbijam ze sobą proste twarde rzeczy
te w które wierzę gdy nigdzie nie zmierzam

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Joanna Oparek - poetka, pisarka, dramatopisarka. Pracowała jako dziennikarka i scenarzystka. Opublikowała tomy poetyckie: „Po kostki w niebie” (2003), „Czerwie” (2012), ”Berlin Porn” (2015), powieści: „Mężczyzna z kodem kreskowym” (2004), „Jesień w Nowym Jorku” (2006), „Loża”(2012) oraz sztukę teatralną: „Projekt Ameryka” (2010). Jako autorka tekstów teatralnych współpracowała z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, brała również udział w międzynarodowym projekcie Kraków-Berlin XPRS, przygotowanym przez Narodowy Stary Teatr w Krakowie i Maxim Gorki Theater w Berlinie. Uczestniczyła w polskich i międzynarodowych projektach kulturalnych łączących literaturę i sztuki plastyczne, publikowała wiersze i prozę w pismach literackich. Współpracowała z Teatrem Nowym w Krakowie, gdzie odbyła się premiera jej dramatu „Wężowisko”. Współtworzy niezależną scenę teatralną w Krakowie w galerii Otwarta Pracownia, gdzie wraz z reżyserem Sebastianem Myłkiem, zrealizowała spektakle „Mewa”, „Sztuka bez tytułu” oraz „Obcy. Tragedia grecka” (w ramach międzynarodowego projektu „Game over? – o budowaniu ponadnarodowych relacji Polska-Niemcy-Ukraina” - pod patronatem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego). Angielskie tłumaczenia wierszy Joanny Oparek ukazały się w dwujęzycznym piśmie WIDMA w 2017 (tłum..Lynn Suh) W 2018 była przewodniczącą Jury Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rafała Wojaczka oraz gościem Festiwalu Miłosza.

Fot. Andrzej Plichowski Rango

niedziela, 17 czerwca 2018

Hawkins, Senktas, Hoover, Boryczko, Grzegorzewska, Wojcieszko, Aleksić-Stanojlović

I

Susanna Hawkins - Hymn o tęczy

Łuk, co na chmurach rozpięty zostaje,
Co na nich błyszczy siedmiobarwną zorzą,
Obwieszcza całej ziemi fakt, że niegdyś
Uformowany był przez rękę Bożą.
Stanowi dowód Bożego przymierza
Wszystkim istotom żywym ukazany,
Bóg zawarł sojusz z każdym swym stworzeniem,
Do życia na tej ziemi powołanym.

Gdy z granatowej chmury, miotającej
Pioruny, gęsty deszcz na ziemię pada,
Bóg obiecuje nam, że z jego strony
Światu już więcej nie grozi zagłada.
Ten łuk, rozpięty na ciemnych obłokach,
To również dowód niezmiernej miłości
Boga do ludzi i jego pamięci
O tym, co, żyjąc, tu na ziemi gości.

Człowiek stworzenia ukoronowaniem
Był tu na ziemi, z woli Pana, godnym.
Był też obrazem Boga Stworzyciela,
Póki nie zepsuł go grzech pierworodny.
Zaprawdę wielka była Boża miłość,
Niedoskonałym ludziom pokazana;
Chociaż umarli przez grzech, to do życia
Wiecznego wskrzesił ich zbawczy plan Pana.

Gdy Bóg nas karci w miłosierdziu swoim
Z delikatnością ojca troskliwego,
Rany przez siebie zadane sam goi,
Daje spoczynek od cierpienia tego.
Ten łuk wspaniały i piękny na niebie
To znak widomy obietnicy Bożej,
Danej ludowi, raz na wieki wieków,
Że miłość Jego skończyć się nie może.

Przełożył Wiktor Jarosław Darasz


Susanna Hawkins ur. 1787 zm. 1868 -  szkocka poetka. Hawkins zaczęła publikować swoje wiersze około 1826 roku.

Wiktor Jarosław Darasz, ur. 1975 – polski tłumacz literatury pięknej, zwłaszcza poezji. Z wykształcenia jest bohemistą. Przekładem literacki zajmuje się od dwudziestu lat. Tłumaczy głównie z czeskiego i angielskiego. Publikował w Przekładańcu i Frazie. Przełożył około pięciuset wierszy i epigramatów.

II

Renata Senktas ‒ Tempo

To miejsce na mapie całe w bruzdach
i pofalowane, na wewnętrznej stronie
stopy, gdzieś w „rejonie płuc”
to jest mój splot słoneczny
a według ciebie – słoneczny splot.

Zauważ, rysy przechodzą
w ramiona, w to rozwidlone źródło
Świdra, które tłumaczy mi bieg.
Ten środek Europy (nazwij go
jak chcesz: przedmoście, przedpiekle)

z pozoru jest pozaalpejski.
Niewysoko, owszem, nie za nisko
wiatr świszcze swojską melodię
przez ażurowe ornamenty
bo zna te drewniane werandy

na wylot. I kiedy do pokoju wpada
światło, od przedpołudnia aż do końca
dnia, to nie jest to wcale znajomy ci
efekt – Giacometti w słońcu
przeszyty promieniami

i nie jest to żaden inny witraż
choć kraty w oknie tworzą
pewien wzór. Ono płynie pradoliną
w korze sosny, wytrąca się
tutaj jak bursztyn.


Renata Senktas, ur. 1979, poetka i tłumaczka. Wiersze publikowała m.in. w Studium, Czasie Kultury, Kwartalniku Artystycznym, Past Simple, a przekłady mi.in. w Literaturze na świecie, Faultline i Cleaves Journal. Wydała dwie książki poetyckie: Bardzo (2010) i Clarity (2016) oraz tom z przekładami wierszy Ashura Etwebiego, Znikające łodzie (2016). Jej wiersze znalazły się także w antologiach: Solistki. Antologia poezji kobiet i Poesía a contragolpe (po hiszpańsku). Mieszka w Otwocku.

III

Elizabeth Hoover - Słuchanie

Kiedy jestem w restauracji lub w barze, patrzę
na słuchające kobiety. Słuchają jak faceci mówią
o niewykończonych piwnicach, o projektach artystycznych
lub o skalistych krajobrazach w okolicach Sudbury.
Podziwiam pomysłowość kobiet w przybieraniu
pozycji wygodnych do słuchania. Jedna
podpiera podbródek dłonią, jej kręgosłup
wygięty w głębokie c. Inna siedzi
sztywno wyprostowana i popija swoje martini
wodząc wzrokiem za zygzakami kelnerskich wędrówek.
Kobieta na lewo ode mnie zdaje się wykorzystywać
ten czas by zapamiętać wygląd swoich dłoni
na wypadek gdyby zaginęły lub ktoś je ukradł i musiałaby
opisać je na posterunku policji podczas gdy mężczyzna
wyjaśnia, że mechanizacja uprawy truskawek doprowadziła
do monokultury. Kobieta o doskonałej postawie
przyjmuje do wiadomości wskazówki jak znaleźć
szlak turystyczny w obcym kraju. Kobieta
z kręgosłupem w kształcie łabędziej szyi chyłkiem poprawia
pasek w czasie gdy mężczyzna wyjawia, że Lolita
to w gruncie rzeczy alegoria procesów twórczych. Po tylu
latach słuchania, nabrałam w tym takiej wprawy, że potrafię
usłyszeć nawet to jak kobiety słuchają. Brzmi to
jak wiatr nad bezkresną równiną stratowaną
przez wycofujące się wojska lub jak stronice książki
porzuconej na piasku przez pływaczkę
wyniesioną poza łoskot fal siłą własnych ramion
tak że może teraz unosić się na wodzie i słuchać
jak płynie jej własna krew, jak pokrzykują mewy.
Słyszy jak mewom trzeszczą żebra gdy nabierają
powietrza przed każdym krzykiem. Słyszy szelest
jeżowców pośród zgniłych resztek, które są ich karmą.
Słyszy srebrną połyskliwość rybich łusek
i samotność węgorza bez pary. Wsłuchuje się także
w swoje własne dźwięki: w coraz wolniejszy
nurt nerwów, w unoszenie się i odpływanie
włosów, w to jak pęcherzyki w jej płucach
wyciągają swoje łakome ryjki ku niebu.


Elizabeth Hoover jest młodą, dobrze się zapowiadającą amerykańską poetką. Spotkałem ją osobiście jakieś dwa lub trzy lata temu, gdy była jeszcze studentką „kreatywnego pisania” na Indiana University. Było to spotkanie zbiorcze, a raczej wieczór autorski, w którym uczestniczyli studenci trzeciego, ostatniego roku. Opiekunką i mentorką Eli była prezentowana już w Babińcu poetka i profesorka Catherine Bowman. Od tego czasu Elizabeth zdobywa stopniowo uznanie krytyków i serca czytelników.

Prezentowany dzisiaj wiersz ukazał się na platformie podobnej do Babińca, znanej jako Poetry Daily, gdzie każdego dnia prezentowany jest nowy wiersz. Catherine Bowman zamieściła go szybko na swojej stronie Facebook, a tam wypatrzył ten wiersz i szybko go przetłumaczył Jacek Dehnel. Jego tłumaczenie było inspiracją dla mojego. Elizabeth Hoover wyraziła zgodę na pojawienie się tego wiersza w tłumaczeniu na łamach Babińca. Więc nawet w tym aspekcie wszystko jest git. A sam wiersz, myślę, że mówi ciekawie o tym jak to mężczyźni często w rozmowach z kobietami zdają się stwarzać wrażenie, że wszystko wiedzą lepiej.

Przygotował dla Babińca - Janusz Solarz.

IV

Aneta Boryczko - Mgła

Nie mogę dotknąć mgły. Próbowałam. Szłam na wschód. Szłam na południe. Szłam na zachód. Szłam na północ. Schodziłam w dół. Wspinałam się do góry. Szukałam drugiego końca mgły.

A potem zamknęłam oczy. Zza mgły wyłoniły się ptaki. Śpiewały szum drzew i szept górskiej rzeki. Wiewiórka upuściła szyszkę a leśne mrówki robiły wiosenne porządki.

Weszłam głębiej. Otworzyłam oczy. Zaświeciło słońce.

To, że czegoś nie można dotknąć, nie oznacza, że to nie istnieje.


Aneta Boryczko​ - counsellerka i terapeutka Gestalt, próbująca zachować równowagę między artystyczną a terapeutyczną stroną pisania. Pisze głównie wiersze, bajki i teksty piosenek. W 2012 r. wydała tomik pt. "Odliczanie". Jej wiersze drukowane były w kilku antologiach. Cykl dla rodzin dotkniętych eurosieroctwem pojawił się w brytyjskim Polish Observer i na Portalu Psychologicznym "Plasterek". Prowadzi warsztaty, w których łączy kreatywną i terapeutyczną funkcję pisania. Aktualnie przygotowuje materiał na drugi tomik wierszy i pierwszy tomik bajek terapeutycznych.

Fot. Iza Grzebiniak

Śladem autorki -  https://www.facebook.com/320233918366477/photos/a.320315781691624.1073741828.320233918366477/425010124555522/?type=3&theater

V

Wioletta Grzegorzewska – Przez oceany

Droga Su, dobrze, że Cię tu nie ma
i na własne życzenie zawieruszyłaś się gdzieś
przed trzydziestką, wylogowałaś
z tego świata i przepadasz we mnie
jak kometa w eliptycznym gwiazdozbiorze
którejś z galaktyk Sayferta.

Miałaś rację, gdy mówiłaś, że ostatnia strona
„Zapisków z domu wariatów” Christine Lavant
jest pusta. Mogę na niej napisać,
że jako dziewczynka nacinałam skórę
zbita pasem wojskowym połykałam dusze
dzikich ptaków, które dusił ojciec,
że trzymałam za łapki obdzierane ze skóry
zające, które piszczały w nocy tak długo,
aż połknęłam śmierć, lepką i srebrną,
lecz taka śmierć mnie nie chciała.

Powiedzieli, żebym nikomu nie mówiła,
że jako studentka byłam porwana,
obcięli mi włosy jak więźniarce w Auschwitz
i próbowali przerzucić na niemieckim paszporcie,
Styks smakował kokainą, sączył się z ust i pochwy.

Powiedzieli, żebym nikomu nie mówiła,
jak dzikie ptaki zbudziły mnie w nocy,
uniosły do domu nad dworcem centralnym,
i że ten, za którego wyszłam, zaciskał mi dłonie
na gardle, przerzucił na wyspę wariatów,
którzy mówili do mnie w obcych językach.

Teraz światło się sączy i wypełnia noce.
Ptaki śpiewają w eliptycznym gwiazdozbiorze.

*
Miałaś rację, gdy mówiłaś, że polecę za ocean,
rano będę biedaczką, która zjada na śniadanie
orzeszki, szuka tanich sklepów spożywczych
przy Chinatown, a wieczorem chodzi w sukience
z lumpeksu na przyjęcia do Wielkiego Gatsby’ego,
aby się upewnić, czy tak jak jej ojciec
nie jest aby przypadkiem urodzoną socjalistką.

Jako córka katoliczki i ormowca
wciąż nie wiem, kim jestem, ale wolę śpiewać
szkockie pieśni o Nancy Whisky w Aberdeen
nad Morzem Północnym i przyglądać się,
jak księżyc wschodzi nad miastem z granitu,
niż przeżuwać halibuta z czarną soczewicą
i wdawać się w pogawędki z możnymi tego świata.

Możni tego świata rozdając wizytówki
w klubie, który kiedyś był halą fabryczną
przesiąkniętą krwią i potem robotników,
opowiadali mi o tym, że w ich kraju
nie istnieje system klasowy.

Pociągali mnie wtedy, bo wyczuwałam w nich lęk,
który ich zmniejszał do wielkości centa,
deklasował do roli wietnamskiej kelnerki,
która podawała im koreczki i gdy mogłam sprawdzić,
że tak jak ja odczuwają czasem
fantomowy ból odcisków.


Wioletta Grzegorzewska – za granicą publikuje jako Wioletta Greg; autorka kilku tomów wierszy, dwóch mikropowieści: „Guguły” (Wołowiec 2014), „Stancje” (Warszawa 2017). Laureatka Tyskiej Zimy Poetyckiej, Złotej Sowy Polonii w Wiedniu, English Pen Award w Wielkiej Brytanii, finalistka nagród literackich: Nike, Gdynia, The Griffin Poetry Prize w Kanadzie, Nagrody im. Jana Michalskiego w Szwajcarii. W 2017 roku nominowana do Nagrody Bookera. Jej utwory były przekładane na angielski, hiszpański, kataloński, koreański, holenderski, niderlandzki, niemiecki, francuski, słowacki, walijski i włoski.

Śladem autorki w Babińcu:
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=368921320164403&id=320233918366477

VI

Grażyna Wojcieszko - Chabry i maki

pan Andrzej
wiezie mnie do tartaku przez las opowiada
o strumykach co plenią się w gąszczach
nagle staje na mostku i pyta czy się nie boję
czy pani nie boi się tego nurtu pod nami

wyjeżdżamy z dzikich zarośli na pola
zrywa kłos zboża podaje jak różę i pyta
czy można zrywać kwiaty czy można z
pani ust zrywać pęki maków na wianki

pan Andrzej
zagląda w oczy tak jakby błękitem chciał
zakręcić w głowie a rzęsami skosić całe pole
chabrów potem ręką sięgnąć po wszystkie
kwiaty w okolicy na bukiety wiązki snopki

zatrzymujemy się w lesie bierze moją
dłoń kładzie na pniu wielkiego drzewa
i pyta czy czuję czy pani czuje jaki jest
mokry − to od porannej rosy w lesie

chabry i maki zostały na polach

pan Andrzej
prosi abym pamiętała o drzewie proszę
pamiętać że mokre pęcznieje i stęka 
odtąd byle jaki deszcz nie daje mi spać



Grażyna Wojcieszko​ – poetka, tłumaczka, autorka sześciu tomów poetyckich. Absolwentka Studium Literacko-Artystyczne Uniwersytetu Jagiellońskiego a wcześniej francuskich uniwersytetów: Orsay i Jussieu. Aktualnie drze pióra w krakowskiej grupie literackiej Piórnice. Należy do najczęściej tłumaczonych współczesnych poetek polskich. Uczestniczy w krajowych i zagranicznych festiwalach poezji. Laureatka ogólnopolskich konkursów poetyckich.

Prezes Fundacji czAR(T) Krzywogońca będącej miejscem spotkań i działalności artystycznej.

www.grazynawojcieszko.eu

Śladem autorki - https://www.facebook.com/320233918366477/photos/a.320315781691624.1073741828.320233918366477/505368373186363/?type=3&theater

VII

Snežana Aleksić-Stanojlović - Ziarno zboża

Urodzę się jako
ziarno zboża

W jakimś innym życiu
ziarnem zboża
ci będę...
Abyś mnie
między palcami dotykiem
przesiewał...
Gdy wykiełkuję
żebyś się mną cieszył...
Byś się o mnie troszczył
Okiem swoim żebyś mnie
co dnia ogrzewał...
W zachwycie twym abym rosła...
Dojrzewała...
Żałobę żeby ci
wyzłocić...
Cała w oku
twym się zmieścić...
Na żniwa, dumnego
cię zaprosić...
Gdy mnie zetniesz
i sierpem swym
jak berłem
zamachniesz,
plewy ze mnie
odwiejesz,
żeby mnie wymłócić
obnażyć,
do młyna mnie
taką czystą i niewinną
zanieść,
pieśń żaren
ci zaśpiewać...
Niecierpliwym cię uczynić,
mąką ci się stać...
Przez drobne sito byś mnie przesiał...

Ze mnie
chleb żebyś uczynił,
na stole twym niech się zarumienię, zapachnę,
na kromki niech się rozpadnę
i duszę twoją głodną nakarmię...

przełożyła: Agnieszka Żuchowska-Arendt



Snežana Aleksić Stanojlović​(1962, Belgrad) - autorka trzech zbiorów poezji: ”Poszukaj mnie” (Потражи ме, 1980), „Oda dla Orfeusza” (Ода за Орфеја, 2014), „Rola” (Ораница, 2016) oraz zbioru wybranych krytyk i studiów literackich napisanych w ciągu ostatnich lat “Trawki w trawie” (Травке у трави, 2018).
Jej wiersze były publikowane w ponad pięćdziesięciu międzynarodowych almanachach poezji,  licznych czasopismach i gazetach. Pisze w języku serbskim i macedońskim, tłumaczy z j. macedońskiego na j. serbski i odwrotnie.
Należy do Stowarzyszenia Literatów Wojwodiny, Towarzystwa Nauczycielskiego w Nowym Sadzie oraz Towarzystwa Literatów-Pracowników Oświaty w Macedonii.

Agnieszka Żuchowska-Arendt​ (1983) – absolwentka filologii słowiańskiej, opublikowała ponad 20 przełożonych tytułów we współpracy z kilkoma wydawnictwami. Przekłady publikowała również w czasopismach (m. in. „Red”, „Fa-art”, „Fraza”, „Poezja dzisiaj”). Autorka tomu poetyckiego „Biała masa tabletek” (2005) oraz zbioru opowiadań „Znikomat” (2009). Żyje z pisania powieści na zamówienie, publikowanych pod pseudonimami.

niedziela, 10 czerwca 2018

Oczak, Quraishi, Lewandowska, Kaléko, Raczek, Andijewska, Słodyczka

I
Małgosia Oczak - raport

nie pamiętam już, dlaczego wybrałam cię polsko na nauczycielkę
wolałabym być neutralna jak śmierć, szwajcaria czy facebook
zamiast tego muszę ćwiczyć
każdy sakrament powtarzać jak wojnę
aż dowie się lewa ręka, co zrobiła prawa
aż się przeżegna i przed drugą przyzna
wszyscy jesteśmy tu po to by przegrać
wiem
niegrzecznie jest mówić o rzeczywistości
pytać, czy śmierć i życie to ta sama firma

kto ma oczy niechaj milczy
język jest tylko mięśniem, trudno się zabliźnia

to, co kochasz najbardziej niech odejdzie pierwsze
zagrajmy w to znowu
bóg honor ojczyzna

*

Małgorzata Oczak (1980) - pisze prozę i poezję, doktor psychologii, do 2013 roku pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego i SWPS w Katowicach, obecnie właścicielka palarni kawy Coffee Proficiency, mama.

Publikacje w czasopismach literackich: Helikopter, Salon Literacki, Nowa Orgia Myśli, Kontent, EleWator, Inter, 8 Arkusz Odry.

II
Shazea Quraishi - Jeszcze jasno

Wyobrażasz sobie swoją matkę jako drzewo
- tak jest jakoś łatwiej.
Srebrna brzoza - rozbiera się
niespiesznie, jakby dni były latami,
podczas gdy drobny deszcz gra
we włosach jak jazz. Ona zrzuca
małe, białe liście
jeden po drugim. Jej gałęzie
są teraz prawie zupełnie odsłonięte. Spójrz,
jaka jest piękna na tle ciemniejącego nieba.

Przełożył Daniel Świderski - absolwent filologii czeskiej, pracuje w agencji reklamowej.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Shazea Quraishi - urodzona w Pakistanie poetka. która dorastała w Kanadzie i Hiszpanii, obecnie mieszka w Londynie, gdzie pracuje, ucząc kreatywnego pisania i jako tłumaczka. Prowadzi bloga: https://shazea.wordpress.com/

III
Aleksandra Lewandowska - Ostatnia

u mnie jest trochę inaczej
ci wszyscy mężczyźni przychodzą do mnie
w całkowitym uwielbieniu
ja nie jestem byle kurwa
mojego ciała używa się jak ziemi obiecanej
w moje oczy patrzy jak w oczy proroka
z moich ust przyjmuje ślinę
jak hostię w kościele
w którym potem z matkami i żonami –

widzisz, oni czują,
że ja jestem ostatnia święta na tym świecie
skrojona dokładnie na miarę czasów

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Aleksandra Lewandowska (ur. 1994) – finalistka konkursu poetyckiego Biura Literackie­go „Połów” (2016). Wiersze publikowała w kwartalniku „Liry­Dram” (2016). Studiuje historię sztuki. Mieszka w Warszawie.

IV
Mascha Kaléko ‒ Urodziny

Gdy koło piątej wracam wreszcie z pracy,
Są lody, goście i ruszamy w tan,
Lecz gdy wieczorny bilans zrobić mam,
Pragnę się przenieść w już minione czasy.

Ach, żeby nadal siedzieć w klasie drugiej
I wagarować, gdy angielski trwa.
Znowu bym chciała wyryć na framudze:
„Klausa Birkena kocham że aż strach!!!”.

Korci mnie jeszcze ‒ bawić się w teatrzyk,
Śmiercią Luizy wzruszać się do łez,
Nocą zaś w lustro jak Baker popatrzyć...
Chociaż charakter wtedy psuje się.

I wsiąść do łódki, i chwycić za wiosła,
Środkiem bulwaru kroczyć w cieniu lip.
Kaszląc, pierwszego palić papierosa,
Obejrzeć „tylko dla dorosłych” film.

Chciałabym znowu ‒ tak by został ślad ‒
Z „Panem” Hamsuna mówić, zanim zasnę.
Wiarę w ideał, w dobry ludzki świat
Piastować z mocą moich lat czternastu.

Jednak dorosłam. Baśniom rzekłam: dość.
I dzisiaj muszę „pani” mówić sobie.
Tylko czasami cichcem tuż za progiem
Czeka dzieciństwo ‒ ukochany gość!

Przełożył: Ryszard Wojnakowski

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Mascha Kaléko ‒ ur. 7 czerwca 1907 w Chrzanowie jako Golda Malka Aufen, adoptowana jako Mascha Engel, zm. 21 stycznia 1975 w Zurychu, niemiecka poetka. Pierwsza publikacja jej wierszy miała miejsce w 1929 roku w piśmie „Der Querschnitt”. W styczniu 1933 roku ukazał się jej „Liryczny zeszyt stenogramów” (wznowiony w 1956), a "Mała książka dla dużych", dwa lata później. W 2017 roku nakładem Wydawnictwa Austeria ukazał się zbiór przekładów poezji i prozy Maschy Kaléko pt. "Moje epitafium".

Ryszard Wojnakowski – tłumacz i wydawca literatury niemieckojęzycznej. Studiował germanistykę i skandynawistykę na UJ. 1983-1993 redaktor WL. Od 1993 „wolny strzelec”. Liczne nagrody i wyróżnienia, w tym Nagroda im. Karla Dedeciusa za całokształt 2009. Ok. 120 publikacji książkowych, wśród nich kilkanaście tomów poezji (Mayröcker, Aichinger, Lavant, Ausländer) i dwie antologie.

Od 2000 wydaje dwujęzyczną serię współczesnej poezji austriackiej - właśnie ukazuje się tom nr 12.

V
Klaudia Raczek - Kraków

język architektury, 
który się dobrze czyta.
szkielet kamienic
i mięso betonu.
tracę spójność,
dzielę się na 
szkło, papier, plastik.

Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Klaudia Raczek - Nazywam się Klaudia Raczek, mieszkam w Krakowie, prowadzę w sieci raczek.blog.
Jestem finalistką kilku konkursów poetyckich, w tym OKP im. Jacka Bierezina, Połowu i lwowskiej Młodej Republiki Poetów. 
Na co dzień pracuję w reklamie i marketingu.

VI
Emma Andijewska – Kuchenna martwa natura z piwoniami

Trzy przepiórki, dwa leszcze i kapłon
I piwonie w dzbanku, który – między nimi
Owal wygięli i – precz – jak arkusz – niemoc,
Że w naczyniach włoskowatych – gazowe siedlisko.

Pierożek jak smarki z nosa,
Lecz z boku, gdzie – przechodnie zjawisko –
Pęczek marchwi – w pięć strumieni między głazami,
Uszczelniony w kwadratach i rombach płyn,

Co jeszcze dotąd formę pierwotną kombinuje
I – niby w stępie – po jednym – banknoty. –
Każdy listek – i bieguny, i równik,

I kąt, pod którym rozkwitły piwonie,
I ryba, która powoli na mikę. –
Miedza, gdzie tylko po jednej stronie ślady

I gdzie świat, jak piana w kuflu, osiada.

Przełożył Bohdan Zadura

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Emma Andijewska,ur. 19 marca 1931 w Stalino – ukraińska poetka, prozaik i malarka.

Bohdan Zadura – polski poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki.

Źródło: Wiersza zawsze są wolne. Poezja ukraińska w przekładach Bohdana Zadury, Biuro Literackie, Wrocław 2007.

VII
Joanna Słodyczka ‒ arytmetyka

to nie wyrzut 
zwykła kalkulacja matematyczna
twoja miłość ma wartość zerową
mnożenie jej przez moją nieskończoność
i tak da nam zero
dzielenie jest zupełnie niemożliwe

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Joanna Słodyczka - poetka z Raby Wyżnej tworząca w języku literackim i gwarze podhalańskiej. W dorobku trzy samodzielne tomiki "Iskierki", "W malinioku" i "Klucz do pamięci", publikacje w antologiach i czasopismach, również kulturalnych. Szefowa Gminnej Biblioteki Publicznej w Rabie Wyżnej, z zamiłowania regionalistka.

niedziela, 3 czerwca 2018

Daszkiewicz, Boćkowska-Cisek, Szymborska, Błońska, Hillar, Korun, Fruzińska

I
Kathryn Daszkiewicz - Komar w bursztynie

Tylko dla koneserów
- powiedział jubiler.
Trzymany w szufladzie.
Nie do wystawienia
z agatowymi przyciskami do papieru
czy ametystowymi podpórkami.

Komary to coś dla ciebie.
Wypisałam czek,
zabrałam do domu tę czarną plamkę
w żółtym mauzoleum.

To nie jest tylko dekoracyjny
odcisk szkieletu w skale,
ale coś uwięzionego
gdy lepka żywica kapała
w dół pnia i łodygi.

Wyobrażam to sobie
na twoim regale, obok,
skandynawskich przypraw
w wystudiowanym braku zdjęć.

Przełożyła Kamila Kostrzewska - urodzona na Kujawach w 1991 r., socjolog.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.

Kathryn Daszkiewicz - ur. w 1961 r. w Wielkiej Brytanii, debiutowała w 2006 r zbiorem Dangerous Cloakroom, wcześniej publikowała w czasopismach i antologiach. Mieszka i pracuje w Lincolnshire.

II
Joanna Boćkowska-Cisek

Od tego trzeba było zacząć

od tego trzeba było zacząć
oderwać palce od stołu
otworzyć drzwi
dotknąć szorstkiej ulicy
w tym miejscu nie powstanie
trasa szybkiego ruchu
przekonałam się o tym
gdy o mało
nie spadłam
w dół Niagary
wypiętrzone fale
tylko się uśmiechały
na widok mrówki
która próbuje zostawić
odbicie wielkości słonia
na dłużej
niż na chwilę

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Joanna Boćkowska-Cisek. Rocznik 1985. Studiowała na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Debiutowała w Oleśnicy w 2008r., gdzie otrzymała Nagrodę Konfraterni Kulturalnej w II Turnieju Jednego Wiersza „Poetycki Lombard”. Utwory publikowała w zbiorowych tomikach poetyckich: w pokonkursowym tomiku „Poetycki Lombard”, Oleśnica 2008, „Rzeszów w poezji” wydany przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Rzeszowie w roku 2010,wielokrotnie w „Nasz Dom Rzeszów” oraz w „Kurierze Sokołowskim”. Brała udział w czternastu wystawach zborowych , zorganizowała trzy wystaw indywidualne.Wyróżniona w II Ogólnopolskim Konkursie Grafiki im. Ludwika Meidnera Oleśnica 2009. Mieszka w Górnie na Podkarpaciu.

III
Wisława Szymborska - Pierwsza fotografia Hitlera

A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?
Toż to Adolfek, syn państwa Hitlerów!
Może wyrośnie na doktora praw?
Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?
Czyja to rączka, czyja, oczko, uszko, nosek?
Czyj brzuszek pełen mleka, nie wiadomo jeszcze:
drukarza, konsyliarza, kupca, księdza?
A dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?
Do ogródka, do szkoły, do biura, na ślub
może z córką burmistrza?

Bobo, aniołek, kruszyna, promyczek,
kiedy rok temu przychodził na świat
nie brakło znaków na niebie i ziemi:
wiosenne słońce, w oknach pelargonie,
muzyka katarynki na podwórku,
pomyślna wróżba w różowej bibułce,
tuż przed porodem proroczy sen matki:
gołąbka we śnie widzieć-radosna nowina,
tegoż schwytać-przybędzie gość długo czekany.
Puk puk, kto tam, to stuka serduszko Adolfka.

Smoczek, pieluszka, śliniaczek, grzechotka,
chłopczyna, chwalić Boga i odpukać, zdrów,
podobny do rodziców, do kotka w koszyku,
do dzieci z wszystkich innych rodzinnych albumów.
No, nie będziemy chyba teraz płakać,
pan fotograf pod czarną płachtą zrobi pstryk.

Atelier Klinger, Grabenstrasse Braunau,
a Braunau to niewielkie, ale godne miasto.
solidne firmy, poczciwi sąsiedzi,
woń ciasta drożdżowego i szarego mydła.
Nie słychać wycia psów i kroków przeznaczenia.
Nauczyciel historii rozluźnia kołnierzyk
i ziewa nad zeszytami.

*

Wisława Szymborska - poetka, eseistka, laureatka literackiej nagrody Nobla. Jedna z najbardziej popularnych polskich poetek na świecie. Chociaż jej dorobek poetycki może wydawać się skromny (14 książek poetyckich, w tym dwie pośmiertnie), wszystkie publikacje znajdował uznanie zarówno wśród czytelników, jak i krytyków.

Od 2012 roku przyznawana jest Nagroda im. Wisławy Szymborskiej za najlepszy tom poetycki w Polsce.

Dziękujemy Fundacji Wisławy Szymborskiej za wyrażenie zgody na publikację tekstu.

Fot. Adolf Hitler jako dziecko

IV
Małgorzata Błońska - Erekcjato pożegnalne

Wyrzucę cię, wywalę na bruk.
Nie chcę cię wcale już dłużej znać.
Każdy dzień z tobą zwala z nóg,
tylko byłeś w stanie mi dać.

W tobie samo zło, diabelski swąd.
Toksyczna miłość zniewala mnie.
Boże dopomóż, każ mu iść stąd,
z nim tylko mogę skończyć na dnie.

Koniec i kropka, mam tego dość.
Nie chcę cię widzieć, idź sobie precz.
Wystarczy, basta, dajesz mi w kość,
zbyt cię kochałam - to inna rzecz.

I choć pamiętam cudny ten czas,
gdy moje usta muskały cię.
Było nam dobrze, i to nie raz,
dziś do widzenia, dziś mówię - nie.

Tak będzie lepiej, to we mnie tkwi.
Dlatego teraz wskazuję drzwi.
Mam naprawdę po dziurki w nosie,
daj mi już spokój...

papierosie.

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Dzień bez Papierosa (ang. World No Tobacco Day) – zainicjowane przez Światową Organizację Zdrowia święto obchodzone 31 maja, mające na celu zwrócenie uwagi na szkodliwość palenia tytoniu.

Małgorzata Błońska - urodziła się pięćdziesiąt sześć lat temu w Polsce, od dwunastu lat mieszka w Irlandii.
Mówi, że: "Jest szczęśliwą mężatką, że pisała, ponieważ cierpiała. Nie pisze, bo jest szczęśliwa, the end."

Nie wiadomo, czy rzuciła palenie ;-)

V
Małgorzata Hillar - [Czy mogę]

Czy mogę

Mówisz
słowa nie wyrażą
Patrzę na ciebie
ze smutkiem

Ja znam słowa
które jak atropina
rozszerzają źrenice
i zmieniają kolor świata

Po nich
nie można już odejść

Czy mogę dać ci siebie
jeżeli nie umiesz powiedzieć
co czujesz
kiedy oddaję ci usta

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Małgorzata Hillar, właśc. Janina Krystyna Helena Hillar (ur. 19 sierpnia 1926 w Piesienicy, zm. 30 maja 1995 w Warszawie) – polska poetka.

VI
Barbara Korun

*

Chciałam mówić czyściej,
nie było to jednak możliwe. Taka jestem:
skrzywiona. Nie ma we mnie
żadnej równości, same krzywizny.
Wciąż szeptałam do siebie:
to niemożliwe, że urodziłam się w tak złej chwili,
w tak złym miejscu, muszę przejrzeć na oczy,
popatrzeć z perspektywy, której jeszcze nie znam.
Własny szept towarzyszy mi niczym bańki mydlane.

(Antygona)

(fragm. utworu „Antygona, okruchy”)

Przełożyła Agnieszka Będkowska

*
Zdjęcie użytkownika Babiniec Literacki.
Barbara Korun - (ur.1963) - słoweńska poetka, eseistka, redaktorka, dramaturżka, reżyserka i moderatorka spotkań literackich. Autorka trzech tomików poetyckich: „Ostrina miline” (1999), „Razpoke” (2004), „Pridem takoj” (2011) oraz zbioru prozy poetyckiej „Zapiski iż podmizja” (2003). Tłumaczona na ponad dwadzieścia pięć języków.

Agnieszka Będkowska (ur.1972) - slawistka, językoznawczyni, tłumaczka i poetka.

VI
Justyna Fruzińska ‒ jest

she is black
astronauta zapytany, czy widział Boga

jest czarna. czuję na ustach jej oddech,
bo kiedyś nie czułem. walczyłem o wiele, ścierałem się
ze światem, ale coś we mnie szukało smukłości, ciało
chciało opaść, wypuścić mnie i pokazać.

wszystko miało być nowe, od początku, który nie dąży do końca,
miałem nic nie budować, żeby nic nie stracić, nieśmiertelność
w jednej zamkniętej chwili. teraz wiem,

prawda była w każdym mokrym neuronie
i jest tutaj, w braku neuronów, który nie jest brakiem
i nie jest tutaj. szukałem Go w każdej 
muzyce, w napięciach mięśni, literach alfabetu, a im bliżej,
tym głupiej. jest czarna.

*
Justyna Fruzińska, ur. 1984. Autorka tomu poezji "Jest czarna" (Biblioteka Arterii, 2012). Poetka, tłumaczka. Absolwentka Instytutu Studiów Żydowskich Paideia w Sztokholmie. Opublikowała książkę Emerson Goes to the Movies: Individualism in Walt Disney Company's Post-1989 Animated Films (2014) oraz liczne artykuły naukowe na temat amerykańskiej kultury popularnej, transcendentalizmu oraz poezji polskiej.

fot. Instytut Anglistyki Uniwersytetu Łódzkiego.

piątek, 1 czerwca 2018

II Ogólnopolski Konkurs Poetycki Babińca Literackiego


Babiniec Literacki po raz kolejny ma przyjemność zaprosić wszystkich czytelników do uczestnictwa w II Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim Babińca Literackiego. W tym roku motywem przewodnim konkursu jest fragment utworu Wisławy Szymborskiej pt. „Portret kobiecy”:

"(…) Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem (…)"

Regulamin II Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego Babińca Literackiego:

1. Organizatorkami i jury konkursu są redaktorki Babińca Literackiego.
2. W konkursie mogą uczestniczyć wszyscy bez względu na płeć i wiek. 
3. Konkurs trwa od 01.06.2018 do 20.07.2018 roku
4. Aby wziąć w nim udział należy wysłać 1 wiersz na adres mailowy konkursbabinca@gmail.com
5. Do wiadomości podpisanej imieniem i nazwiskiem należy dołączyć:
a) jeden utwór w pliku w formacie pdf, doc, docx, txt lub rtf
b)  krótki biogram (2-3 zdania)
c) czarno-białe, podpisane zdjęcie (z uwzględnieniem autora)
Materiały te zostaną wykorzystane przy ogłoszeniu wyników konkursu i przy późniejszych publikacjach w serii #konkursowypiątek
6. Prosimy nie używać pseudonimów.
7. Wiersz może być publikowany w innych miejscach, ale uwzględnimy jedynie te utwory, które  nie pojawiły się dotąd w Babińcu Literackim.
8. Zwyciężczyni/zwycięzca konkursu zostanie ogłoszona/y 3 sierpnia 2018 roku tradycyjnie o godzinie 8:00 na fanpage’u Babińca. Utwór opublikujemy na portalu facebookowym i blogu (http://babiniecliteracki.blogspot.com), a autorka/autor otrzyma zestaw czytelniczy obejmujący książki związane z poezją kobiet.
9. Ponadto symboliczne upominki książkowe otrzymają także laureatki/laureaci miejsc drugiego oraz trzeciego.
10. Zgłoszenie do konkursu jest traktowane jako akceptacja całego regulaminu i stanowi oświadczenie, iż jego uczestnik jest autorem zgłaszanego utworu.
11. Uczestnicy konkursu wyrażają zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w zakresie koniecznym do prawidłowej współpracy z Organizatorem, zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych Dz. U. nr 101 z 2002 r., poz. 926 z późniejszymi zmianami.
12. Organizatorki zastrzegają sobie prawo do zmian w regulaminie konkursu.
Wszelkie pytania dotyczące konkursu prosimy kierować na adres konkursbabinca@gmail.com

Zapraszamy do wspólnej zabawy!



Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!

 Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...