sobota, 11 stycznia 2020

Książką Roku 2019 w Babińcu Literackim zostaje...


Wyłonienie poetyckiej Książki roku nie było proste. W roku 2019 otrzymałyśmy od Was wiele świetnych publikacji, do kilkudziesięciu dotarłyśmy same. I musimy przyznać – to był mocny rok. Pierwsza odsłona naszego plebiscytu jest szczególna – spontaniczna, związana z wewnętrzną potrzebą wypowiedzenia się w temacie kobiecej poezji, będąca jednocześnie podsumowaniem naszej codziennej pracy – czytania, selekcjonowania, dyskutowania.
              Nie chciałyśmy narzucać sobie zbyt wielu kryteriów wyboru – no, może prócz jednego – cenimy sobie szczególnie wyrazisty opis kobiecego doświadczenia. Opis, który nie boi się tematyki przemocy, nie wstydzi się czułości, nie ignoruje ciała, eksponuje osobowość. Zależało nam na wyłonieniu silnego, osobnego i niepokornego głosu, którego nie da się uciszyć, który mówi zdecydowanie i na tyle głośno, że rezonuje, pozostając na dłużej.
              Wybrałyśmy kilkanaście książek, które zawróciły naszą uwagę. Prezentujemy je w dowolnej kolejności:
Anna Dwojnych, Wypadki z przypadkami, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2019,
Ewa Frączek, Niedoskonałości, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2019,
Wioletta Ciesielska, Krańcówka, Miejski Dom Kultury w Radomsku, Radomsko 2019,
Hanna Dikta, Cienie, Fundacja Duży Format, Warszawa 2019,
Joanna Mueller, Joanna Łańcucka, Waruj, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2019,
Anna Adamowicz, Animalia, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2019,
Nina Manel, Transparty, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2019,
Justyna Koronkiewicz, A jednak boli, Miejska Biblioteka Publiczna w Świdnicy, Świdnica 2019,
Dominika Lewicka-Klucznik, M+M, Mamiko, Nowa Ruda 2019,
Joanna Lewandowska, Trach, Ut Pictura Bibliotheca, Katowice 2019,
Dorota Nowak, Zarzewie, Fundacja czAR(T) Krzywogońca, Cekcyn 2019,
Kinga Piotrowiak-Junkiert, Pieśni Mirmydonu, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2019,
Joanna Pawlik, Alikwoty, Wydawnictwo J, Wroclaw 2019. 

Wszystkim wymienionym autorkom serdecznie gratulujemy, a przede wszystkim zwyciężczyni – Justynie Koronkiewicz za tom A jednak boli. Zapraszamy do przeczytania krótkiego tekstu o książce autorstwa Katarzyny Zwolskiej-Płusy.

Moje pierwsze spotkanie z poezją Justyny Koronkiewicz miało miejsce kilka miesięcy temu. Poetka ogłosiła zbiórkę na tom wierszy Naturalna kolej rzeczy. Często wspieram takie inicjatywy, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie każdy może/chce wydać książkę tam, gdzie kolejki są ogromne i na publikację czeka się kilka lat. Tom, wraz z podpisem autorki, dostałam pocztą. Wiersze te mnie zadziwiły jak wszystko, co delikatne (sama przecież „walę” krwią, guzami i macicą), sensualne, związane z naturą, porami roku. W swojej głowie zaklasyfikowałam te wiersze do tych, które lubię czytać na osłodę życia, doceniając ich urok, spokój i subtelność. Oczywiście wnikliwy czytelnik będzie w stanie dostrzec gorycz przemijania, naturalizm, który ukazuje nie tylko kwitnienie, ale też rozpad, jednak mimo to tom Naturalna kolej rzeczy podpowiadał mi: „to jest poezja życia, tworzenia, zmysłów”. Jakież było moje zaskoczenie, gdy Justyna przesłała mi swoją kolejną książkę – laureatkę świdnickiego konkursu „Słowem i Obrazem”. Spodziewałam się wierszy rozbudowanych, dość długiej frazy, nastrojowości, licznych odniesień do przyrody, ale już sam tytuł sugerował coś innego. A jednak boli… Jednak Koronkiewicz postanowiła napisać książkę, która z nastrojowością, cyklem pór roku i magią natury nie ma nic wspólnego. Jednak fraza jest krótka, a wiersze to niemal miniatury. Jednak boli, nie sprawia przyjemności, nie wycisza przed snem. Tom odkładałam co chwilę – nie mogłam znieść tych wierszy, nie rozumiałam historii, w którą się układają, chociaż treść jest boleśnie czytelna.
              Podmiotka zaczyna od Biogramu – cztery wersy:

Nazywam się: matka.
Urodziłam córkę.
Umarłam.

W niej.

              I koniec. Nie pojmowałam. W jakim sensie matka umiera w dziecku? To, co ja znam jest odwrotne – to dziecko umiera w matce. I ta forma? Zbyt prosta, trochę naiwna? Przypadkowa? Ale czytałam dalej:

[…]
Kto powiedział, że tylko matka może usunąć dziecko.
że nigdy na odwrót?

/z wiersza Na odwrót/

Kolejne wiersze udowadniały mi, że słów musi być mało, ale jeszcze nie rozumiałam dlaczego. Przecież historia o córce, która porzuca matkę powinna być starannie, dokładnie opowiedziana. To przecież tak niecodzienna perspektywa! Wymaga lingwistycznego zacięcia – tak, by frazy wyglądały na proste, ale by proste nie były. A jednak są! A jednak Koronkiewicz mówi wprost:

[..]
Masz dwadzieścia lat.
Siwe włosy. Nowy tatuaż.
Kolczyki na sutkach.

Może niedługo zostaniesz matką.
Urodzisz córkę.
Może nie przestaniesz być dla niej ważna.
[…]

/z wiersza Karma/

Są tu dwie: podmiotka – porzucona matka i ona – córka, która porzuciła. Ta pierwsza decyduje się mówić. Ale jest to sam akt. Tutaj nie ma czynnego odbiorcy. W połowie tomu zorientowałam się dlaczego te wiersze są tak oszczędne i nieskomplikowane – przecież nie da się opowiedzieć świata, gdy się zostało z niego usuniętą. Podmiotka jest szczątkowa – w języku, emocjach, relacji z córką. Jest szczątkowa, bo tylko tyle zostało z matki – okruchy, elementy, kilka słów, fragmenty ciała:

W międzyczasie urosły ci piersi.
Wyostrzyły zmysły.
Mi posiwiały włosy.
Przekwitł brzuch.
[…]

/z wiersza Matematycznie/

Kiedy ona – córka wzrasta, matka umiera, bo więź z organizmem córki została przerwana. Matka jest niczym więcej jak odpadkiem medycznym (wiersz Odpady):

Lądują na śmietniku,
gdy spełnią swoją rolę.
Zapomniane.
Zbędne. Niekochane.

Zużyte naczynia,
skorupy,
macice,
matki.

Rozpad jest stanem, którego już nic nie odwróci. Podmiotka zmusza się do mówienia, czuje że to jej ostatnia okazja, zanim zniknie (wiersz Inaczej niż Feniks).
              Ta „odwrotna aborcja” jak nazwał sytuację Karol Maliszewski, to perspektywa wyjątkowa, opisana niezywkle wiarygodnie. Podmiotka nie zważa na tabu, nie wstydzi się mówić o ciele, utracie, córce, która przypomina dziewczyny z dyskotek, która nie jest już delikatnym stworzeniem, ale drapieżnym, osobnym bytem (wiersz Druga strona), która usuwa matkę ze swojego życia, o nazywaniu syna jej imieniem (wiersz Zamiast), o tęsknocie i miłości bez metaforyzowania – na to nie ma bowiem czasu. Niektóre słowa trzeba po prostu wypowiedzieć, zmusić cały wysiłek woli, by wybrzmiały zgodnie z ich przeznaczeniem.

Książkę ilustrował Andrzej Michałowski, który wiersze Koronkiewicz skojarzył z kintsugą, japońską techniką składania porcelany. Obrazy świetnie dopełniają słowo. Czekam na kolejne książki Koronkiewicz z nadzieją, że wciąż będzie odważna na tyle, by mówić o kobiecym doświadczeniu ze wszystkimi jego uwikłaniami, ale i nadziejami.

Autorce jeszcze raz serdecznie gratulujemy! Przypominamy, że nagrodą za Książkę Roku jest wiosenne spotkanie autorskie w Częstochowie, o którym będziemy informować.

Jednocześnie ogłaszamy, że konkurs na Książkę Roku wchodzi na stałe do obszaru naszej działalności. Autorki i wydawcy mogą zgłaszać książki samodzielnie i wysyłać już teraz aż do 31 grudnia 2020 roku w trzech egzemplarzach na adres:

Katarzyna Zwolska-Płusa
Babiniec Literacki
ul. Legionów 5/9
42-202 Częstochowa

Autorki i wydawcy wyrażają również zgodę, by wybrane przez nas tomy stanowiły w przyszłości nagrody w konkursach Babińca Literackiego.


niedziela, 5 stycznia 2020

Szerlip, Jabłońska, Chudowolska, Pawluś, Lakićević, Le Guin, Śnieg

I
Barbara Aleksandra Szerlip – Rosja 1931
dla Osipa Mandelsztama
Stoimy w kolejce, aby donieść na naszych sąsiadów.
Jesteś tam, pisząc wiersze w ciemności.
Czy myślisz, że jesteś lepszy? Czy któreś z twoich wierszy
włożą kapustę do garnka?
Mądrość warta posiadania to mądrość kapusty.

Co warte są wiersze zaszyte w poduszki,
kiedy nachodzą cię w nocy
i nie możesz odróżnić jednego snu od drugiego?

Lepiej jest utkać z nich ciepłe palto.
To byłaby mądrość warta posiadania.
Lepiej jest pozszywać je, na paszport z tego miejsca.
Tego czasu. Tego życia.
Lub na krowę, by przeżyć.

Nawet gwiazdy są wartownikami, a księżyc
szanowanym donosicielem

/ wiersz został opublikowany w miesięczniku Odra nr 6/2013
*
Obraz może zawierać: 1 osoba
Barbara Aleksandra Szerlip – poetka, redaktorka książek, rzeźbiarka i grafik. Zdobywczyni London's Lothian Prize za pierwszą biografię in-progress. Współpracowała między innymi z The Paris Review Daily i The Believer, pracowała w profesjonalnym teatrze. Autorka m.in. „The Man Who Designed the Future” i „The Ugliest Woman in the World: And Other Histories”. Wychowana na wschodnim wybrzeżu, mieszka w San Francisco.
fot. Adam Keker

II
Agata Jabłońska – okruszek kwarcu
zagubiłam się we śnie, podaj mi więc proszę pomocną piąteczkę,
całe ciało jest powierzchnią styku i – czy to możliwe? – pobudliwość
tak elektryczna, doskonała jakość połączeń, różnice stężenia
jonów w joni to galopująca gramofonia, gwizdek

żyłka lub listek, skrzydełko motyla, kilka stadiów biedronki
larwa bromoważki, w powietrzu flirt opiłków, sporo sporyszu
trochę pochodnych, studiowanie dojrzałości: jesteśmy sumą
chemicznych zdarzeń trudno się nie zgodzić
kiedy jest samo w sobie

*
Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi, noc i na zewnątrz
Agata Zu Jabłońska (1985) – absolwentka historii sztuki, związana z Muzeum Narodowym w Krakowie. Autorka tomiku "Raport wojenny" (Biuro Literackie, 2017). Laureatka nagrody Browar za debiut - Nagroda literacka Browar za debiutancki tomik „Raport wojenny” (Biuro Literackie, 2017), za tę samą pozycję nominowana także do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" 2018.


III
Klaudia Chudowolska
Kopyta
"Urosną jej pazury urosną jej kopyta i kły
swojego brzucha będzie broniła kolczugą
swoich pleców – kolcami (...)”

~ Brahy Rosenfeld
Kobiety na wsi przed snem wkładają półcienne halki.
Podmywają krocza. Zaciskają zęby. Rozkładają nogi.
Modlą się co wieczór, by wydać
za wcześnie, za młode, za słabe, martwe.
By nie żyło w bełkocie ran, soczystych bliznach.

Kobiety na wsi noszą wiadra pełne mleka.
Patrzą w oczy krów. Myślą: ciebie też zapłodnią.
Po skórze głaszczą. Potem przychodzą mężczyźni.
Rozkrwawiają gardła. Dzielą mięśnie. Odcinają kopyta,
które kobiety chowają pod podomki. Później podstawiają
wiadra. Czekają na swoje krwawienie.

Kobiety na wsi piorą w rzece comiesięczne szmaty.
Na kamieniu ścierają plamy i paznokcie.
Krwią żywią ryby. Krew jest płodna.
Z ikry wychodzą córki. Kolczaste kobiety
o brzuchach nigdy nie wypełnionych na rozkaz.
Macicach pancernych. Bez cesarskich cięć,
pęknięć pochw zalepionych błotem.

Kobiety na wsi skrywają w lesie kolczaste córki.
Karmią mlekiem. Wysyłają w świat.
Modlą się co wieczór. Zakładają halki. Rozkładają nogi.
Wiedzą, że odcięte kopyta nie idą na marne.

*
Obraz może zawierać: 1 osoba, fotka z ręki i zbliżenie

Klaudia Chudowolska wychowała się na wsi w Małopolsce. Obecnie mieszka w Warszawie. Laureatka konkursów i turniejów, m.in. Jesienna Chryzantema, Nagroda Dyrektora Instytutu Wydawniczego „PAX”, Ostrołęckiego Konkursu Literackiego im. D. Maliszewskiego, konkursu na tomik wierszy im. Anny Świrszczyńskiej.

IV
Kamila Pawluś – lament mazowiecki
Porzuć ten zbrodniczy lament (…)
weź przenajświętszy sakrament
(Lenora. Baliada z Brügera)

to był rok, po którym płakałam dwa lata. słowa
jak zaślepki, zamknęły mnie. siedziałeś nad moim ciałem
i Kantem, nożem, Schleglem, kamieniem ciąłeś mi brzuch. mnisi
pili z lemonką desperados, mistrz ceremonii osobiście
mnie niósł. wirowało, coraz szybciej wirowało i było mi bardzo
nie wiadomo jak. siedząc gdzieś na Bielanach u prawie
obcych ludzi całą noc wymiotowałam na ślub a może
na znak. panno, panno, czy nie strach? - w myśli się zaczęło
i w myśl się obróci - sześć desek dalej i deseczki dwie
nie mijało, choć miało już przejść. ani wschód ani zachód,
ani zadość, ani w smak. w netbooku duchy programów,
liści. tnij bez tchu powiedział abonent czasowo występny,
próbuj żyć.

wiersz podchodzi z antologii „Węzły, sukienki, żagle. Nowa poezja, ojczyzna i dziewczyna”, Kutno 2013
*
Kamila Pawluś (ur. 1979) – poetka, tłumaczka, redaktorka. Autorka dwóch książek poetyckich –„Rybarium”, Katowice 2008, Stowarzyszenie Inicjatyw Wydawniczych w Katowicach i „Klaustrofobia na wynos”, Poznań 2012, WBPiCAK. Laureatka nagrody głównej Ogólnopolskiego Konkursu na Debiutancką Książkę Poetycką, organizowanego przez Kwartalnik Kulturalny „Opcje” (Stowarzyszenie Inicjatyw Wydawniczych), Górnośląskie Centrum Kultury i Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach. Teksty literackie publikowała w „Tekstualiach”, "Czasie kultury" „RED”, "Wyspie", "Portrecie", "Pro Arte" oraz w Śląskiej Strefie Gender.
fot. Dwutygodnik.

V
Ognjenka Lakićević ‒ Dlaczego wszyscy śpią
Dlaczego wszyscy śpią
Żeby jutro mogli wstać do pracy
Dlaczego wszyscy śpią
w czasie gdy moja czujność chce im
coś przekazać
zapytać
podzielić się z nimi
tymi cichymi chwilami
Daję sen za błysk w oczach

Mówię jak się czuję
Pytam dlaczego właśnie Tak
jest wszystko blade
Tylko to nie blednie:
Moja czujność

Chciałabym nigdy nie spać
Słyszałam że zmęczenie to stan
świadomości
lub stan sumienia

Czy wszystko przemilczeć
Czy pójść spać
i być wypoczętą do pracy
Nikt nie korzysta z mojej czujności
Gromadzę zaniedbane kosztowności
I nie wiem już co z nimi.

przełożyli Bojan Stanisławski i Jelena Jović
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Ognjenka Lakićević (1975). Absolwentka Wydziału Filologicznego na Uniwersytecie w Belgradzie. Pisze teksty piosenek i śpiewa w zespole Autopark. Wydała tomiki poezji "Pod schodami" (Ispod stepeništa, Mali Nemo, Pančevo, 2002) i "Pralnia" (2007).
Jelena Jović ukończyła studia z języka i literatury polskiej na Uniwersytecie Belgradzkim, do niedawna pracowała w Bibliotece Slawistycznej Wydziału Filologicznego, pracuje jako asystent na polonistyce. Zajmuje się tłumaczeniem i czarno białą fotografią.
źródło: Kwartalnik Pobocza
fot: Milena Goševski

VI
Ursula K. Le Guin
Kołysanka
gdzie jest moja zwiewna kotka
rok tu rok tam godzina dzień
gdzie maleńka moja trzpiotka
tak zwiewna gdy zapada w sen
w drodze dalekiej gdzieś tam hen
nie o mil tysiąc nie o krok
tu dzień tam dzień godzina rok

Lullaby
where’s my little fleeting cat
a year a year an hour a day
where’s my little girl at
fleeting away sleeping away
found the way clear away
nowhere far nowhere near
a day a day an hour a year

*
Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, siedzi
Ursula Kroeber Le Guin (1929-2018) była uwielbianą autorką powieści, opowiadań, esejów, książek dla dzieci i tłumaczeń. Stawia się ją często na równi z naszym Stanisławem Lemem jako pionierkę poważnego science fiction. Zawsze miałem problemy z kończeniem książek Lema. Książek Le Guin nie mogłem się naczytać. To była wielka pisarka. Mało kto wie, że ta amerykańska autorka zaczynała od pisania wierszy. Tak też zakończyła swoją karierę. Dzisiejszy wiersz pochodzi z jej ostatniego wyboru wierszy, który, jak świadczy o tym wiele zamieszczonych w nim tekstów, był pożegnaniem z życiem. Ursula wysłała manuskrypt z wierszami do Copper Canyon Press 15 stycznia 2018 roku. Umarła tydzień później.
Nadesłał, przełożył, napisał o autorce Janusz Solarz.

VII
Grażyna Chrostowska – Śnieg
Tyle było już wierszy o śniegu i tyle było już słów
I znów powraca po cichu słodycz i lęk przeszłych snów
Mała dziewczynka zza szyby
Ślizgawka roztańczona blaskami
Wszystko na trochę, na niby
Zatrzymane w wieczność wspomnienia weź
Poprzez firanki białe widziany z daleka świat
I czyjeś dłonie małe
Symbol i znak tamtych lat.
Utracone, najdroższe, dalekie

Zapomniane bielutkie dzieciństwo
Jak byśmy byli już w niebie
I jakby minęło już wszystko.

*
Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie
Grażyna Chrostowska (1921 - 1942) – poetka polska, działaczka podziemia w okresie II wojny światowej. Pochodziła z rodziny o tradycjach szlacheckich. Członkini organizacji podziemnej KOP (Komenda Obrońców Polski) i kolporterka jej pisma Polska Żyje. Aresztowana 8 maja 1941 wraz z ojcem podczas odwiedzin u uwięzionej już siostry Apolonii, w więzieniu "Pod Zegarem". Wywieziona 23 września1941 do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, otrzymała numer obozowy 7714. Pracowała w obozie przy wyrobie słomianych ocieplaczy na żołnierskie buty.
Została rozstrzelana wraz z siostrą Apolonią 18 kwietnia 1942. Tego dnia napisała swój ostatni wiersz pt. Niepokój. Wiersze: Kamienie, Wędrowałabym, Obczyzna i Niepokój zostały przetłumaczone na język francuski przez Ninę Iwańską i opublikowane w wydawnictwie Ravensbrück (Neuchâtel 1945, Êd. de la Baconnière, str. 106-109). W 2002 ukazała się książka z jej zbiorem wierszy Jakby minęło już wszystko pod redakcją Alojzego Leszka Gzelli.
biogram - Wikipedia

niedziela, 29 grudnia 2019

Škunca, Zgliszewska, Forsström, Greenlaw, Valles, Grządziel, Plumb

I
Andriana Škunca – Grudzień
ów czas
rozpięty
między nagimi winnicami
i trzcinami
między ziemią i morzem
wychłostany uprzednio burzami
mija

i zawsze już
będziesz pochylać głowę
nad wychłeptanym piaskiem
aby usłyszeć
zamarznięte fale

stąd nigdzie
choć już dziś
przekraczasz
wąską granicę podróży

tylko zimne morze
obrębione mgłami
może cię jeszcze pochłonąć

wszędzie ledwie
zbliżasz się do szczytu i mroku

tak serce
wybiera przestrzenie

w tej późnej roku porze
nie ma już niczego
o czym byś nie zaświadczył

w oberwanej cierpkości gałęzi
wiatr tylko się raduje
ani twojej,
ani mojej twarzy
nie podpierają
cienie

tłum. z chorwackiego Wojciech Gałązka
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary
Andriana Škunca (1944) – chorwacka poetka. Laureatka nagród "Tin Ujević" (1999), "Vladimir Nazor" (2003), Nagrodę Akademii Sztuki i Nauki (2003). Redaktorka Biblioteki „Kairos”, Chorwackiego Wydawnictwa Uniwersyteckiego i magazynu „European Gazette” . Zajmuje się krytyką literacką i poezją. Jest członkinią Towarzystwa Pisarzy Chorwackich.
fot. Davor Kovačević

II
Jadwiga Zgliszewska – Wspomnienie Wigilii z lat mojego dzieciństwa
Ze szklącym się okiem
przywołuję z niepamięci mroku
spracowaną matkę
jak odgarnia włosy
ze spoconego czoła
aby zdążyć
z zastawieniem stołu
przed powrotem ojca

i niesforną gromadkę rodzeństwa
w poszukiwaniu
ukrytych prezentów
gdy już prysła słodka wiara
w szlachetne odruchy
Świętego Mikołaja

i te coroczne łzy matki
przy łamaniu się opłatkiem
jakby przeczuwała
że ta niebiańsko rodzinna
chociaż skromna idylla
skończy się lada chwila...

póki co –
jeszcze błyski w oczach
nie wiem – z radości
czy od zimnych ogni
bo otrzymane podarki
cieszyły tak bardzo
jak dziś nic radować
nie potrafi

no i magia tego wieczoru...
kiedy ojciec spod obrusa siano
wynosił do obory
wraz z opłatkiem
bo tak było przyjęte
że z uczty wigilijnego stołu
muszą coś skosztować
i nasze zwierzęta

dzisiaj spływa łza
na zmycie wspomnień
gdy ojca dawno już nie ma
a dzieci
odfrunęły do swoich siedzib
aby tworzyć tradycje Wigilii
dla własnych familii...

więc teraz kiedy opłatkiem
dzielę się już tylko z matką –
żeby mi serce nie pękło
zaciskam wargi powieki
i w tej kamiennej masce
odgrywam obojętność...

*
Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie
Jadwiga Zgliszewska – poetka. Autorka tomu „Jestem znakiem zapytania” (2004).
fot. Podlaski Senior

III
Tua Forsström – Grudzień
I tak jest po świętach.
Śnieg zaczyna padać powoli i
cudownie, tak to pamiętam
jak śnieg padał kiedyś na biały
dom. Musimy wrócić
do tego, co było naszą radością, ale nie
przeobrażeniami w obraz. I jego
przeobrażeniami. Śnieg pada na odpadki
i serpentyny, pada na
śnieg i kilka świec w śniegu, które wirują jak
opętane. Łagodne dni, kropla
wody: Naprawdę uświadomiłam sobie
że nigdy nie podróżowaliśmy.

z tomu „Parkerna”, 1992
tłum. ze szwedzkiego Ryszard Mierzejewski
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, okulary i zbliżenie
Tua Forsström (1947) – fińska poetka pisząca po szwedzku. Forsström zadebiutowała w 1972 roku zbiorem poezji En dikt om kärlek och annat. W jej dorobku, oprócz poezji, są również teksty radiowych sztuk teatralnych, kabaretów i sztuk kameralne.12 lutego 2019 roku została wybrana na członka Akademii Szwedzkiej, gdzie zajmie fotel nr 18, zajmowany wcześniej przez Katarinę Frostenson. Autorka wielu książek poetyckich, m.in. „Parkerna” (1992), „Sånger” (2006) i „Anteckningar” (2018).

IV
Lavinia Greenlaw ‒ Dar życia
dr William Pancoast, Filadelfia 1884
W marcu dokonałem inseminacji żony
bezdzietnego kwakra, kupca,
rozległe badania upewniły mnie,
że przyczyną jej niepłodności jest
ograniczone wytwarzanie spermy przez męża.
Żonę przywieziono do szpitala
na ostatnie badanie, zaaplikowano jej
chloroform do ust i nosa.
W efekcie kobieta była nieprzytomna,
co ułatwiło nam wprowadzenie wziernika
i rozwarcie kanały szyjki jej macicy.
Próbki dostarczył mój najlepszy student,
wprowadziłem ją za pomocą gumowej strzykawki,
z jakiej korzysta się zwykle przy zapładnianiu bydła.
Zastosowałem dodatkowy środek ostrożności,
zatykając szyjkę bawełnianą szmatką.
Mamy drugi dzień Świąt Narodzenia Pańskiego.
Dziś rano dowiedziałem się, że Pan obdarzył kupca
synem. Niech się dzieje wola Pana.

Przełożył Jerzy Jarniewicz
// wiersz pochodzi z książki „Poetki z wysp” [Biuro Literackie i Instytut Kultury Miejskiej, Wrocław – Gdańsk, 2015]
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie i na zewnątrz
Lavinia Greenlaw (1962) – poetka, powieściopisarka, profesor twórczego pisania na Uniwersytecie w Londynie. Wielokrotnie nagradzana, m.in. „Eric Gregory Award” w 1990, „Arts Arts” w 1995, czy „Costa Poetry” w 2014. Autorka wielu książek, w tym debiutanckiego tomu „Night Photograph” (1990), drugiego tomu „A World Where News Travelled Slowly” (1997) oraz powieści „Mary George of Allnorthover” (2001) i „An Irresponsible Age” (2006). W 2004 gościła w Polsce, czytając swoje wiersze na festiwalu poetyckim we Wrocławiu.
fot. Julian Abrams
Jerzy Jarniewicz, ur. 4 maja 1958 w Łowiczu, polski filolog angielski, profesor nauk humanistycznych (2015), poeta, krytyk literacki i tłumacz (głównie literatury anglojęzycznej, m.in. Jamesa Joyce’a, Philipa Rotha, Craiga Raine’a).

V
Alissa Valles – Narodzenie
Sylwetka ptaka na dachu szopy:
to nawet nie stajnia, tylko fragment muru
z wąskim zadaszeniem, pod którym krowi łeb
opada ku garstce rozrzuconych słomek.

Anioły o ustach czystych i różowych zebrały się
na oblodzonym zboczu, rodzice ćwiczą
ruchy pantomimy. Pastuszek
podnosi rękę jakby zaczynał ofiarowanie.

"Bóg jest dzieckiem, a my jesteśmy starcami; dziecko
nas urodziło, musimy je karmić;
niech krowa da mu swoje tłuste mleko, niech
ptak je nasyci twardym ziarnem pszenicy. Obojętne

na nasze dary, umyte językiem zwierzęcia,
niech będzie ciche jak kamień, niech nie zbawi nikogo."

Przełożyła Katarzyna Jakubiak
*
Alissa Valles – amerykańska poetka i tłumaczka, urodzona w Amsterdamie, gdzie spędziła część dzieciństwa. Ukończyła UCL School of Slavonic and East European Studies w Londynie. Obecnie doktorantka Boston University. Opublikowała dwa tomy poezji Orphan Fire (2008) i Hospitium (2019). Znawczyni i tłumaczka literatury polskiej. Jest min. redaktorką i współtłumaczką angielskiego wydania poezji zebranych Zbigniewa Herberta (Ecco Press, 2008) oraz prozy zebranej Herberta (Ecco Press, 2010). Opublikowała również angielski przekład zbioru Ryszarda Krynickiego Nasze życie rośnie (NYRB Poets, 2017) oraz przekłady wierszy Bożeny Keff i Zuzanny Ginczanki. Pracowała dla BBC, Holenderskiego Instytutu Dokumentacji Wojennej, Żydowskiego Instytutu Historycznego i warszawskiej fundacji La Strada. Jest jedną z redaktorek Words Without Borders. Była stypendystką prestiżowego Ruth Lilly Poetry Fellowship przyznawanego przez Poetry Magazine.
Katarzyna Jakubiak – pisarka, tłumaczka, literaturoznawczyni. Autorka zbioru opowiadań "Nieostre widzenia", nominowanego do Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia w 2013 roku. Laureatka nagrody “Literatury na świecie” (2006 r.) za przekład tomu wierszy Yusefa
Komunyaki "Pochwała miejsc ciemnych". Opublikowała również wiele artykułów naukowych, dotyczących przede wszystkim polityki przekładu literackiego, w tym przekładu literatury afro-amerykańskiej w Polsce. Mieszka i pracuje w USA. Wykłada literaturę i pisanie (twórcze i nie tylko) na Millersville University w stanie Pensylwania.


VI
Karolina Grządziel – wigilia
gwiazda pulsuje w oddali
pustoszeje pejzaż
atrament pochłania światło
czas zapętla się na rondach

gonie już pełzną po korze
schylają się ku nam plastikowe figurki świętych
zwierzęta patrzą spode łba

pora zacząć wieczerzę
nikt więcej nie dopłynie
skończony wpis

przy stole połyskują głodne brzuchy łyżek
gwiazda pulsuje w oddali
pora pomilczeć razem

/ wiersz podchodzi z archiwum Inter- (nr 13/2014)
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi, buty i na zewnątrz
Karolina Grządziel (1983) – Absolwentka Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum UJ w Krakowie. Pisze wiersze, recenzje filmowe i muzyczne oraz artykuły popularnonaukowe. Teksty publikowała w Internecie i prasie literackiej, m.in. w „Odrze”, „Akcencie”, „Pegazie Lubuskim”, czy antologii „Poeci z sieci” (2006).

VII
Vivienne Plumb – Jelenia głowa
Na kartce widnieje plastikowa
głowa jelenia z przodu a na odwrocie
nic, tylko adres.

Próbuję dociec, od kogo jest,
Raz w mieście Króla Dawida, ktoś
śpiewa te słowa z oddali
w telewizji, stała uboga stajenka.
Tylko raz w roku można je usłyszeć.

Świąteczne życzenia czerwonym drukiem na kartce,
nic więcej. Druga nad ranem a ona właśnie skończyła
zmianę i znalazła jelenia
w swojej skrzynce. Dzisiaj było
tłoczno i rozcięła dłoń
rozbitym szkłem, a kiedy próbowała
je pozbierać, Rosa powiedziała:
naucz się używać szufelki i miotły.

Jakiś dupek poprosił o Fantę
i czerwone wino z lodem. Australijczycy,
któż inny. Co za upał,
radosnych cholernych świąt życzę wam.
Opatrzyła dłoń
i wróciła do domu.
Gdzie porodziła swe dziecię.

Kolęda ani ją grzeje ni ziębi
z doświadczenia wie, ze obojętność
ostatecznie zwycięża
bez wysiłku niczym
starannie dobrana broń do walki.

przeł. Danuta Pleticha
*
Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie
Vivienne Plumb (ur. 1955) – pisarka i aktorka nowozelandzka. Wydała sześć tomików wierszy: Salamanca (1998), Avalanche (2000), Nefarious (2004), Scarab (2005), From Darkness to Light (2007) i Crumple (2010), dwie powieści: The Diary as a Positive in Female Adult Behaviour (1999) i Secret City (2003), jak również zbiory opowiadań: The Wife who Spoke Japanese in Her Sleep (1993), za który otrzymała nagrodę Huberta Churcha, oraz Glove Box (2014), który stał się podstawą jej doktoratu. W Polsce jej wiersze ukazywały się w „Pograniczach”, we „Frazie” oraz w niskonakładowym arkuszu „Nowa kość” wydanym przez poznańską Kontrabandę.
źródło: Helikopter OPT

niedziela, 22 grudnia 2019

Ka.Klakla, Meehan, Jagiełło, Pepelnik, Seel, Wöhrmann, Zrajkowska-Bujak

I
Ka.Klakla – boże narodzenie
dzisiaj jezusa zabiłaby skarbówka
bo podzielił i rozdał chleb bez vatu

zaczęłoby się w szkole
długie włosy
brak komórki dyskusje wagary
potem
coraz gorzej
odwróciłyby się od niego kobiety
które chciałyby być kimś więcej
ludźmi
przede wszystkim
mierziłby prawdziwych facetów kiepskim wizerunkiem
brakiem pawiego ogona substytutów męskości
aseksem miłości
dobrze że zniesiono obowiązkowy pobór
chociaż najciężej byłoby mu jednak
w katolickim kraju gdy
nieochrzczony
chciałby purpuratów pouczać
wyganiać biznes ze świątyni
ślub i pogrzeb dawałby bezwarunkowo
sekciarz albo heretyk nawiedzony grzesznik
a co by było
gdyby tym razem urodził się kobietą
zgwałcony
w wieku dziewięciu lat zmarłby
przy porodzie krwotok pęknięta macica
lub tylko ból nie do zniesienia śmiertelny
wstyd by nawet było
krzyżować
*
Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i zbliżenie
Autorka o sobie:
Miasto urodzenia przypadkowe - Kraków. A mogła być Szwecja, Afganistan albo inne szczęśliwe lub przeklęte miejsce. Nawet stajenka.
Studia magisterskie i doktoranckie na Wydziale Architektury PK w celu zdobycia zawodu, którego nie wykonuję. Studia pedagogiczne nauczyciel przedmiotów technicznych rysunku, plastyki, fotografii, w szkołach ponadpodstawowych - tych zawodów też nie wykonuję. Obecnie uczestniczę w SLA UJ, o przydatności nabywanych tam umiejętności nie mogę jeszcze nic powiedzieć.
Uprawiam ekoprojektowanie ciasnych wnętrz, samorosnących ogrodów dla leniwych, malarstwo nałogowe, rysunek sporadyczny, linoryt okazjonalny, projektowanie graficzne, fotografię jako ekspresję emocji i pisanie jako sposób myślenia i opowiadania.
Interesuje mnie sztuka, która zajmuje się nie samym pięknem, lecz tym, co znajduje się pod jego podszewką. A to najczęściej jest przemoc - jawna i ukryta, w dobrej i złej wierze, bezpośrednia i zadawana różnymi narzędziami - czynem, pieniądzem, strojem, rytuałem, a także słowem i opisem rzeczywistości. Ważni są Ci, którzy są słabsi, odrzuceni i wykorzystywani; to, co jest marginesem, odpadem i śmieciem. I wszystko to, co zalega na pograniczach.
Co do info o mnie:
Posługuję się wyłącznie skróconą wersją imienia i nazwiskiem. Czasem pseudonimem. Lubię korzystać z niejednoznaczności rodzajowej czasu teraźniejszego, stąd taka a nie inna forma notki.

II
Paula Meehan – Dziewica
Spójrzmy więc wstecz:
jakiś szczególny księżyc zaplątał się w wierzbach,
a ja zasnęłam głęboko we własnym ciele,
obok notatnik, w nim dziewczęce wiersze
i tyle stron jeszcze do wypełnienia,
i niech będzie róża, i pamięć jej ciernia
i blizna niech będzie na moim udzie, które rozciął cierń
wcześniej tego dnia w zapuszczonym ogrodzie,
kiedy on przyszedł do mnie po raz pierwszy
i uniósł mi spódniczkę,
i poszliśmy na dno, na ziemię.
I pokój niech będzie ze mną,
bo pokoju nie miałam.
Ani wówczas, ani kiedy mijały miesiące.
z tomu „Dharmakaya”, 2000
tłum. Jerzy Jarniewicz
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, niebo, na zewnątrz, zbliżenie i przyroda
Paula Meehan (ur. 1955 w Dublinie), poetka oraz dramaturg radiowy i teatralny, zajmuje się także tańcem ulicznym, tańcem współczenym, performance`em i sztukami plastycznymi. Nauki pobierała w m.in. w klasztorze św. Michała w Finglas, z którego została wydalona za zorganizowanie buntu. jej wiersze, wykorzystują mowę potoczną i anegdotę, sa naznaczone feministyczną świadomością, zdystansowaniem i ironią, obracają się w kręgu prywatności, sięgają do historii rodzinnej, otwierają się również krytycznie na obszar publiczny: polityki, religii, historii.
Jerzy Jarniewicz (ur. 1958 ]) – polski filolog angielski, profesor nauk humanistycznych (2015), poeta, krytyk literacki i tłumacz (głównie literatury anglojęzycznej).

III
Joanna Jagiełło – Na granicy
uformowała kulę
zaokrągliła troskliwie
głaszcze suchymi palcami
tu brakuje nawet pasty do zębów
nie mówiąc o oliwce
wypuszcza ją w niebo
drobiny światła odbijają się
w ostrych kątach poczekalni
i błaga wznosząc do góry ręce
może jeśli nie przyjmiecie mnie
to choćby ten brzuch?
patrzcie jaki piękny i jasny!
jest posłuszny, mało wymaga
mówi każdym językiem
nie nosi karabinu ani bomb
ale dziś nie wigilia
gwiazda betlejemska
spada w mrok
*
Joanna Jagiełło (ur. 1974). Ukończyła wydział anglistyki na UW. Pracowała jako dziennikarka i nauczycielka, oraz redaktorka podręczników do języka angielskiego. Z pasji: pisarka, poetka, malarka i pieśniarka. Jest autorką powieści dla młodzieży: Kawa z kardamonem (2011), Czekolada z chili (2013) Tiramisu z truskawkami (2016), Zielone martensy (2016), Jak ziarnka piasku (2018), Mleko z miodem (2019), Tylko gdy pada deszcz (2019), książek dla młodszych dzieci: Pamiętnik Czachy (2014), Oko w oko z diplodokiem (2013), Babula Babalunga (2015) i Czacha się buntuje (2018); powieści dla dorosłych Hotel dla twoich rzeczy (2014) oraz Taki wstyd (2016) a także tomików poetyckich: Moje pierwsze donikąd (1997), Ślady (2013) i Perspektywa powietrzna (2017). Jest też współautorką dwóch książek o tematyce piłkarskiej: Bramkarze i Napastnicy (2017). Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jej obrazy brały udział w wystawach zbiorowych i indywidualnych. Gra na gitarze i śpiewa właściwie od zawsze, od kilku lat komponuje muzykę do własnych tekstów. W 2017 roku wydała płytę Skrzypek bez dachu.

IV
Ana Pepelnik – dla ciebie Tomažu za przeszłość
zamknęłam krasnoludka do słoika.
Czerwony kapturek ma.
Taki dzień był. Świat został przykryty śniegiem
został bez słów
i coś zupełniezupełnie wewnątrz zabolało mnie.
Kto teraz powie Metce
Metko nie bądź smutna.
Kiedy spotykaliśmy się
zawsze świeciło słońce.
Zamówiłeś je
umówiłeś się z nim. Nie wiem. Promieniałeś
otaczałeś nas. A sam mówiłeś
że my otaczamy ciebie. Grunt że jesteśmy
otoczeni.
I wierzyłam. Chociaż ciut
ciut trochę. A teraz idę zobaczyć
krasnoludka. Wśród bluszczu skacze.
Kos. Tam już od pierwszego dnia.
Tańcz tańcz. Jak zatańczysz?
Jeszcze raz. W tym wierszu.
A ty? Gdzie jesteś byś mi powiedział że to
co robię jest dobre. Że to co daję
jest piękne miękkie przyjemne. Że jest to
czym jestem do przyjęcia
i że się znajdzie miejsce
również dla mnie. Zatrzymać się w tej chwili
postawić kropkę. Przykryć jedno dziecko
i jeszcze jedno. I Primoža.
Popatrzeć jutro
na krasnoludka dla ciebie i na krasnoludka Davida.
Uśmiechnąć się wtedy gdy tak bardzo
bardzo boli że w ogóle nie ma łez.
Wszyscy kochamy morze.
Jonasz Robi ryba groszek.
Dzieci ptaki krasnoludki wiatr
śnieg. Tego ma być
koniec. Jak ma być koniec tam
gdzie powinna być kropka
ale jej nie będzie. Tylko jeszcze w górę. Patrzę.
W niebo
Przełożyła Katarina Šalamun Biedrzycka
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz i zbliżenie
Źródło: Magazyn Wizje
Ana Pepelnik (ur. 1979) – poetka i tłumaczka słoweńska, z mężem poetą Primožem Čučnikiem i dwójką dzieci mieszkająca w Lublanie. Od debiutu w roku 2007 wydała 4 tomiki poetyckie i antologię cytatów z pokrewnych poetów Pod wrażeniem. Z ostatniego tomiku (Techno, 2017) to tu wydrukowane trzy ostatnie przekłady (w Dla ciebie Tomažu chodzi o Tomaža Šalamuna, Jonasz Robi ryba groszek to słowa z jego wierszy). Po polsku jest obecna w antologii Szesnaście słoweńskich poetek, Ljubljana 2011, po angielsku i niemiecku w Versopolis Poetry i Lirykline.org. oraz innych tłumaczeniach (np. w In unfriendly weather: four Slovenian poets, Ljubljana 2011).
Katarina Šalamun Biedrzycka – słowenistka, autorka książek historyczno-literackich, tłumaczka literatury słoweńskiej na polski i polskiej na słoweński. Tłumaczyła m.in. twórczość Tomaža Šalamuna, Aleša Debeljaka, Gregora Strnišy, Primoža Čučnika i Milana Jesiha. Po słoweńsku w jej przekładzie ukazały się utwory m.in. Witolda Gombrowicza, Brunona Schulza, Czesława Miłosza, Stanisława Wyspiańskiego i Jana Kochanowskiego. Ostatnio wydała: Dotik duha. Antologija poljske poezije 20. stoletja. Ljubljana 2009, Meta Kušar, Lublana, Mikołów 2013, i wybór rozpraw Med Slovenijo in Poljsko, Ljubljana 2014. W roku 2015 ukazał się też tomik przekładów (we współautorstwie z Miłoszem Biedrzyckim) wierszy Uroša Zupana (Niespieszna żegluga), laureata nagrody Szymborskiej. Następne tytuły to: Dve poljski pesnici – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska in Justyna Radczyńska, 2016 i wybór rozpraw i artykułów Wśród słoweńskich i polskich autorów, Kraków 2018.

V
Daniela Seel
***
Gdybym miała tę pomarańczę, chciałabym się nią dzielić
z innymi, z jeźdźcami otchłani piekielnych, chciałabym
oddzielić zaniedbania, ten krąg legend, od tego,
co wiecznie niegotowe, w chłodzie i ślepnąc
od rutyny, gdybym miała tę drugą, godziny
długie wiszącą na wietrze, ze wstydu musiałabym zdzierać
z niej pierścień, ranek nie nadszedłby wtedy ani łowy z sokołem,
o, nędzne skąpstwo – gdzie ta pomarańcza jest teraz?
Przełożył Tomasz Ososiński
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i zbliżenie
Daniela Seel, urodziła się w 1974 roku w Frankfurcie nad Menem. Jest poetką, tłumaczką i wydawczynią, mieszka w Berlinie.
W 2003 roku założyła wydawnictwo kookbooks – Labor für Poesie als Lebensform, razem z Andreasem Töpferem, autorem książek artystycznych i ilustratorem. Publikowała w czasopismach, magazynach, antologiach, internecie. Ma na swoim koncie liczne międzynarodowe kooperacje i występy, m.in. z wokalistką Planningtorock, choreografem Davidem Bloomem, poetami Rickiem Reutherem, Robertem Striplingiem i SJ Fowlerem. W kookbooks ukazały się jej tomiki poezji ich kann diese stelle nicht wiederfinden (2011) i was weißt du schon von prärie (2015). Daniela Seel jest m.in. laureatką nagród Friedrich-Hölderlin-Förderpreis, Ernst-Meister-Förderpreis, Kunstpreis Literatur von Lotto Brandenburg. Jej wiersze były tłumaczone na polski, angielski, czeski, francuski, norweski, włoski, holenderski, hiszpański, szwedzki, serbski i chorwacki.
Tomasz Ososiński (ur. 1975 w Stargardzie Szczecińskim) – polski poeta, germanista, filolog klasyczny, tłumacz z łaciny i niemieckiego, wydawca, adiunkt w Zakładzie Starych Druków Biblioteki Narodowej, redaktor „Zeszytów Poetyckich”.
*
Wiersz oraz biogram autorki pochodzi ze strony "Wiersze w mieście": http://2018.wierszewmiescie.eu/archiwum-2017/niemcy

VI
Bettina Wöhrmann ‒ Kartografia
Opuszek palca odtwarza
na zaparowanym oknie
ślad świateł –
daremnie: nic
nie chce już ułożyć się w znak
Rzeczywistość będzie gdzie
indziej odmierzana:
w chłodzie poduszki rankiem w dźwięku
ostrożnych kroków podczas Benedictus w szronie
który oflagowuje oddech w gorącym tchnieniu
wulkanów na Maui w zimnym popiele
w piecu w parze z filiżanki islandzkich
gejzerów które rozrywają ziemię aż do dna
wzdłuż bruzdy pola która zatrzymuje się na horyzoncie z chmurą
która ciągnie się dalej na szorstkiej korze starych drzew
na gładkiej skórce śliwek w cieniu na skórze
w słońcu w oku które razi aż do oślepnięcia
w ciemności polarnej nocy nad magadańskimi
kwitnącymi różami w wiecznym lodzie – na końcu
stoimy niemi w bieli nie podzielonego światła
przełożył Marek Śnieciński
*
Obraz może zawierać: 1 osoba, noc, dziecko i zbliżenie
Bettina Wöhrmann (Eberspächer), (1957) – poetka i tłumaczka, literatury polskiej, rosyjskiej i bośniackiej. Na swoim koncie ma kilka książek, m.in. "Weiss/Biel" (Warszawa 2014, przekład Marek Śnieciński) oraz kilkanaście przekładów. Uczestniczka niemiecko-polskiego programu Poetendampfer (Parowiec Poetycki). Mieszka i pracuje w Heidelbergu.
Marek Śnieciński – (1958) roku, poeta, eseista, tłumacz, krytyk sztuki, adiunkt w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, stypendysta w Literarischen Colloquium Berlin. W ostatnich latach opublikował: „Coitus sacralis” (2000), „Jak cię milczeć” (2004), „Andere Obsessionen” (2008).

VII
Renata Zrajkowska-Bujak
* * *
mama dzwoniła po każdym grzmocie
odbierałam z nowym błyskiem
burza w grudniu
nie wróży niczego
przerwała pytaniem
czy wszystko w porządku
tak więc przycupnęłam na parapecie
nie. nie umyję okien przed świętami
i z rozmysłem przyczernię pierniki
a teraz czekam
aż spadnie
może gwiazda spadnie
wiem. wiem że nie sierpień
ale może. w końcu
grudnie są nieobliczalne
sama mówiłaś przed chwilą
że takiej burzy to jeszcze nigdy
wiem że się martwisz
ale pocupię. jeszcze
pogłaskałam policzkiem
słuchawkę
*
Obraz może zawierać: 1 osoba
Renata Zrajkowska-Bujak (1972) ‒ poetka.
źródło: poezja.exe.pl

niedziela, 15 grudnia 2019

Noailles, Keff, Waszkiewicz, Chyła, Kegljen

I
Anna de Noailles – Zima

Oto zima bez zapachu i pieśni,
Na łące pozostały zieleni pędy,
Powyginane w swej części
I śnieg iskrzący się i twardy.

I jeszcze jakieś karłowate kępy,
W żółtych kruchych liściach,
Szarpane przez wiatr ostry i chciwy,
Jak kozy wspinające się po stokach.

- I drzewa subtelnie wyciszone,
Które cały leżący śnieg izolują,
Oddzielone wzajemnie od siebie
Swe sekrety w zaufaniu przekazują...

Drzewa liściaste podczas letniej aury,
W cieple swego listowia kosmatego,
Wielu przyjemności doświadczały
I krzyku dudka rozśpiewanego. 

Wy, którzy w słodkim sezonie
Wdychacie zapachy gumy,
Trzęsiecie się na horyzoncie
W gestach znanych dla mężczyzny.

Osłabieni jesteście, nadzy jesteście,
Nic nie chroni was w powietrzu,
A wasze serca delikatne i ogołocone
Rozpaczają tylko na śniegu.

- Dumni bracia, oto przed wami
Jodła, gdzie świeci słońce. 
Huśta łuszczącymi się owocami
I pokazuje swe igły lśniące...

z tomu „Le Cœur innombrable”, 1901

Przełożył Ryszard Mierzejewski

*
Anna de Noailles (1876–1933) – francuska poetka i pisarka pochodzenia rumuńskiego. Pochodziła z książęcego rodu rumuńskich bojarów Bibescu i Craioveşti jako córka księcia Grigore Bibescu-Basaraba i greckiej pianistki Raluki Moussouros. Urodzona Paryżu, starannie wykształcona, piękna i niezależna była na przełomie XIX i XX wieku osobą znaną, aktywną i podziwianą na paryskich salonach. Pisała poezję i prozę, zajmowała się krytyką literacką i publicystyką, brała udział w animacji życia kulturalnego we Francji. Wydała kilkanaście zbiorów poezji.

Ryszard Mierzejewski (ur. 1954) – absolwent kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, doktor nauk humanistycznych, instruktor sportu i edukator zarządzania oświatą. Debiutował tomem poezji „Zraniony różą” (2013). Potem wydał zbiory wierszy: „Mój świat” (2014), „Kiedy mówimy kocham” (2015) i „W czterech porach roku" (2015), "Okaleczony świat" (2016). Tłumaczy poezję z angielskiego, francuskiego, szwedzkiego i rosyjskiego. Jest redaktorem i wydawcą serii wydawniczej Biblioteka Przekładów Poetyckich.

II
Bożena Keff – Śni mi się, że trzymam

Śni mi się, że trzymam - stojąc na jakimś dworcu -
trzymam coś niedużego, jakby dziecko, może kilkuletnie,
ale to nie jest dziecko tylko kosmaty jakiś strzęp wrzeszczący,
wije się szarpie, kłaki poplamione krwią,
muszę to trzymać, chronić przed upadkiem, czemu muszę nie wiem,
to się stało jakoś z zaskoczenia; trochę mi niedobrze
i trochę mi żal. Tu jakby rana, przy niej krew na kłakach,
śmierdzi spalenizną, pręży się szarpie; ledwo to mogę utrzymać,
wrzeszczy ciągle, nie wiem kiedy nabiera powietrza,
ten wrzask mnie ogłusza oślepia. Skupiona i oszalała staram się nie puścić,
o co chodzi, nie wiem, o coś co się stało;
myślałam, że trzymam na chwilę
lecz już widzę, że nikt tego ode mnie nie weźmie,
pociągi odjeżdżają i ludzie przechodzą

a ja stoję na co czekam nie wiem.

*
Bożena Umińska-Keff – poetka, eseistka. Badaczka literatury w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emanuela Ringelbluma. Wykładowczyni filozofii i etyki. Krytyczka filmowa, tłumaczka, publicystka, działaczka społeczna.

III
Paulina Waszkiewicz - Fotografia z miejsca gdzie dziewczynki zawsze chodzą ubrane na biało

małe dziewczynki ubrane na biało co niedzielę stoją w pierwszych rzędach. 
za sobą mając jedynie świat i butelkę, którą ojciec zazwyczaj otwiera 
po obiedzie. stopy w za dużych marzeniach. w
za dużych stanikach poupychane dziecięce uśmiechy. 

za plecami pas, który ma bronić, lecz tylko rozwarstwia.  
nie ma miejsca na chichot i płacz podczas modlitwy, która
powinna zanieść od razu do nieba. 

małe dziewczynki w przykrótkich spódniczkach chodzą po mieście i 
siadają przy pierwszej lepszej latarni - szukając boga można natknąć się 
na niego w najmniej oczekiwanym momencie. w najciemniejszym 
zakamarku (matka powie, że duszy). bo

w miejscu, gdzie mali chłopcy mogą na serio,
małe dziewczynki zawsze chodzą ubrane na biało. 

*
Paulina Waszkiewicz – urodzona 9 grudnia 1996 r. w Stargardzie. Obecnie studentka prawa. Wydała dwa tomiki poetyckie. Po kilku latach ciszy stara się wrócić „na salony”.

IV
Karolina Chyła – po listopadzie

po listopadzie który nie wiem nawet
dlaczego cenię i w którego mdlącym
żeliwnym zimnie dojrzewają więzy
przywlókł się miesiąc ostatni; dla wielu
jednorodzinny ucieszny i trwały
dla mnie natomiast będący jedynie 
workiem po dawnym wytrząśniętym kocie.
zima już zdrowsza i niebawem wstanie
zima to pewne – we wsi której nazwa 
brzmiała Nassadel a teraz już nie brzmi
słychać pociągi – te co przebiegają
przez miasto Pitschen i ja siedząc w oknie
z mroźną firanką i wiatrem zaschniętym
w szorstkiej donicy słucham ich uważnie.
prócz obecności – w pokoju są krzesła
wystygły grzejnik i termofor szafy
u nóg stolika; ja zacieram ręce
poprawiam kołdrę i myślę jak bardzo
ciepło jest w domu który zbudowali
Oni lat czterdzieści a który
mógłby być moją matką; słyszę chrobot
w ścianach i myślę że od Tamtych co je
stawiali wieści niewiele; zostało
tu po nich kilka skorup flaszek no i
krzyże; a z rzeczy wartych wzmianki nieco
progów drzwi cegieł ram okiennych; ale
za to centralne to już nasza rzecz.

wiersz pochodzi z Antologii „Węzły, sukienki, żagle. Nowa poezja, ojczyzna i dziewczyna”, Kutno 2013

*
Karolina Chyła (1996) – poetka. Autorka tomu „Debiut przed debiutem” (2011).

V
Kristina Kegljen - Poczerniliśmy śnieg, a on nadal się bieli

Wszyscy źli chłopcy ukradli atrament z biura adwokata
Mazali nim po rysach po twarzach 
Bejbe, jak ma na imię twoje ego alter?
Patrz, jak z lekkością pęka śnieżna skorupa
Bije od niej jakaś turbofolkowa jasność
Jakiś smród dymu z wędzarni
Jakąś zadymioną opłucną

Czyż to nie kurwy ponoszą winę za lokalne ulewy
I niepłodną ziemię
I usunięte dzieci
I spadek PKB?

Rozwierasz się jak pawi ogon
Tylko że
Jesteś przezroczysty i bezbarwny
Cuchniesz wilgocią
Leżysz nagi bosy zadźgany na śniegu
Puszczasz wszędzie wokół siebie czerwoną kałużę 
To menstruacja, co?

Osobniki twego pokroju nie zdychają z lekkością
Z lekkością, z którą bieli się śnieg
Lekkością, z którą ty go czerwienisz

Mamo, poczerniliśmy śnieg, a on się nadal bieli

Przełożył Łukasz Szopa

*
Kristina Kegljen urodzona w 1987 roku w Slavonskim Brodzie. W trzeciej klasie gimnazjum zdobywczyni pierwszej nagrody na festiwalu „Goranovo Proljeće” w kategorii szkół średnich. W tymże 2005 roku otrzymuje roczne stypendium na kanadyjski collage Lester B. Pearson. W 2007 roku ukazuje się jej pierwszy tomik poezji p.t. Capricorn. W 2007 r. laureatka konkursów pism „Algoritam” oraz „Vijenac”. W 2009 r. ukazuje się jej drugi zbiór poezji p.t. Ne poklanjaj srce divljim stvorovima („Nie ofiaruj serca dzikim rzeczom”). Tego też roku otrzymuje nagrodę Rektora za wspomniany zbiór wierszy.

Łukasz Szopa ur. 1973 w Tychach. Mieszka w Berlinie i Włosieniu. Poeta, prozaik i tłumacz pomiędzy polskim, niemieckim, i jugosłowiańskim. W latach 1997-1999 w Bośni-Hercegownie, gdzie założył min. pismo literackie „Album” (Sarajewo) oraz współinicjator pisma literackiego „Kolaps” (Mostar). Publikował w Polsce, Austrii, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Danii, Serbii i Czarnogórze, oraz w antologiach liryki (Polska, Austria). Opublikował zbióry poezji „Roadmovie” (Kartki, Białystok 2000) oraz wspólnie z Mehmedem Begićem „Film” (Alternativni Institut, Mostar, 2001).

źródło: Kwartalnik Pobocza

Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!

 Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...