zakładając że słuszne są dane
mówiące o dwustu tysiącach aborcji rocznie
naprawdę miałam farta
od czasów "Z archiwum X"
nic nie przeraża mnie bardziej niż opowieści
o bardzo zmęczonych mamusiach
(w wyniku zmęczenia swoich mamuś niektórym nie udaje się
dożyć trzeciego roku życia)
ostatnio widziałam w telewizji mamusię znudzoną
która przyznaje że adoptowała
"bo mi nudno było"
o mamach koleżanek dowiedziałam się
że lepiej jest zmarznąć niż nie poderwać faceta
że gdy mamie pies zdechnie
to nawet nie trzeba wracać na noc do domu
i że należy pytać o pozwolenie by zjeść
bigos z lodówki
moja mama nie lubi artystów
i nie rozumie idei zastosowania słowa "chuj"
w poezji współczesnej
wolałaby uniknąć
braku wyższego wykształcenia u potencjalnego zięcia
ale
która inna matka potrafiłaby o 1.00 w nocy
pojechać na dworzec po nowego chłopaka córki
przynieść mu koc do jej pokoju
i następnego dnia
o nic nie pytać
*
Anna Dwojnych - doktorantka w Zakładzie Badań Kultury Instytutu Socjologii UMK. Badaczka polskich seriali, twórczości Larsa von Triera i estetyzacji ciała. Poetka, laureatka kilkunastu konkursów poetyckich. Współredaktorka magazynu „Inter-.Literatura-Krytyka-Kultura”. Publikowała na łamach m.in. „Odry”, „Lampy”, „Cegły”, „Wyspy”, „Blizy”, „Fabulariów”. Jej wiersze ukazały się w antologii „Młody Toruń poetycki”. W 2011 wydała debiutancki tomik „gadu gadu
więcej - http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=427
poniedziałek, 10 października 2016
niedziela, 9 października 2016
Sharon Olds – Poronienie
Byłam w pierwszym miesiącu ciąży,
gdy wielkie skrzepy krwi pojawiły się
w bladej zieleni rozkołysanej wody
toalety, ciemno-ceglaste, niemal czarne
w półprzeźroczystej solance, jak wynurzające się
formy życia, meduza o wyraźnym
kształcie grzyba.
To była jedna jedyna chwila, kiedy to dziecko
pokazało się: opadający wolno,
surowy sznycel. Miesiąc później począł się nasz syn
i nigdy już nie wróciłam do opłakiwania tego,
które zaledwie dotarło na próg, z wiadomością,
że ty i ja mogliśmy coś sfuszerować. Zawinięte
w całości w purpurę, odpływało niby posłaniec
skazany na śmierć za przyniesienie złych wieści.
[z tomu “The Dead and the living” ,1984]
Przeł. Jakub Winiarski
*

Sharon Olds – urodzona 19 listopada 1942 roku w San Francisko amerykańska poetka, laureatka Pulizera i brytyjskiej Nagrody Literackiej Eliota. Obecnie mieszka w Nowym Jorku, gdzie uczy na uniwersytecie kreatywnego pisania.
Od tłumacza: „Ta poezja jest zmysłowa, brutalnie szczera, wspaniale autobiograficzna, a jednak odbijająca, zdaje się, więcej niż jedno poszczególne istnienie. Dotykająca każdego, kto się z nią zetknie.”
Jakub Winiarski – pisarz http://www.literaturajestsexy.pl/
gdy wielkie skrzepy krwi pojawiły się
w bladej zieleni rozkołysanej wody
toalety, ciemno-ceglaste, niemal czarne
w półprzeźroczystej solance, jak wynurzające się
formy życia, meduza o wyraźnym
kształcie grzyba.
To była jedna jedyna chwila, kiedy to dziecko
pokazało się: opadający wolno,
surowy sznycel. Miesiąc później począł się nasz syn
i nigdy już nie wróciłam do opłakiwania tego,
które zaledwie dotarło na próg, z wiadomością,
że ty i ja mogliśmy coś sfuszerować. Zawinięte
w całości w purpurę, odpływało niby posłaniec
skazany na śmierć za przyniesienie złych wieści.
[z tomu “The Dead and the living” ,1984]
Przeł. Jakub Winiarski
*
Sharon Olds – urodzona 19 listopada 1942 roku w San Francisko amerykańska poetka, laureatka Pulizera i brytyjskiej Nagrody Literackiej Eliota. Obecnie mieszka w Nowym Jorku, gdzie uczy na uniwersytecie kreatywnego pisania.
Od tłumacza: „Ta poezja jest zmysłowa, brutalnie szczera, wspaniale autobiograficzna, a jednak odbijająca, zdaje się, więcej niż jedno poszczególne istnienie. Dotykająca każdego, kto się z nią zetknie.”
Jakub Winiarski – pisarz http://www.literaturajestsexy.pl/
sobota, 8 października 2016
Anna Janko - Nie
Morza w których się nie kąpałam
Podróże których nie odbyłam
Sny których nie śniłam
Ogrody w których nie leżałam
patrząc w szczyt nieba którego nie widziałam
Oczy kochanka w których nie tonęłam
Słowa pełne czułości których nie mówiłam
Drżenie którym nie drżałam
Strach który nie chwytał mnie za gardło
Pożegnanie które nie rozdarło mnie na dwoje
Rozpacz która mnie nie zabiła
Przekleństwa których nie rzucałam
na świat który nie istniał
Szaleństwo ale nie oszalałam
Niewiara która mnie nie zwiodła
gdy tak szłam i szłam
w głuchej ciszy która była i była
wiersz pochodzi z tomiku "Wiersze z cieniem".
*
Anna Janko - poetka, pisarka, felietonistka, krytyk literacki. Autorka ośmiu tomików, pięciu książek oraz dramatów. Wielokrotnie nagradzana i nominowana do nagród literackich. W 2016 otrzymała Nagrodę Literacką m.st. Warszawy oraz Nagrodę Literacką dla Autorki Gryfia za książkę "Mała zagłada".

Fot. autor nieznany.
Podróże których nie odbyłam
Sny których nie śniłam
Ogrody w których nie leżałam
patrząc w szczyt nieba którego nie widziałam
Oczy kochanka w których nie tonęłam
Słowa pełne czułości których nie mówiłam
Drżenie którym nie drżałam
Strach który nie chwytał mnie za gardło
Pożegnanie które nie rozdarło mnie na dwoje
Rozpacz która mnie nie zabiła
Przekleństwa których nie rzucałam
na świat który nie istniał
Szaleństwo ale nie oszalałam
Niewiara która mnie nie zwiodła
gdy tak szłam i szłam
w głuchej ciszy która była i była
wiersz pochodzi z tomiku "Wiersze z cieniem".
*
Anna Janko - poetka, pisarka, felietonistka, krytyk literacki. Autorka ośmiu tomików, pięciu książek oraz dramatów. Wielokrotnie nagradzana i nominowana do nagród literackich. W 2016 otrzymała Nagrodę Literacką m.st. Warszawy oraz Nagrodę Literacką dla Autorki Gryfia za książkę "Mała zagłada".
Fot. autor nieznany.
piątek, 7 października 2016
Linda Pastan - Cynober
Pierre Bonnard miał w zwyczaju
wchodzić do muzeum z tubką farby
w kieszeni i sobolowym pędzelkiem.
Potem, naruszając świętość
jednego ze swoich płócien,
dodawał smużkę cynobru
do nabłonka kwiatu.
Tak właśnie zatrzymałam cię
dzisiaj rano we drzwiach
i śliniąc mój wskazujący palec, usunęłam
niewidzialny okruszek z twoich cynobrowych ust.
Tak jakbym w rytualnej chwili wyjścia
musiała dowieść, że ciągle należysz do mnie.
Tak jakby poprawka była
najczystszą formą miłości.
Tłum. Janusz Solarz
***

Linda Pastan - ur w 1032 roku, amerykańska poetka żydowskiego pochodzenia, wydała siedemnaście książek poetyckich, laureatka wielu prestiżowych nagród - w 2003 roku zdobyła nagrodę Ruth Lilly Poetry Prize za całokształt twórczości. Ma trójkę dzieci i siedmioro wnuków.
Photo by Oliver Pastan
wchodzić do muzeum z tubką farby
w kieszeni i sobolowym pędzelkiem.
Potem, naruszając świętość
jednego ze swoich płócien,
dodawał smużkę cynobru
do nabłonka kwiatu.
Tak właśnie zatrzymałam cię
dzisiaj rano we drzwiach
i śliniąc mój wskazujący palec, usunęłam
niewidzialny okruszek z twoich cynobrowych ust.
Tak jakbym w rytualnej chwili wyjścia
musiała dowieść, że ciągle należysz do mnie.
Tak jakby poprawka była
najczystszą formą miłości.
Tłum. Janusz Solarz
***
Linda Pastan - ur w 1032 roku, amerykańska poetka żydowskiego pochodzenia, wydała siedemnaście książek poetyckich, laureatka wielu prestiżowych nagród - w 2003 roku zdobyła nagrodę Ruth Lilly Poetry Prize za całokształt twórczości. Ma trójkę dzieci i siedmioro wnuków.
Photo by Oliver Pastan
czwartek, 6 października 2016
Elżbieta Lipińska - O obrotach
Samolot w słońcu zostawia po sobie ślad, ścieżkę, która coś nam wskazuje.
Parę drzew wskazuje ten sam kierunek. Intencje wydają się podejrzane.
Polizanie błyszczącego liścia grozi śmiercią. W jaskrawości coraz częściej
myślimy o ostrożnym świetle jesieni.
Wracamy na ziemię. Na ścianach dają po oczach graffiti,
seks księżniczki z odległych galaktyk przytulają się do androgynicznych androidów
albo rozdętych bicepsów. Psychodeliczne błyskawice burzą, a może budują, atmosferę.
W kącie lekko zatarte graffiti ostrzega: na wszystko przyjdzie czas, a wtedy będzie las.
II.
A tymczasem ostrz, kobieto, ostrz.
Wszystko, nawet tępe ołówki.
Ostrz, kobieto, ostrz,
przyprawy są remedium na nudę.
Ostrz, kobieto, ostrz.
Nakłuj blade, zarumień je krwią.
Ostrz, kobieto, ostrz,
Wykręcaj się siostro ostro.
*
Elżbieta Lipińska - poetka, prawnik. Wydała cztery książki poetyckie. Laureatka kilku konkursów poetyckich, w tym Tyskiej Zimy Poetyckiej. Wiersze Elżbiety Lipińskiej zamieszczone zostały w antologii „Wschód-Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy” (2014) i „Przewodnik po zaminowanym terenie” (2016). Wiersze w tłumaczeniu znalazły się w „Anthologii#2” wydanej przez Oficynę Off_press w Londynie.

Strona autorki: www.elkaone.lipinscy.net.
Parę drzew wskazuje ten sam kierunek. Intencje wydają się podejrzane.
Polizanie błyszczącego liścia grozi śmiercią. W jaskrawości coraz częściej
myślimy o ostrożnym świetle jesieni.
Wracamy na ziemię. Na ścianach dają po oczach graffiti,
seks księżniczki z odległych galaktyk przytulają się do androgynicznych androidów
albo rozdętych bicepsów. Psychodeliczne błyskawice burzą, a może budują, atmosferę.
W kącie lekko zatarte graffiti ostrzega: na wszystko przyjdzie czas, a wtedy będzie las.
II.
A tymczasem ostrz, kobieto, ostrz.
Wszystko, nawet tępe ołówki.
Ostrz, kobieto, ostrz,
przyprawy są remedium na nudę.
Ostrz, kobieto, ostrz.
Nakłuj blade, zarumień je krwią.
Ostrz, kobieto, ostrz,
Wykręcaj się siostro ostro.
*
Elżbieta Lipińska - poetka, prawnik. Wydała cztery książki poetyckie. Laureatka kilku konkursów poetyckich, w tym Tyskiej Zimy Poetyckiej. Wiersze Elżbiety Lipińskiej zamieszczone zostały w antologii „Wschód-Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy” (2014) i „Przewodnik po zaminowanym terenie” (2016). Wiersze w tłumaczeniu znalazły się w „Anthologii#2” wydanej przez Oficynę Off_press w Londynie.
Strona autorki: www.elkaone.lipinscy.net.
środa, 5 października 2016
Maya Angelou - Pobudka w Nowym Jorku
Zasłony walczą i wygrywają
z wiatrem,
dzieci śpią,
wymieniając sny z
serafinami. Miasto
wlecze się ku przebudzeniu
na paskach metra; a
ja, budzik, rozbudzona niczym
wieści o wojnie,
leżę przeciągając się w świt,
niepytana i niezauważona.
Przeł. Anna Blasiak
*
Maya Angelou (1928-2014), poetka, pisarka, historyczka, autorka piosenek, dramatów i scenariuszy, a także tancerka, piosenkarka, pierwsza czarnoskóra reżyser filmowa w Hollywood i aktywistka społeczna. Autorka siedmiu książek autobiograficznych oraz dwunastu tomów poezji.

Anna Blasiak -- tłumaczka, poetka http://annablasiak.com/
z wiatrem,
dzieci śpią,
wymieniając sny z
serafinami. Miasto
wlecze się ku przebudzeniu
na paskach metra; a
ja, budzik, rozbudzona niczym
wieści o wojnie,
leżę przeciągając się w świt,
niepytana i niezauważona.
Przeł. Anna Blasiak
*
Maya Angelou (1928-2014), poetka, pisarka, historyczka, autorka piosenek, dramatów i scenariuszy, a także tancerka, piosenkarka, pierwsza czarnoskóra reżyser filmowa w Hollywood i aktywistka społeczna. Autorka siedmiu książek autobiograficznych oraz dwunastu tomów poezji.
Anna Blasiak -- tłumaczka, poetka http://annablasiak.com/
wtorek, 4 października 2016
Genowefa Jakubowska-Fijałkowska - Chciałabym być kobietą
umrzeć na wysokich obcasach mieć piersi pośladki suknie z dekoltem
(te mleczne piersi napęczniałe Rubensa cielesne w różu do zrzygania)
silikon wszędzie botoks i żadnych blizn tylko kamień
marmur żeby był we mnie z Milo żebym ja była tym marmurem
Rodinem bo jednak chciałabym może być mężczyzną
mam te sny samogwałty w których za drzewami czają się ekshibicjoniści
stoją samotni w wykrochmalonych koronkach co śniły się w średniowiecznej nocy
(z utratą cnoty i spalonych włosów łonowych na stosie)
mają tipsy (ci mężczyźni za drzewami) półroczne na paznokciach
ranią siebie w ostatniej chwili
spływa płyn ustrojowy o smaku wilczej jagody
po pniu spływa czasem na liść czarnego bzu kropla krwi
chciałbym być kobietą
urodzić dziecko potem kobietę mężczyznę i londyńskie metro
[Z tomu "Of me a worm and of the worm verses", wiersze przełożył Marek Kazmierski, Off-Press, London 2012, s.56]
*
Genowefa Jakubowska-Fijałkowska – poetka, opublikowała następujące tomy wierszy: "Dożywocie" (1994), "Pan Bóg wyjechał na Florydę" (1997), "Pochylenie (2002), Czuły nóż (2006), "Ostateczny smak truskawek (2009), "Performance" (2011) oraz dwa wybory wierszy. Tłumaczona na języki: czeski, serbski, słoweński, niemiecki, angielski. Mieszka w Mikołowie.
(te mleczne piersi napęczniałe Rubensa cielesne w różu do zrzygania)
silikon wszędzie botoks i żadnych blizn tylko kamień
marmur żeby był we mnie z Milo żebym ja była tym marmurem
Rodinem bo jednak chciałabym może być mężczyzną
mam te sny samogwałty w których za drzewami czają się ekshibicjoniści
stoją samotni w wykrochmalonych koronkach co śniły się w średniowiecznej nocy
(z utratą cnoty i spalonych włosów łonowych na stosie)
mają tipsy (ci mężczyźni za drzewami) półroczne na paznokciach
ranią siebie w ostatniej chwili
spływa płyn ustrojowy o smaku wilczej jagody
po pniu spływa czasem na liść czarnego bzu kropla krwi
chciałbym być kobietą
urodzić dziecko potem kobietę mężczyznę i londyńskie metro
[Z tomu "Of me a worm and of the worm verses", wiersze przełożył Marek Kazmierski, Off-Press, London 2012, s.56]
*
Genowefa Jakubowska-Fijałkowska – poetka, opublikowała następujące tomy wierszy: "Dożywocie" (1994), "Pan Bóg wyjechał na Florydę" (1997), "Pochylenie (2002), Czuły nóż (2006), "Ostateczny smak truskawek (2009), "Performance" (2011) oraz dwa wybory wierszy. Tłumaczona na języki: czeski, serbski, słoweński, niemiecki, angielski. Mieszka w Mikołowie.
poniedziałek, 3 października 2016
Wioletta Grzegorzewska - Czerwone liście derenia
Gdy czerwienieje dereń w moim obcym domu,
myślę o tych kobietach, które wieczorami
bez pozwolenia kleru, państwa i współwinnych
przechodziły przez ciemną bramę do gabinetów
Medyka przy Alei Wolności i modlę się z nimi o hostię
Postinoru, i śnię o Tobie, szesnastoletnia,
która z testem ciążowym chciałaś stać się lżejsza
od powietrza po tym, jak wierząca matka
wyrzuciła Cię z domu, wiedząc, że uwiódł Cię
i zapłodnił pachnący Old Spicem wujek, ksiądz;
i o Tobie Katarzyno znad Wisłoku,
która w czasie wojny błagałaś, by siódmy płód
wsiąkł razem z zakażoną krwią w klepisko stajni,
gdzie kilka tygodni wcześniej powiesił się Twój mąż;
i o Tobie, która po zbiorowym gwałcie umierałaś
w sąsiedniej sali szpitala w Lublińcu,
gdy ja zatruta rtęcią i dłońmi lekarza, wymiotowałam,
tonąc do północy w soli fizjologicznej,
aparatura piszczała jak przejście dla pieszych,
a Twoje wyparte ciało stało się moim ciałem.
*
Wioletta Grzegorzewska (Wioletta Greg) – pisarka, zadeklarowana feministka. Obecnie mieszka w hrabstwie Essex nad Tamizą. Laureatka Złotej Sowy Polonii w Wiedniu, finalistka nagród literackich: Nike, Gdynia oraz międzynarodowej The Griffin Poetry Prize. Jej utwory były przekładane na angielski, hiszpański, niderlandzki, kataloński, francuski i walijski.
myślę o tych kobietach, które wieczorami
bez pozwolenia kleru, państwa i współwinnych
przechodziły przez ciemną bramę do gabinetów
Medyka przy Alei Wolności i modlę się z nimi o hostię
Postinoru, i śnię o Tobie, szesnastoletnia,
która z testem ciążowym chciałaś stać się lżejsza
od powietrza po tym, jak wierząca matka
wyrzuciła Cię z domu, wiedząc, że uwiódł Cię
i zapłodnił pachnący Old Spicem wujek, ksiądz;
i o Tobie Katarzyno znad Wisłoku,
która w czasie wojny błagałaś, by siódmy płód
wsiąkł razem z zakażoną krwią w klepisko stajni,
gdzie kilka tygodni wcześniej powiesił się Twój mąż;
i o Tobie, która po zbiorowym gwałcie umierałaś
w sąsiedniej sali szpitala w Lublińcu,
gdy ja zatruta rtęcią i dłońmi lekarza, wymiotowałam,
tonąc do północy w soli fizjologicznej,
aparatura piszczała jak przejście dla pieszych,
a Twoje wyparte ciało stało się moim ciałem.
*
Wioletta Grzegorzewska (Wioletta Greg) – pisarka, zadeklarowana feministka. Obecnie mieszka w hrabstwie Essex nad Tamizą. Laureatka Złotej Sowy Polonii w Wiedniu, finalistka nagród literackich: Nike, Gdynia oraz międzynarodowej The Griffin Poetry Prize. Jej utwory były przekładane na angielski, hiszpański, niderlandzki, kataloński, francuski i walijski.
niedziela, 2 października 2016
Ewa Frączek - kręgi, kręgosłupy
od kiedy w moich plecach mieszka krzywy
nos starej wiedźmy, jej magiczne
usta szepczące runiczne zaklęcia
jestem królem persji i janem kulczykiem
rdzennym mieszkańcem manhattanu.
tak pewnie myśli natalia
która teraz tu sprząta
mówi o putinie i o butach najki za
sto złotych których na ukrainie
nije kupisz za te pijeniądze.
ja wysupłuję dla niej nieco mniej ale przynajmniej
ze wstydem. prawo moralne we mnie
w moim portfelu osobne –
jak nogi podnoszone nad mopem które
są nagle tak oddzielnie od pleców,
sprawców zdarzenia.
postanawiam że natalia będzie
w moim wierszu pokutą żalem
za grzechy sową minerwy chichotem
historii, ale ona zmienia scenariusz
i mówi patrząc w wilgotną podłogę
że za kanapą leżą moje majtki
i sukienka, całe zakurzone
proszę pani
Ewa Frączek – eseistka, która pisze wiersze i ma problem z określaniem siebie jako „poetka”, z wykształcenia historyk i filozof ze słabością do nauk przyrodniczych.
nos starej wiedźmy, jej magiczne
usta szepczące runiczne zaklęcia
jestem królem persji i janem kulczykiem
rdzennym mieszkańcem manhattanu.
tak pewnie myśli natalia
która teraz tu sprząta
mówi o putinie i o butach najki za
sto złotych których na ukrainie
nije kupisz za te pijeniądze.
ja wysupłuję dla niej nieco mniej ale przynajmniej
ze wstydem. prawo moralne we mnie
w moim portfelu osobne –
jak nogi podnoszone nad mopem które
są nagle tak oddzielnie od pleców,
sprawców zdarzenia.
postanawiam że natalia będzie
w moim wierszu pokutą żalem
za grzechy sową minerwy chichotem
historii, ale ona zmienia scenariusz
i mówi patrząc w wilgotną podłogę
że za kanapą leżą moje majtki
i sukienka, całe zakurzone
proszę pani
Ewa Frączek – eseistka, która pisze wiersze i ma problem z określaniem siebie jako „poetka”, z wykształcenia historyk i filozof ze słabością do nauk przyrodniczych.
sobota, 1 października 2016
Dorothea Tanning - Kobieta machająca do drzew
Nie o to chodzi czy ktoś
to od razu zauważył.
Naszło mnie na podziwianie
drzew w pobliskim parku.
Powiem wam jedno:
one są piękne
i wiedzą o tym.
Są również zmęczone,
przez całe stulecia
utkwione w jednym miejscu—
śliczni paralitycy.
Gdy stoję pod nimi,
one czują moje spojrzenia,
patrzą jak macham moją głupią
ręką, i zazdroszczą mi radości
z bycia ruchomym celem.
Bywalcy ławeczek
zaczynają się przyglądać.
Mówią jeden do drugiego:
“No tak, różnych tu przynosi ...”
Większość z nich siedzi patrząc
na pustkę pod nogami tak jakby
naprawdę nie było na czym oprzeć
wzroku aż do czasu gdy staje
przed nimi kobieta machająca
do rozłożystych konarów
tych starych drzew. Podnieście
głowy, przyjaciele, spójrzcie w górę,
może zobaczycie więcej niż
do tej pory wydawało się realne,
tam wysoko gdzie coś być może
macha w odpowiedzi, by dać jej znak,
że zobaczyła cud.
Tłum. Janusz Solarz
*
Margaret Dorothea Tanning - ur. 1910, amerykańska pisarka i poetka, malarka i rzeźbiarka. Była żoną malarza Maksa Ernsta.

Fot. Dorothea Tanning, 1928 (Photo: dorotheatanning.org)
to od razu zauważył.
Naszło mnie na podziwianie
drzew w pobliskim parku.
Powiem wam jedno:
one są piękne
i wiedzą o tym.
Są również zmęczone,
przez całe stulecia
utkwione w jednym miejscu—
śliczni paralitycy.
Gdy stoję pod nimi,
one czują moje spojrzenia,
patrzą jak macham moją głupią
ręką, i zazdroszczą mi radości
z bycia ruchomym celem.
Bywalcy ławeczek
zaczynają się przyglądać.
Mówią jeden do drugiego:
“No tak, różnych tu przynosi ...”
Większość z nich siedzi patrząc
na pustkę pod nogami tak jakby
naprawdę nie było na czym oprzeć
wzroku aż do czasu gdy staje
przed nimi kobieta machająca
do rozłożystych konarów
tych starych drzew. Podnieście
głowy, przyjaciele, spójrzcie w górę,
może zobaczycie więcej niż
do tej pory wydawało się realne,
tam wysoko gdzie coś być może
macha w odpowiedzi, by dać jej znak,
że zobaczyła cud.
Tłum. Janusz Solarz
*
Margaret Dorothea Tanning - ur. 1910, amerykańska pisarka i poetka, malarka i rzeźbiarka. Była żoną malarza Maksa Ernsta.
Fot. Dorothea Tanning, 1928 (Photo: dorotheatanning.org)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Redakcja Babińca Literackiego zaprasza!
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...
-
Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy! Po dłuższej przerwie w blogowaniu, przedstawiamy Państwu obecny skład redakcji Babińca Literackiego...
-
Blask ma w oczach, ale gorzkie usta. Serce, rzekłbyś, otwarte, ale kochać nie umie. Dzisiaj oświadcza przyjaźń, jutro jej zaprzeczy... Nieró...